"Mały marzyciel" cz.2
Ta częśc moim zdaniem jest o wiele lepsza od pierwszej, ale jest jej kontynuacją, więc najlepiej przeczytac obie.W niej więcej o chorobie Carla. Morderstwo dokładniej, choc brutalniej opisane.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Carl opuścił swój pokój i ruszył krótkim korytarzem w stronę pokoju Zaini. Pan Kremenson drzemał pod ścianą. Jego głowa spoczywała na kolanach, a obok niego leżała mała piersiówka. Carl przechodząc obok ojca poczuł zapach alkoholu. Przykucnął przed nim, a następnie skrzyżował nogi... Dzień budził się ze snu. Słoneczne promienie wpadały przez wielkie okna do domu państwa Kremensonów. Ojciec Carla przebudził się. Widok chłopca przeraził go, ale nie wiedział czemu. Uśmiechnął się więc, a następnie przytulił postac syna. Carl siedział nierumochomo. Pan Kremenson podczas powrotu do swej pierwotnej pozycji poczuł ostry ból w okolicach wątroby. Spuścił głowę i ujrzał zaschniętą krew na swojej jasnej koszuli. Z przerażeniem spojrzał na syna. Ten stał odwrócony plecami do ojca. -Synku, pomóż mi. -Dobrze tato.-Carl podszedł do ojca i wbił mu wielki tasak pomiędzy oczy. Pociągnął w dół rozpruwając jego ciało. Pan Kremenson próbował się bronic. Nistety bezskutecznie, Carl był silniejszy. Krew była wszędzie. Na drzwiach, na ścianach, na panelach. Pan Kremenson zawył z bólu. Carl wbijałał nóż raz, po raz w ciało ojca. Kawałki skóry i wnętrzności pana Kremensona znalazły się na ubraniu i rękach chłopca. W końcu mężczyzna upadł na ziemię. Z jego ust wylewała się krwista maź. Carl spojrzał w oczy ojca. Pan Kremenson coś jeszcze mamrotał. Chłopiec wypuścił z rąk nóż, który wbił się prosto w serce zmasakrowanego ciała mężczyzny. Pan Kremenson wydał z siebie pomruk ostatniego tchnienia. Carl przekręcił głowę w lewo: -Tatusiu...?
***
-O Boże! Co tu się stało?!-zapytał niedowierzający własnym oczom komisarz Gruukins. -Eee... Mały mówi, że znów był tu ten mężczyzna... -Cholera jasna! Zabił kolejną osobę. Jak mogliśmy byc tacy głupi?! Teraz gazety nas zjedzą! A co z chłopcem? -Yyy... No chyba trochę się załamał, bo tak jakby przestał mówic, no i dzieje się z nim coś podobnego co z jego siostrą, tylko jest taki mały problem, bo on siedzi przy ojcu cały we krwi i.... jakby to powiedziec panie komisarzu... Pan Gruukins spojrzał podejrzanie na posterunkowego: -Więęęęcccc? -No tego... eee... ten chłopak... to chyba trochę utrudni nam śledztwo... bo...eee... on... -Powiesz to wreszcie?! -Yyy...Ściska narzędzie zbrodni w ręce i nie chce nam go oddac...-zakłopotany posterunkowy podrapał się po głowie. -A NIECH TO SZLAG! -Ale może niech pan z nim spróbuje pogadac, bo mi powiedział tylko coś w stylu „czarny pan”, a się mi zdaje, że pana to on lubi, na pewno panu powie więcej.-komisarz spojrzał z wściekłością na swego podopiecznego, po czym wydał rozkaz: -Za mną Krickston!-posterunkowy zasalutował i kołyszącym krokiem ruszył za swoim pracodawcą.
-Hej Carl! Jak się czujesz.-komisarz uśmiechnął się do chłopca. -Ten mężczyzna zabił tatę.-rzekł dwunastolatek. Komisarz zmieszał się, ale odważnie szedł dalej: -Carl, może...ekhm... mógłbyś nam przybliżyc fakty.-komisarz zacisnął wargi, czekając na odpowiedz. -Mówiłem już. Przyszedł tu w nocy. Usłyszałem trzask, więc chciałem sprawdzic co się stało... To on to zrobił tatusiowi! To on!-chłopiec zaczął płakac i krzyczec. Był przerażony. Czuł jak w jego głowie rodzi się coś czego nie umiał pojąc. Dlaczego ten mężczyzna mordował jego najbliżych, tych których najbardziej kochał? Marzył, by móc pomagac w śledztwie, ale nie chciał tracic już ludzi, którzy byli dla niego tak ważni! -Słuchaj Carl.-komisarz chwycił szamotającego się chłopca.-Wszystko będzie dobrze. Złapiemy tego pana, tylko musisz nam trochę w tym pomóc. Dobrze? Carl otarł łzy i spojrzał na dobroduszną twarz mężczyzny. Był on pierwszą osobą jaką w życiu spotkał, która chciała mu pomóc, która nie powtarzała, że jest głupim świrusem, nie dokuczała mu, tylko po prostu trzymała go w swoich ramionach, od których emanowało ciepło i miłośc. Po raz pierwszy od kiedy Carl pamiętał poczuł, że jego dusza się cieszy, a on wcale nie myślał o kryminalnych zagadkach! -Dobrze panie komisarzu.-dwunastolatek uśmiechnął się.
***
-To wszystko twoja wina Carl!-chłopiec ujrzał swojego dziadka, który od ośmiu miesięcy nie żył. Umarł on podobnie jak jego ojciec i matka...-To ty nas zabiłeś.-siwy mężczyzna zaśmiał się. -To nie prawda, to nie ja!-krzyknął trzynastoletni Carl. Teraz miał on nową, kochającą rodzinę i właśnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pippi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…