Wróć do katalogu

Mama płacze

Starszy posterunkowy Korczak, będzie długo żałował, że narzekał na nudę w pracy!

doranna2, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

– Niech to jasna cho­lera! – zaklął star­szy poste­run­kowy Kor­czak. – Co ja tu robię?! Rozej­rzał się po skrom­nie urzą­dzo­nym komi­sa­ria­cie, któ­rego ozdobą były dwa krze­sła i lichy stół, a na nim stała roz­kle­ko­tana maszyna do pisa­nia. Cało­ści dopeł­niała szafa pan­cerna i jakiś kwia­tek w doniczce przy­nie­siony przez wdzięczną kobietę w zamian za ura­to­wa­nie jej psa.

– Też tu zdy­chasz? – raczej stwier­dził niż zapy­tał, pod­cho­dząc do kwiatka. – Widzisz – pro­wa­dził dalej mono­log – dawno mogłem być na eme­ry­tu­rze, ale nieee! Mydlili mi oczy awan­sem. Jakim awan­sem?! Jestem star­szy poste­run­kowy od niczego. Prze­cież tu nic się nie dzieje! Choć nie! Prze­pra­szam, dzieje się; np. kiedy temu dur­niowi, jak mu tam? A prawda, Grze­lak! Jak zde­chła mu koza, to przy­lazł i smę­cił, że to sąsiad zły urok na nią rzu­cił. Za nic nie chciał uwie­rzyć, że kozy nie żyją wiecz­nie! Lub ta Macia­kowa. Patrz­cie! Jej Matka Boska obja­wiła się na jabłonce, co owo­ców nie chciała rodzić i stał się cud. Tego roku jedna mała psiara na niej wyro­sła. Jak się kumy o tym dowie­działy, to stwier­dziły, że Macia­kową rze­czy­wi­ście święta panienka nawie­dziła. Tyle autokarów z wier­nymi przyjechało, że zablo­ko­wali główną drogę. Musiałem posiłki z oko­licz­nych wio­sek ścią­gać, ale przy­naj­mniej coś się działo! Ech, idę zapa­lić – powiedział do kwiatka – może zastrzelę jakie­goś komara? – wysi­lił się na żart.

Lipiec był naprawdę upalny i nawet noc nie przy­no­siła upra­gnio­nego uko­je­nia. Męż­czy­zna wyszedł przed budy­nek i usiadł na scho­dach. Świa­tło latarni słabo oświe­tlało wej­ście do budynku. Jed­nak to nie prze­szka­dzało musz­kom i koma­rom, które przy­były na ucztę w postaci star­szego poste­run­ko­wego. – I co, gadziny? Krwi wam się zachciało? – powie­dział, wycią­ga­jąc papie­rosy. Zapa­lił, zacią­gnął się, po czym powoli wypu­ścił dym w kie­runku owa­dów. – Macie, krwio­pijcy, udław­cie się – zare­cho­tał. Papie­ros przy­niósł mu chwi­lowe odprę­że­nie. Spoj­rzał na drugą stronę ulicy. Sta­cja ben­zy­nowa, która w zeszłym roku została zamknięta, była smut­nym świa­dec­twem tego, że w tym miej­scu naprawdę nic się nie dzieje. Baner z reklamą infor­mo­wał "Tu możesz kupić naj­tań­szą ben­zynę". – Sta­cja ben­zy­nowa! Też mieli pomysł na biznes! Więk­szość ludzi w tej dziurze jeździ rowe­rami, łącz­nie ze mną – pomy­ślał. Spoj­rzał tęsk­nie na prawo w kie­runku sklepu. – Wypiłbym teraz jakieś piwko, może nawet dwa – roz­ma­rzył się. Nie­stety był w pracy. Zresztą nawet gdyby mógł wypić piwo, to sklep i tak zamknięto dwie godziny temu, o czym infor­mo­wał miga­jący neon, w którym „Z” się nie świe­ciło. – Amknięte, amknięte – powta­rzał raz po raz. Wstał by wypro­sto­wać zdrę­twiałe nogi. – Takie sie­dze­nie na scho­dach to już nie na moje lata – pomy­ślał. Odwró­cił się w lewo i wtedy go zoba­czył! Kilka metrów od niego stał chło­piec. Nie widział jego twa­rzy, jed­nak po postu­rze było widać, że ma do czy­nie­nia z kil­ku­lat­kiem. – Hej, chłop­cze, co ty tu robisz?! – Chło­piec nie odpowie­dział.– Dla­czego nie odpo­wia­dasz? Prze­cież zada­łem ci pyta­nie?! – Poste­run­kowy zacie­ka­wiony ruszył w kie­runku dziecka. Kiedy do niego pod­szedł, zoba­czył, że się nie pomy­lił. Chło­piec nie mógł mieć wię­cej niż pięć lat. Był drobny,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych