Wróć do katalogu

Mamuśka

Niezwykły łowca z dalekiej północy

To_Ya, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Hekla patrzała na rozjarzone świetlnymi wstęgami i draperiami niebo. Światła drgały i przesuwały się, zmieniając przy okazji barwy od jasnozielonej, poprzez niebieską, aż do intensywnej purpury. A więc tak wygląda zorza polarna. Piękne zaiste zjawisko – pomyślała, ale szybko otrząsnęła się z zachwytu. Nie po to wszak dotarła na tę daleką, lodową pustynię, by podziwiać widoki. Musi wykonać swoje zadanie. To jest dla niej ostatnia już szansa. Jeśli i tym razem nie uda jej się tego dokonać, to spotka ją kara. A kara może być tylko jedna – ŚMIERĆ. Kiedy po raz kolejny poczuła drgania skupiła się na doładowywaniu wyrzutni. Trzy poprzednie rzuty skończyły się niczym, postanowiła więc osiągnąć możliwie największą odległość, zwiększając w ten sposób swoją szansę. W końcu wszystko było gotowe i nastąpił wystrzał. Jego siła była tak duża, że odrzut z impetem pchnął Heklę na ścianę. Kiedy otrząsnęła się z szoku i pospiesznie zaczęła ściągać sieć, stwierdziła, że tym razem stawia ona znacznie większy, niż uprzednio opór. I nie był to sztywny opór skały, czy bryły lodu, lecz miękki, poddający się opór żywego organizmu. Po wciągnięciu sieci do środka zobaczyła, że zaplątała się w nią jakaś dziwna istota. Długością ciała zbliżona była do Hekli, jej korpus przedłużały w jednym kierunku dwie dziwaczne kończyny, z drugiej zaś zakończony był niewielkim kulistym tworem wyposażonym w kilka otworów. Ta para, to na pewno oczy – pomyślała – ten szerszy pewnie jest otworem gębowym, ale przeznaczenie dwóch mniejszych tuż przy linii środkowej i dwóch po bokach było dla niej absolutnie niezrozumiałe. Po dokładniejszym przyjrzeniu się stworowi dostrzegła, że dwa elementy, które początkowo uznała za rozszerzenie korpusu były z nim połączone tylko na jednym końcu, a więc prawdopodobnie również były kończynami. Choć nigdy nie widziała czegoś podobnego, to od razu domyśliła się, że istota owa nazywa się człowiekiem. Właściwie, to nazywała się, bo…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych