Wróć do katalogu

MANUELA I JĘDRZEJ

Opowiadanie Manueli wysłuchała i opisała redaktor M. Kałrzwińska

duduś, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zapytam się Was, czy uważacie, że Marianna powinna uciekać z domu z tak licznym rodzeństwem. Ona miała wtedy siedemnaście lat, a jej rodzeństwo: trojacy Adam, Ronaldo oraz Marcelo mający cztery latka i Kacper - dziewięć lat, siostry zaś: Marysia - mająca dwa latka, Oliwia pięć lat, oraz Laura - siedem lat. Zabrała ich od swoich rodziców, którzy byli alkoholikami i nie umieli się nimi zajmować. Dziewczyna myślała iż jeżeli ona musi się zajmować cały czas rodzeństwem i chronić je przed rodzicami, najlepiej będzie jak je od nich zabierze. Sama też chciała się uwolnić od ciągłego bicia. A oto jej historia którą nam opowiedziała... - Zaraz uciekła pani z rodzeństwem, czy najpierw sama? - Sama. Nie miałam jak sama przeżyć, a co dopiero moje rodzeństwo. Wiedziałam, że muszę najpierw zarobić, by ich wziąć. - A dlaczego nie poszła Pani na Policję? Przecież mogła Pani powiadomić o zaniedbaniu. - Próbowałam raz, ale nic z tego nie wyszło. Przyszedł raz policjant, akurat jak rodzice byli trzeźwi. Po jego wyjściu ojciec skatował mnie tak, że wylądowałam w szpitalu. - Nie zainteresowali się Panią, dlaczego Pani tak wygląda? Przecież Pani musiała wyglądać tragicznie. - Tak, pytali, ale ja musiałam odpowiedzieć, że ktoś mnie napad, ale niestety nie widziałam napastników. - Dlaczego Pani musiała? Czy ojciec był przy Pani? - Tak i stwierdził, że jeżeli coś powiem, to i tak nie wyląduje za kratkami, a ja i moje rodzeństwo w grobie, na pewno tak. - To przykre. A gdzie pani zaczęła przebywać po ucieczce? - Mieszkałam w jakimś opuszczonym domu, ale najczęściej przebywałam w poprawczaku, gdzie mieszkał mój sąsiad. - A nie bała się pani, że rodzice, lub ktoś inny złapie ją? Przecież poprawczak był niedaleko Pani zamieszkania. - Bałam się. Ale to było ode mnie silniejsze. A w ogóle pomagaliśmy sobie z Jędrzejem nawzajem. - Ile pani sąsiad wtedy miał lat? - Dwadzieścia dwa. - Czy Pan Jędrzej uciekł dla pani z poprawczaka? Słyszałam, że nie sprawiał tam żadnych problemów. - Tak. Bardzo pokochaliśmy się, więc chcieliśmy, gdzieś razem wyjechać. - Gdzie zamieszkaliście i jak zarobiliście na jedzenie? - Zamieszkaliśmy w tym opuszczonym domu. A jeżeli chodzi o pieniądze to na początku mieliśmy od Jędrzeja, później zaś zaczął kraść. - Dlaczego nie wzięliście wtedy pani rodzeństwa. czyżby pani ukochany nie chciał? - Nie chodziło o to. Uzgodniliśmy, że musimy wyjechać za granicę, by nas nie złapali. - Jaki długi czas minął, zanim wyjechaliście? - Nie pamiętam. - A jak w ogóle to Wam się udało? Przecież byliście obydwoje poszukiwani. - To proste. Najpierw pojechaliśmy do jego koleżanki Marioli, która pomogła nam zmienić wygląd, poczym zrobiła zdjęcia. A na drugi dzień pojechaliśmy po odbiór paszportów. - Zabraliście wtedy kogoś z pani rodzeństwa? - Tak. Najmłodszą siostrę Marysię, która miała wtedy jakieś dwa latka. - Dlaczego tylko ją? - Przecież musieliśmy się znaleźć w środowisku. Nie wiedzieliśmy czy jego kuzyn nas przyjmie, czy też dalej będziemy musieli szukać?! - I co, przyjął Was? - Tak. Udostępnił nam jeden malutki pokoik. - Niech pani nam opowie jak tam było i jak długo tam przebywaliście? Bo wiem, że państwo się przemieszczaliście. - Mieszkaliśmy dosyć długo. Do czasu, gdy Jędrzeja kuzyn nie zaczął się narzucać. Po ostatnim razie, w którym wszedł za mną, gdy jego żony ani Jędrka z Marysią nie było do pokoju i próbował mnie zgwałcić. Na szczęście mój kochany pojawił się w porę. - Współczuję pani. A wracając do Marii. Jak udało się Wam zabrać ją za granicę? - To było proste. Moi rodzice byli jak zwykle pijani, więc nawet nie wiedzieli, że przyszłam. Jestem ciekawa po ilu dniach zorientowali się, że jej nie ma. Bo przecież musieliby zawiadomić gliny, by nie mogli nas przepuścić przez granice. - Aha. A co się stało po wyjeździe od kuzyna pana Jędrzeja. Gdzie pojechaliście? - Kupiliśmy sobie dom i po jakimś czasie pojechałam po kolejne rodzeństwo. Uzgodniliśmy, że zabierzemy czwórkę czyli Rolanda, Adama, Marcela i Kacpra. Dziewczyny prosiły bym ich nie zostawiła samych, lecz wiedziałam, że im najmniej się dzieje…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych