Wróć do katalogu

Marmurowa kostka rubika

Ochrzcił ją i tak została, Szaszka ;-)Przeczytajcie, proszę, oceńcie, bo się starałam :(

Trikotka, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Szaszka. Przeczytała napis uważnie, sącząc z kubka, który śmierdział pomyjami. Przychodziła tutaj zawsze bez względu na porę roku, czy wiało, czy paliło. Miejsca było dużo- tu nikt nie wstępował. Chyba, że wtedy kiedy ona siedziała w szkole, albo na uczelni. Pralnia Brudnych Pieniędzy- tak to się powinno nazywać. Ale szyld tych drzwi był opatrzony wspaniałym napisem – BAR i Coca-Cola, jakby te dwie rzeczy miały coś wspólnego. Otóż nie mają- jak twierdziła. Kiedyś przyszło jej do głowy, że może nie zamykają tego BAR-u tylko ze względu na nią. Ale czy ludzi, którzy mają co prać w Pralniach Brudnych Pieniędzy, używają w swoim słowniku myśli słowa- sentyment? Nie wiedziała. I szczerze wątpiła. Więc ten napis, dziwny bo dziwny, pojawił się jakoś tak. Znienacka. Lubiła wszystko, co było do niej podobne. A ona też była znienacka. Szaszka- ktoś napisał na oknie, pięknie, umiejętnie, bo od wewnątrz, ale tak, że dało się przeczytać właśnie z ulicy. Ale nie tylko z ulicy- siedząc na jednej z wystawnych kanap Pralki. Dlaczego kubek, który dzierżyła w ręce, chociaż pewnie drogi, śmierdział niemiłosiernie, tak, jak zwykle czuć zmywarką, kiedy skończy zmywać i kuchnią w domu dziecka. Chwile mijały, jak czas- naturalnie. Czasami jakieś wrażenie, sprawdza się, jeśli próbujemy się je zatrzymać. To się wybitnie sprawdziło. Przez chwile sama nawet nie wiedziała gdzie jest, a do głowy by jej nie przyszło, przypominać sobie coś o niezwykłym napisie, który właśnie zauważyła. Ktoś poruszał się zza - naturalnie było to okno jakiejś wystawy. Chociaż zawsze zostawała w Pralni kilkanaście minut, dzisiaj była tam tylko dwie minuty. Dwie, pełne minuty, w których zadumana i biuściasta kelnerka zdążyła podać jej herbatę w śmierdzącym pomyjami kubku, ona zdążyła zasiąść tam gdzie zawsze siada, stracić kontakt z rzeczywistością i na powrót do niej wrócić, by spostrzec coś niesamowitego. A mianowicie napis „Szaszka „ na czyściutkim oknie. Oknie, którego wcześniej wcale tam nie było. A przynajmniej, ona nie zauważyła go, chociaż siadała zawsze na tym samym miejscu, przy tym samym stoliku i o tej samej porze. To fakt, że przychodziła tutaj tylko po to żeby na pół godziny stracić kontakt z rzeczywistością. Ale dzisiaj nic z tych rzeczy- real przemówił do niej tubalnym głosem, wzywając do porządku. Co najdziwniejsze, zebrała się w ciągu minuty, choć ZAWSZE zajmowało jej to co najmniej minut piętnaście. Płaszcz, czy bez płaszcza, spróbujcie szybciej pozbierać dwa tuziny kartek zarysowane niezgrabnymi szkicami, które uwielbiały rozłazić się leniwie po całym stoliku (150x50), ku uciesze biuściastej kelnerki, która, z braku laku, wpatrywała się tępym wzrokiem w twarze ludzi, brutalnie przywołanych przez czarny ołówek na białą kartkę papieru. Nie. Tym razem kartki jak grzeczne dzieci na wieść o cukierku w ręce, wślizgnęły się do ręki swojej właścicielki i pomaszerowały za jej pomocą do ogromnej teczki. Herbata też odstawiła się jakoś sama, chociaż zazwyczaj lubiła się wylewać, plamić i gniewać na wszystko dookoła. Wyszła.

Ulica była zimna. Uderzyło ją też zimne powietrze, chociaż majowe. Mówią, trzech ogrodników, podobno. Zaśmiała się pod nosem, biedni ci ogrodnicy, przemarzną im owoce. A czy mają psa? I tak zabawiając się sama z własnymi myślami, porzuciła swoją Pralnię, chociaż nie była do niej przywiązana. Kelnerka tego dnia popłakała się w telefon przyjaciółki, i kiedy łza spadła na numerek 0 (miała telefon z tarczą- stary, ale jary, Pralnia, nie dawała swym pracownikom zarobić) przypomniała sobie całkiem mimochodem o właśnie „TEJ DZIEWCZYNIE CO RYSUJE”, chociaż to wspomnienie, nie wiązało się w żaden sposób z jej tragediami. No, może tylko tyle, że też było tragiczne. Ona, nie obejrzała się już ani razu tego dnia za siebie. Do okna było tylko kilka kroków. Niebo stało się czarne. A może już takie było? Nie wiedziała, zbyt zainteresował ją ten napis. Napis, napis. Był tak blisko, że chciała go dotknąć. Nie zdawała sobie sprawy, że nigdy nawet tak silnie czegoś nie pragnęła. Zazwyczaj uczucia omijały ją szerokim łukiem. Nie przeżyła nigdy żadnej miłości, zauroczenia, tragedii. Była jak drzewko w szklarni, ciepłej, odgraniczonej, kiedy inne drzewiska, próbowały się utrzymać się przy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych