Matematyka
krótka, prosta historia z niecodziennymi bohaterami i trochę zagmatwaną narracją. Jeżeli chcesz w końcu udowodnić, że głowę masz nie tylko po to, aby Ci nie kapało do szyi, to musisz to przeczytać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szare tło. Powoli z góry na dół, jakby od pociągnięcia pędzla, zmienia barwę na niebieską. Podczas nierównego starcia barw w tle, na pierwszym planie pojawia się kwadrat. Z wolna wtacza się na niebieskie pole. Jest dość spory. Wszystkie kąty proste a boki równej długości – rasowy kwadrat. Krawędzie jego nie są zwykłymi odcinkami, są jakby wypukłe, po prostu świetnie wycieniowane. Nadają całej figurze dostojnego charakteru. Dumny kwadrat wydaje się być ponad płaszczyzną. Jest a r t y s t ą, jest królem wobec innych figur. Zachwyca się swoimi przymiotami: foremny, równy, symetrycznie doskonały. Ma przekątne i kąty proste. Zawsze jest taki sam, niezależnie jak się go postawi, obróci czy odbije. Zna swoją wartość i to właśnie dlatego, tak dostojnie wkracza na płaszczyznę. Ta zaś przygotowawszy się na jego przyjście wymiata resztki szarości, zastępując ją królewskim błękitem. Kwadrat koloru purpury docenia tę pracę. Zatrzymuje się na centralnym miejscu i wydaje się, właśnie tym oddaje łaskę podziękowań płaszczyźnie. Jego purpura przenika przez boki zniekształcając błękit płaszczyzny. Purpura powoli emanując zmienia jej barwę. Teraz tło uzyskawszy brudno-brązową barwę zaczyna żółknąć. Niewzruszony kolor pozostaje jedynie wewnątrz figury doskonałej. W tym momencie, na tle żółciejącej barwy pojawia się trójkąt.
Trójkąt zwyczajny, to znaczy – dowolny. Staje on w obliczu wzniesionego nad płaszczyznę króla i wypełnia się zielenią. Żółtość tła zaczyna się stabilizować i zatrzymuje swój pochód ku jaskrawości. Zieleń trójkąta zaś zaczyna przebarwiać się w kierunku purpury. Bliskość Wielkiego Kwadratu daje wzór. Trójkąt barwi się całą mocą, byle ku czerwonemu, nie niebieskiemu, szaremu czy żółtemu byle do czerwonego, może nawet nie purpura, chociażby czerwony. Trójkąt nie daje rady. Zatrzymawszy się przy barwie, jego zdaniem, najbliższej purpury – wyblakłego różu – postanawia mieć, chociaż jeden kąt prosty i boki sobie równe. Kwadrat czując obecność naśladowcy, wzgardził nim jedynie. Trójkąt czując tę wzgardę, bardziej boki równać zaczął i kąt swój prostować. Z wysiłku tego boki prostość swą straciły i odcinkami być przestały, nazwę łuku uznając za aktualą. Trójkąt a w zasadzie były trójkąt, wyginać się począł jeszcze bardziej. Widząc swą klęskę, walczył i z nią, i o cel idealny, zupełnie zatracając właściwości figury. Wielki Kwadrat nic nie robił sobie z cierpienia małego i nadal swym majestatem przestrzeń oświecał.
Gdzieś niedaleko jakby z innego wymiaru pojawił się czworobok. Barwa jego była czarna. Czerń boków i czerń wnętrza, jakby dziurą do owego innego wymiaru była. Czworobok ten, nie był kwadratem, ni prostokątem; ani rombem, ani trapezem; ot czworobok dowolny, jeno jak noc czarny. Rychło czernią swoją, żółtość tła naznaczył, ślad po sobie mroczny zostawiając. Zatrzymał się mimo kwadratu i przedrzeźniać go począł. Najpierw kształt jego przybierając z łatwością wielką, potem barwę jego naśladować zaczął, jednak nie purpurą a mieniącym się fioletem przechodzącym w róż i żółciel tła, jakby dla zabawy to robiąc. Kwadrat niewzruszony stał właściwości swych nie zmieniając. Tylko mały, były trójkąt, mocą nadszarpniętą, kolor skażony odwracać zaczął. Szyki intruzowi psuć. Ironie i drwiny neutralizować. Czarny czworobok szydził jednak nadal, zwiększył jeno zaciekłość, już nie przeciw kwadratowi, lecz wobec byłego trójkąta, przemocy swej używając. Na płaszczyznę skłóconych wkroczyła figura nowa. Świeciła piękną bielą, blaskiem swym oszołamiającą. Gładkościenna, idealna, bezkątowa. K o ł o. Na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil assassin
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…