MEG BOYD w oparach wiary
Pierwsza cześć opowiadania inspirowanego prawdziwymi zdarzeniami. Ha! Ha! Ha!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
**1**
Jakiś czas temu młoda dziewczyna, nazwijmy ją Meg Boyd, postanowiła zmienić swoje życie pod wpływem lektury pewnej nieznanej powieści. Wydało się to o tyle dziwne, co niezrozumiałe dla większości jej przyjaciół, wszak Meg, czy jak kto woli Megane, zapragnęła stworzyć swój kościół inspirowany prawdami zawartymi w tajemniczej książce, odnalezionej w jednym z krakowskich antykwariatów. Była to pozycja rzadka, jak określił ją właściciel sklepu, a zarazem wcale nie poszukiwana. Jej tajemniczy autor posługiwał się pseudonimem Nambla, co mogło znaczyć wszystko, albo nic. Najprawdopodobniej jednak chodziło o Międzynarodowe stowarzyszenie osób przypominających Marlona Brando. Ostatnia strona okładki mówiła, że na co dzień Nambla prowadzi niemieckojęzyczną stronę internetową skupiającą społeczność osób zainteresowanych hodowlą ziemniaków, oraz jest wybornym kochankiem, nie uznającym gry wstępnej.
Czytając zawarte w książce teksty, Meg zrozumiała, że piętnaście lat to odpowiedni wiek na założenie kościoła. Gdyby miała czternaście lat, musiałaby się biczować, z kolei w wieku szesnastu lat powinna myśleć głównie o ciąży z szatanem. Zaraz po zapoznaniu się z treścią książki, uklękła przed zasłanym łóżkiem, przykrytym różowym pledem i zmówiła cztery zdrowaśki w podziękowaniu, że nie musi się biczować, albo zabiegać o nagłą ciążę. Fundacja kościoła to zadanie w sam raz na moje możliwości – pomyślała.
Pierwszej nocy śniła o wylewaniu ław i wznoszeniu wysokich murów świątyni. Nad ranem miała już pewne wnioski: klinkier jest trochę droższy, niż zwykłe otynkowanie, ale z pewnością wygląda znacznie bardziej elegancko i dostojnie.
Chcąc bez zwłoki zająć się budową, zeszła do salonu, gdzie rodzice oglądali telewizję. Miała na sobie najlepsze spodnie z kantem i białą bluzkę obszytą delikatną koronką przy kołnierzu. Najpierw zwróciła na nią uwagę matka:
– O rety, Megane, dlaczego ubrałaś się tak elegancko?
Wtedy i ojciec oderwał twarz od telewizora i zmierzył wzrokiem swoje jedyne dziecko.
– No właśnie, co z tobą? – powiedział od niechcenia, jakby w złości, że żona wymusiła na nim patrzenie na córkę…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nambla
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…