Mia
Wpadła w sidła przeszłości, upuściła serce rozbite na tysiące części. Czy uda się skleić rozbite szczęście?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Poznałem ją, gdy szukałem prezentów na święta, pracowała w sklepie sportowym. Przeważnie nie lubię sprzedawców. Mam wrażenie, że wejdą ci w dupę, żeby tylko coś wcisnąć, taka przysłowiowa mineta przed analem. Są gotowi niemalże zrobić laskę na zapleczu dla prowizji. Ona była inna, jej szczery uśmiech i niespotykane uczciwe podejście rozbroiło mój twardy pancerz. Po udanych zakupach aż chciałem ją przytulić, a widzieliśmy się pierwszy raz w życiu. Zaprosiłem miłą nieznajomą na kolację. Lekko zmieszana zarumieniła się. Zapadła niezręczna cisza ... Zgodziła się, choć w jej oczach pojawiła się niepewność. Nie zraziłem się, pobiegłem do domu, wziąłem długą kąpiel, wyperfumowałem się tu i ówdzie. Odwaliłem normalnie jak szczur na otwarcie kanału. Pewnie tymi słowami opisałby mnie starszy brat. Uśmiechnąłem się do odbicia w lustrze. Chciałem zrobić na niej dobre wrażenie. Kupiłem po drodze kwiaty i czekałem przed sklepem aż skończy zmianę.
Leżeliśmy zlani potem, wtuleni w siebie na miękkim dywanie. Nasienie spływało mi po udzie. Czułem jak jej mocno bijące serce napełniało soczyste piersi powietrzem. Zaśmiałem się na głos, spojrzała na mnie pięknymi oczami, o nieziemskiej głębi skrywającej niejedną tajemnicę. Jeszcze raz nabrała tlenu w płuca tak, jakby to miał być jej ostatni oddech. Przyłożyła ponownie głowę do mojej piersi i zawiesiła wzrok na kryjącym się za ścianą niewidzialnym dla mnie obrazie.
Moja babcia Kim była prostytutką – zaczęła opowieść. Japonka z rodziny królewskiej, okryła się hańbą, gdy nie mogła dać królowi syna. Urodziła mu trzy córki, ale władca stracił cierpliwość. Gdy jedna z poddanych wydała na świat jego potomka, kazał wygnać niepotrzebną już królową. Na początku trafiła do Wietnamu. Przez jej złą sławę, była pomiatana i wyśmiewana. Gwałcona za jedzenie nie opierała się. Los nie był dla niej łaskawy, lecz przyjęła go z pokorą. Została kurtyzaną w Hanoi. Gdy wojna pochłonęła kraj, paradoksalnie mogła odetchnąć. Dni pisały dla niej nową historię. Wszyscy żyli chwilą w obawie, że jutro może nie nadejść. Whiskey lała się tak samo jak krew. W oparach opium przybywały…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kriss18
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…