Wróć do katalogu

Miałem całe życie

Na co mamy czas?

Shakal, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nikły blask świeczki roznosił się po ciemnym pokoju. Na środku stał podłużny stół przykryty częściowo papierowym obrusem. Przy jednym końcu siedział wychudzony mężczyzna o głęboko osadzonych oczach. Czarne, tłuste i wilgotne od potu włosy opadały na chorobliwie bladą twarz. Mężczyzna zakasłał donośnie. Po chwili kasłanie zamieniło się w głęboki, gruźliczy kaszel. Gdy minął, mężczyzna zaśmiał się po cichu i spojrzał na niknący w mroku sufit.

- Skoro jesteś tu, to kto jest na górze? – zaśmiał się ponownie – wiceszef?

Nie doczekał się odpowiedzi.

- Wyjaśnij mi jeszcze raz. Zaprosiłeś mnie do tego ciasnego, kurewsko dusznego pomieszczenia po to, by oświadczyć mi, że umieram i że nadszedł mój czas? Że przyszedłeś mnie stąd zabrać? – wyjął z kieszeni pomiętego papierosa, poczym odpalił go od świeczki. – Gnaj na morze, właśnie przyszła pora na marynarza…

Po pomieszczeniu rozległ się głośny kaszel. Kolejny gęsty obłok dymu powędrował leniwie w górę. Mężczyzna rozsiadł się wygodnie, strzepnął popiół na podłogę i uśmiechnął się w ciemność. Szeroki uśmiech ukazujący pożółkłe zęby długo nie schodził z jego twarzy. Pokręcił głową.

- Jesteś śmieszny. Chłopie, ja wiem, co się dzieje. Wiem, że umieram, wiem, że lada dzień przyjdzie mi wyzionąć ducha, a resztę czasu przeleżę na sztywno. Wiem, co mnie właśnie zjada i zdaję sobie sprawę z tego, co będzie mnie zjadać, gdy już umrę. Ale to? To nawet nie trzyma się kupy! Jeśli przychodzisz, gościu i mówisz, że na mnie czas, to co ja mam zrobić? Spakować manatki? Jeśli na mnie czas, to rusz dupsko, ja ruszę swoje i razem w końcu pójdziemy. Na wycieczkę, tak właśnie. Mam ochotę na wycieczkę. Przez całe swoje durne życie nie zrobiłem wielu rzeczy i teraz naszła mnie ochota, żeby się spełnić. I co? Chcę zobaczyć Wielki Kanion. Czy będzie to dla ciebie problemem, jeśli najpierw udam się nad Wielki Kanion? A czy będziesz miał coś przeciwko, jeśli zechcę spojrzeć na spienione morze z norweskich klifów? To będzie po drodze, bo muszę zobaczyć szwedzkie lasy. Wiesz co? Poczekamy do lata i pojedziemy na Lazurowe Wybrzeże. Co ty na to? - Miałeś na to czas przez całe życie.

Mrukliwy, zachrypnięty głos z ciemności zdawał się być ledwie szeptem. Szeptem tak głośnym, że było go dokładnie słychać nawet na zewnątrz pomieszczenia. Tak przynajmniej mu się zdawało. Choroba zagłuszała już zmysły. Faktycznie… miał całe życie. Całe trzydzieści lat, od kiedy wyrobił sobie konkretny światopogląd. Ruszył pamięcią wstecz, aby po chwili powoli wszystko przewijać do przodu. Młodzieńczy bunt, ucieczki z domu, alkohol i ta wrażliwość, która pozwalała mu dostrzegać prawdziwe piękno świata. Czuł się poetą. Czuł się artystą. Czuł się wybrańcem. Czuł, ze przeżywa prawdziwą miłość, że jest gotów zdobyć świat. Naprawdę chciał go zdobyć. Ale… ale nie starczało odwagi. Potem przyszły czasy innego życia. Studia, a po nich szukanie pracy. Robienie w nędznej agencji reklamowej nie spełniało go. Ale… ale nie starczało odwagi na to, co naprawdę chciał robić. Potem rozwód. Myślał, że oto stał się wolnym człowiekiem, że zaczyna wszystko od nowa, że teraz świat padnie do jego stóp. Nie padł. A później przyszła choroba. Długo przypuszczał, że to tylko zapalenie płuc, że wyleczy to domowymi sposobami. Myślał, że ją pokona. Nie pokonał. Kaszel stawał się coraz głębszy, wkrótce nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych