Wróć do katalogu

Michael (Prolog).

Brzmi banalnie, trąci Hollywood'em (cóż, trudno): O facecie zwanym Michaelem, który wplącze się we współpracę z mafią i romans z piękną kobietą. Ku swojemu wielkego zdziwieniu szybko odkrywa, że nie jest takim tchórzem za jakiego się miał.

anonymous0987, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czerwony Escort przejeżdżał powoli uliczką. Stojący na pasach Michael przyjrzał mu się z uwagą, zerknął jeszcze raz w prawo i znów w lewo. Upewnił się, że oprócz forda nie jedzie nic i kiedy ten minął przejście, ruszył spacerowym krokiem. Nagle torba przebiegającej brunetki uderzyła go w rękę. - Przepraszam! – krzyknęła kobieta nie zwalniając kroku. Michael odwrócił się błyskawicznie. Biegnąca postać zmierzała w kierunku parku. To nie jest istotne. Rozejrzyj się. Schylił się sięgając ręką asfaltu po nie istniejący przedmiot, wykorzystując moment na dyskretne zlustrowanie wzrokiem przechodniów. Nie zauważając niczego podejrzanego, niespodziewanie sprężył się i zerwał do skoku. Co sił w nogach pobiegł za kobietą. - Przepraszam panią. – z trudem łapał oddech – Chyba pani coś zgubiła. Sięgnął do kieszeni po zapalniczkę. Jego własną zapalniczkę. - Tam na przejściu. Kobieta ze zdziwieniem przyjrzała się przedmiotowi. Spojrzała na Michaela. - Obawiam się, że to nie moje – odparła. Na jej twarzy pojawił się przyjazny uśmiech. Mimo paru ledwie widocznych, niewielkich zmarszczek delikatne, kształtne rysy przykuły wzrok Michaela. Bezwiednie wpatrzony w parę orzechowych oczu, prawie nieświadomie ocenił jej wiek na około trzydziestkę. Skoncentruj się. Nie zawracaj sobie głowy kobietą. Oni mogą tu być. - Ach, przepraszam – bąknął zmieszany, jakby rzeczywiście popełnił gafę – pomyliłem się. Wcześniej specjalnie przystanął w ten sposób, tak żeby bez konieczności odwracania głowy, móc obserwować alejkę, którą przybiegł. Obserwuj czy ktoś biegnie! Skup się! Nie mógł się skupić, nie potrafił oderwać wzroku od kobiety. - Czyżbyś próbował mnie podrywać? – wydało mu się, że orzechowe oczy nabrały chłodnego wyrazu. Obserwuj, uważaj! To może być każdy. - Tak, właśnie. Przepraszam. – Spuścił wzrok i nie wiadomo dlaczego zrobiło mu się głupio. Przecież nawet nie miał takiego zamiaru. Rusz tyłek Romeo! Potrzebowałeś tylko pretekstu, żeby sprawdzić, czy nikt za tobą nie pobiegnie. - Do cholery – pomyślał Michael – Nawet gdyby, to co w tym złego. Ponownie przyjrzał się delikatnej twarzy. Orzechowe oczy, piękne rysy, błyszczące ciemne włosy – poczuł, że ta kobieta, mimo tego, że tak na oko o kilka lat od niego starsza, naprawdę mu się podoba. - Oj przestań, nie przepraszaj. Zamiast chłodu, dojrzał w jej oczach figlarną iskierkę. – Może pójdziemy gdzieś na kawę – Przygryzła na moment dolną wargę po czym delikatnie zwilżyła usta językiem, wpatrując się przy tym pytająco w Michaela. - Chętnie - odrzekł – Ale dzisiaj...w zasadzie spieszę się...nie mogę. – Serce biło mu jak oszalałe. - Cóż, trudno. – westchnęła – Będę musiała pójść sama. – Ale gdybyś jeszcze raz chciał oddać mi tą zapalniczkę – roześmiała się cicho – No, i miał trochę czasu. Masz tu mój numer. Wyjęła z torebki karteczkę, zapisała ją drobnymi cyferkami i znów się uśmiechnęła wręczając ją zdumionemu Michaelowi. - Będę lecieć. Pa – szepnęła. Odprowadził jej postać wzrokiem, przyglądając się delikatnie falującej, zwiewnej sukience. Spojrzał na karteczkę. - Alicja – odczytał. Jeszcze raz zerknął na znikającą za drzewami kobietę. Skup się wreszcie! Musisz być pewny, że nikt za tobą nie przybiegł. Był pewny, przynajmniej przez chwilę. Odetchnął z ulgą. Przeczucia, które go dręczyły, że ktoś go śledzi, okazały się nieprawdziwe. Pomyślał z uśmiechem o Alicji. Odprężenie nie trwało jednak długo. Poczuł jak żołądek ponownie skurczył się ze strachu. Jesteś amatorem. Jeśli Cię śledzą, to na pewno zawodowcy. Musisz być a b s o l u t n i e pewny. Idąc powoli w kierunku miejsca, gdzie po raz pierwszy zetknął się z Alicją, próbował bezskutecznie, chociaż na chwilę o niej zapomnieć, skupić się na ludziach, twarzach. Szukaj czegoś podejrzanego. Zdaj się na intuicję. Tylko ją teraz masz.

Mężczyzna w czarnej wytartej kurtce stał oparty o kiosk. Sprawiał wrażenie pochłoniętego lekturą gazety, lecz tak naprawdę dyskretnie obserwował przejście dla pieszych, gdzie przed chwilą Michael nagle zawrócił i pognał w kierunku parku. Mężczyzna był zbyt doświadczony, żeby się na to nabrać. Biegnący łatwo rzuca się w oczy. Nawet amator o tym wiedział. - Nic z tego chłopczyku. Poczekam sobie tutaj aż wrócisz. Wiem, że i tak wrócisz. Nie pomylił się. Michael znów pojawił się na pasach, obejrzał się po kilka razy w prawo i w lewo. Postronny obserwator nie dostrzegłby w tym nic niezwykłego. Ale mężczyzna wiedział, że może to oznaczać tylko jedno – obiekt rozglądał się. Niewprawnie, po amatorsku, ale się rozglądał. Zatem spodziewał się towarzystwa. - Nic z tego – mruknął. Był pewien, że śledzony nie będzie w stanie go wypatrzyć. Stał się teraz częścią tej ulicy, starszym, mocno posiwiałym mężczyzną o nijakiej, nie wyróżniającej się twarzy. Poruszał się powolnym, wręcz flegmatycznym krokiem, z często widoczną u starszych ludzi trudnością. Nie kulejąc, czy utykając, bo to zwraca na siebie uwagę, tylko po prostu powoli, niepewnie. Doskonały kamuflaż, jeśli nie popełni błędu. A jego wyszkolono tak, żeby ich nie popełniał. Michael przeszedł przez wąską, jednokierunkową uliczkę, skręcił w lewo i nie przestając się rozglądać, podszedł do kiosku. Przyjrzał się trzem stojącym obok mężczyznom. Dwóch z nich, żywo gestykulując dyskutowało nad jakimś…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych