Między nami metalami (9-10)
Powieść o subkulturze rock-metal na faktach!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
15 LIPCA Natarczywy brzęczyk budzika brutalnie wdarł się w moją korę mózgową powodując nagłe wyrwanie się z objęć snu. A taki fajny sen miałem. Śniło mi się, że spotkałem Anetę na mieście i że od razu poszliśmy do niej do domu. Kochaliśmy się, a nasze dusze tańczyły na ścianie... Głupi budzik wszystko zepsuł. Powinienem mu młotem przyłożyć, żeby się zamknął... Jak zwykle samopoczucie trochę zbełtane po wczorajszej mieszance winopiwnej. Ale co, jeden ruch ręki za łóżko i oto trzymam puchę piwa, które zabrałem staremu z lodówki. Gul, gul, gul i od razu lepiej. Do tego spalić szluga i jest fest. Sięgnąłem po pilota, wybrałem płytkę Crematory i zapuściłem, by sąsiedzi przypadkiem nie polubili ciszy. Starszyzny jak zwykle nie było - w pracy, a młodszy braciszek, który i tak nie ma wstępu do mojego pokoju, pewnie gdzieś jeździł na tej swojej deskorolce. Co do brata, to on ma swój pokój, cały oklejony plakatami z pism skejtowych, a do tego jescze graffiti nad łóżkiem, za co dostał baty od ojca. Do mnie nie ma wstępu po tym, jak zaczął się bawić moją gitarą Fendera i zerwał dwie struny, a tego dnia (to była niedziela) miałem mieć próbę w poprzednim zespole. Myślałem, że go oskalpuję. Od tamtej pory zawsze gdy wychodzę zamykam swoje królestwo na klucz. Ziewając i przeciągając się wygramoliłem swoje ciało spod koca i polazłem pod prysznic. Długo stałem pod strumieniem chłodnej wody zanim nabrałem ochoty do życia. Zjadłem smaczną zupę mleczną z płatkami i jeszcze zagrałem na gitarze "Noce Syberii" przy podkładzie perkusyjnym z kasety. Było po dziesiątej. Ubrałem się i skoczyłem do Anity na 12 piętro, by oddać jej kasetę Theriona. Przy okazji napiłem się u niej piwa i chwilkę pogadałem. Pożyczyłem sobie Lake Of Tears. Anita wyszła razem ze mną, bo gdzieś się spieszyła. Ja zaś jeszcze na chwilę do siebie. Po przekroczeniu progu zalała mnie kaskada dźwięków wydobywających się ze sprzętu w pokoju brata. - Wrr! - wkurzyłem się - Znowu ten debilny rap. Cichaczem, by Robert (tak ma na imię mój brat) nie usłyszał, przemsknąłem się do swojej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Christo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…