Wróć do katalogu

Milau

Powieść filozoficzna o zmianach w życiu.

Pani Bum Bum, opublikowano , 1 godz. 17 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Każdy z nas zasluguje na to aby budowac obok wspolnej kultury,wlasna kulture- serca. To wlasnie jest istota sensownego,ludzkiego istnienia.

Zycie,emocje,uczucia,egzystencja człowieka-banalne,a zarazem jakze niezwykle tytuly. Od zawsze insipirowaly mnie zagadnienia z gory oczywiste,które kryja w sobie nieskończoność tajemnic. Odkad pamiętam nie było dnia w moim zyciu w którym nie poswiecilabym chociaż sekundy na nurtujace przemyślenia. Często zaprzątalam sobie glowe takimi myslami, lepiej było nie wyjawiac ich nikomu,gdyz rzadko trafia się osoba,która zrozumie cokolwiek z mojego potoku slow. A przeciez właściwie nie chodzi o potok slow,lecz o taki strumien,który uchwyci sens chwili samej w sobie. Samokrytyka jest wpisana w droge do aceptacji.

* * *

Ranna jazda autobusem przez szare,brudne,zanieczyszczone miasto. Chciałoby się stwierdzic nawet,ze zniszczone. Pomimo zamku otoczonego rozmaitymi formami rekreacji,który tak slawi mala miejscowość,wydaje się ona być najbardziej przytłaczającym miejscem na ziemi. Kiedy jednak nawet z tego tak bardzo przygnębiającego miejsca człowiek uda się gdzie indziej,po jakims czasie zaczyna tesknic. Jak to możliwe ze ludzka istota znajduje swój wlasny dom w miejscu,które ja z reguly irytuje i napawa złością. konca nie widac zalom chociażby na sam nasz kraj,jednak za granica zadnemu Polakowi nie jest lepiej. Czy jest to cecha naszego narodu czy tez wszyscy ludzie na ziemi sa tak rozkapryszeni i podążają droga,ktorej koniec znajduje się w miejscu nieznanym dla nikogo? Towarzyszy mi mieszane uczucie kiedy mysle o swoim kraju i miejscowości,szczególnie,gdy ciezko mi jest okreslic gdzie znajduje sie mój dom. Jadac miejskim autobusem,siedząc w niewygodnym czerwonym odrapanym siedzeniu uwielbiam patrzec przez brudne szyby na swiat. Można sobie wtedy wyobrazic ze nie jest on wcale taki szary jak nam się wydaje,ze to tylko szyby swoim brudem tak go oczerniaja. Szczególnie jesienia i zima nasilaja się pozytywno-negatywne rozmyslania o ludziach i zjawiskach widzianych przez te szyby na ulicach. Uczucie zimna które towarzyszy nieustannie rankami w takie pory roku pozwala najdotkliwiej wtargnąć do zakamarkow ludzkiego umysłu. Mijając po kolei rozne miejsca,pojawiaja się nowe zagadnienia z przeszłości,niktore zas maja zdolność rodzenia tematow przyszłościowych. Grudzień,obfite opady śniegu,automatyczne skojarzenia z samotnym lepieniem balwana z moim psem. Pozytywna mysl nawiazujaca do pustki istniejącej w człowieku. Bo jak można lepic balwana z psem? Absurd zawarty w jednym zdaniu wywoluje szereg drażliwych wspomnien,które nadaja tej literaturze groteskowy charakter.uwazam,ze to mój ulubiony charakter,jaki posiadac może ksiazka. Dlaczego mowic o rzeczach,które bola,skoro można za pomoca innych slow w zabawny sposób obrocic cala sytuacje tak,ze czytelnik odbierze wszystko jako zabawna choc w pierwszym momencie kompletnie niezrozumiala lekture. Dopiero po zastanowieniu się nad tym wyciaga jakiekolwiek wnioski. Nie posiadam jednak umiejetnosci operowania taka kategoria estetyczna. Snieg tak mocno pada ze zza szyb autobusu prawie nic nie widac,jednak pilnie obserwując mijana bezwzględnie droge przez autobus można dopatrzec się wjazdu na plac,na którym niegdyś mieścił się parking samochodowy. Teraz podobnie jak we wnętrzu zawiedzionego człowieka jest tam pusto i cicho,jak nigdy dotad. To zabawne jak mlodzi ludzie wyobrażają sobie swiat. Wszystko jest proste i na wyciagniecie reki,wszystko przychodzi z łatwością,lecz kto z nich zauwaza ze z jeszcze wieksza łatwością wszystko odchodzi? Piekno czasow młodości i tesknota za nimi ludzi w średnim wieku lezy wlasnie w tym zabawnym charakterze i irracjonalnym mysleniu. Jednak oprocz tęsknoty znajdziemy w tych osobach także zal za wlasne czyny,zal do samych siebie za swoja głupotę. Zycie pisze rozne scenariusze,a nam nie pozostalo nic innego jak tylko dostosowac się do roli powierzonej przez los. Ewentualnym wyjsciem sa jeszcze rozmyslania na temat wlasnego zycia i probowanie interpretacji wlasnych zachowan,które mialy miejsce jakis czas temu. Nie jest to dobrym rozwiązaniem,gdyz prowadzi do zadręczania samego siebie,jednak w niektórych przypadkach jest ono nieuniknione,jak na przykład w moim. Wjazd do parkingu szybko znika,a ja uciekając od skojarzen z próżnością i cegłówkami jakie w naszym społeczeństwie maja swoje miejsce odwracam szybko glowe,aby nie zepsuc sobie humoru z samego rana. Każdego dnia,zdaje się ze człowiek walczy z wyższymi silami próbując odwracac się od czegos bezsensownego,odbijajac od dna,i toczy taka walke do momentu całkowitego wyleczenia,które przynosi tylko i wyłącznie drugi człowiek. Człowiek w swojej istocie egzystuje sam, jednak potrzebuje naturalnych kontaktow miedzyludzkich. Jest indywidualna jednostka w społeczeństwie. Zdarza się coraz czesciej,szczególnie wśród młodego pokolenia ze taka jednostka zapomina się i zatraca wlasna indywidualność. Ujednolica się z jednostkami stojacymi wyzej, aby upodobnic się i stac się lepsza,jakby nie doceniala i nie szanowala swoch wartości w samej sobie. To przykre,lecz czeste zjawisko w czasach kultury masowej. Co wiec robic,aby tak nisko nie upasc i nie zaprzedac swojej duszy próżności? Doceniac siebie.

Ludziom z trudnością przychodzi przestrzeganie podstawowych zasad jaka jest miedzy innymi szacunek do samego siebie. Klamia namiętnie na każdym kroku nie zdajac sobie sprawy z tego ze w tym momencie sami zatracaja siebie. Udaja jakis fałszywych przyjaciol oddanych na cale zycie,a w chwilach gdy pojawiaja się prawdziwe problemy nagle rozpływają się w powietrzu. Bądź tez już w czasie drobnych sprzeczek pokazuja swoja prawdziwa twarz. Najzabawniejszy jest sposób w jaki zachodzi caly proces odchodzenia potencjalnego „przyjaciela”. Może się obrazic za oczywiste rzeczy bądź tez za wyimaginowane oskarzenia,które w jego bujnej potężnie wyobrazni przybiora postac olbrzymich krzywd i swinstw. Widze takie przypadki na ulicy,naokoło mnie,w roznych ludziach,które dotycza mnie pośrednio. Oby nigdy nie dotyczyly bezposrednio. Tak bardzo przykro jest człowiekowi kiedy starając się wciąż widzi jak wszystko się wali,szczebelek po szczebelku,zawala się drabina osiągniętych wartości zyciowych. Czasami człowiek zastanawia się dlaczego tak a nie inaczej i po czyjej stronie lezy tutaj wina?byc może zbyt mocno pokonuje mnie egoizm ukształtowany przez 14lat,możliwe ze tak jest,ale niestety, choc wine zawsze nawet najmniejsza staram się znaleźć w sobie,to czasami zdarza się tak,ze nie potrafie jej znaleźć na tyle duzej,aby usprawiedliwic czyjes zachowania. Nie jestem bez winy,ale staram się postępować w zyciu moralnie i lojalnie. Być może fragmentem tym będę sama siebie tłumaczyć,ale odpowiada mi to w tym absurdalnym charakterze. Posiadam na pewno smiertelna świadomość ze wina nigdy nie lezy po jednej stronie.Gdy zawodzi człowiek bliski,”prawdziwy” przyjaciel, zapewne dotkliwiej się to czuje niż odejście ukochanej osoby. Szczególnie w mlodym wieku pierwsze miłości to typowe zjawisko,które przewaznie konczy się niepowodzeniem. Mysle,ze nie ma co rozprawiac na temat tego,jak to wyglada,bo każdy w zyciu to pzrezyl bądź przezyje. Chciałabym uniknąć tematu młodzieńczych,czy tez nie,miłości. Dosc dokladnie opisane zostalo to zjawisko w okresie romantyzmu. Chociaż samo pojecie przychodzi bezpośrednio wciąż na mysl,lepiej wystrzegac się go najznakomiciej jak można tylko wystrzegac się czegos obrzydliwego. Podejście skrzywione do tej kwestii zawdzięczam wydarzeniom,które ukształtowały moje opinie na takie tematy. Nie wracając do przykrych wydarzen w zyciu człowieka prowadzic będę retrospekcje ludzkiego losu.

Piszac swój życiorys niewielu ludzi mysli o swoim zyciu. Wbrew automatycznym skojarzeniom jakie rodzi w człowieku ta nazwa,nikt się nad tym nie zastanawia. Co pokierowalo człowiekiem,ze wybral taka a nie inna droge,co ukształtowało jego pasje i zainteresowania? Człowiek z pasja zdolny jest do wszystkiego. Jeżeli ma silna wole,będzie z zawziętością dazyl do spełnienia obranych już za młodych lat celow. Młodzieńczy okres naszego zycia decyduje wbrew pozorom najmocniej o naszym dorosłym zyciu. Na jakich zasadach zostaniemy wychowani,jakie obrazy utrwala nam się z dzieciństwa,jak podejdziemy do ludzi podczas pierwszych momentow integracji z nimi,to wszystko pozniej odzwierciedla się w naszym zachowaniu jako dojrzalych jednostek. Dlatego tak wazne jest wychowanie dzieci. czasami wydawac się może,ze zbyt wrażliwe i opiekuncze zajmowanie się dziecmi przynosi zle efekty w postaci rozpieszczonych jedynakow. Uwazam jednak inaczej,opierając swoje zdanie na myleniu przez ludzi opiekuńczości z nadopiekuńczością. Podczas praktykowania drugiego sposobu,zapewne otrzymac można wymienione wyzej efekty. Kiedy jednak okazemy swojemu dziecku milosc i cieplo rodzinne,jestem wiecej niż pewna,ze zlych skutkow to nie przyniesie. Może czasami zamiast starac się przygotowac malego człowieka do okrutnego i niesprawiedliwego zycia,lepiej dac mu po prostu prawo do wyboru kim chce zostac i jaki chce być? Dlaczego z gory ludzie zle doświadczeni przez zycie zakładają,ze taki los spotka zarówno ich potomstwo? Najprostszym i racjonalnym wytłumaczeniem tego jest obawa przed powieleniem ich zyciowych bledow przez ich wlasne dzieci. Jednak obawa ta nie wynika z troski o samego siebie przeciez,lecz wlasnie z miłości do dziecka. Czy nie lepiej jest okazac mu ta milosc zamiast ukazywac się przed nim w szarym,ponurym i stanowczym obliczu? Może czasami warto okazac troche ciepla. Watpie,aby z tego powodu człowiek tak wychowywany stal się nieudacznikiem. Jest to logicznie rzecz biorac jasno określone,ze człowiek posiadajacy serce i sumienie zajdzie dalej niż bezuczuciowy „kamien”. Osoby spoglądające na swiat przez pryzmat materialności naleza do grona już zepsutych. Najstraszliwszym zjawiskiem w dzisiejszych czasach jest wlasnie proces znieczulania ludzi na innych. Od najmłodszych lat rodzice wmawiaja nam jak wazna jest pozycja spoleczna. Dlaczego tak bardzo szerzy się niemoralne postepowanie młodzieży? Skoro wciąż slysza o najważniejszej w swiecie pozycji społeczno-materialnej,nie daza do niczego innego jak wlasnie uzyskanie wysokiego w drabinie społeczeństwa szczebla. Matki wmawiaja corkom,ze kluczem do sukcesu jest bogaty maz,ojcowie synom,ze kobiety sa fałszywe i przebiegle. Oboje mowia dzieciom o fałszywych przyjaźniach jakie maja miejsce w ich wieku. Nikomu nie można ufac,każdy jest przebranym oszustem. Takie poglady być mzoe sa realistyczne i często wielu ludzi się z nimi zgadza,szczególnie jeśli przekonali się osobiście o ich słuszności,jednak nie mozna takich rzeczy wpajac mlodym ludziom. Z takich poglądów rodzi się korupcja i przestępstwo. Z nich wywodza się niemoralne postepowania i wyzute wszystkiego bezczelne patrzenie tylko i wylacznie na wlasne dobro. Jeżeli natomiast dziecko dorasta w spokoju i miłości,matka często je przytula,a ojciec nie zapomina o zadnych swietach i ma czas dla niego,rodzi się we wnętrzu cieplo i uczucie,a przede wszystkim serce. Fakt,ze należy być w zyciuu twardym i isc dumnie z podniesiona glowa,odkryje pozniej same. Dziecko jest zalazkiem charakteru,który musi się ukształtować w sposób samodzielny,nie ukształtowany przez narzucone poglady innych ludzi powtarzane każdego dnia,w kolko. Jeżeli zazna rodzinnej miłości,będzie zdolne do kochania samego siebie,co zaowocuje zdolnością do kochania drugiego człowieka. Jeżeli dorastac będzie w zimnie,zbyt szybko stanie się dorosle i nie będzie już miejsca na pokochanie swoich wad. Miejsca tego nie będzie,gdyz wady te nie będą jego wadami,raczej irytującymi cechami obcej zbieraniny osob. Najwspanialszym apelem na ziemi bylby apel do rodzicow,aby pokazali milosc wlasnym dzieciom,gdyz inaczej nakładając im maski ich wlasnych pryzmatycznych poglądów,pozbawia je wlasnych twarzy. Dzieci pozbawione wlasnych twarzy wyrastaja na bezuczuciowe i pozbawione serca jednostki. Sa to nie tylko marginesy społeczeństwa,tak często teraz spotykane,lecz osoby z dobrych domow,które dopuszczaja się do najgorszych swinst,zarzucanych wbrew pozorom najbiedniejszym,choc nie ma co równać kradzieży artykułów spożywczych ze sklepow z nieokazaniem uczucia przez cale zycie najbliższym osobom. Zamieniac się w kamien to najgorszy ze stanow ludzkiego bytu. Nawet Ci,którzy maja uzasadnione powody do znieczulicy z powodu pragnienia zachowania bezpieczeństwa i nie popelniana kolejnych bledow nie sa uzasadnieni. Jest to najgorsza z możliwych zbrodni- zabicie swojego wnętrza. Nawet strachem nie da się takiej osoby uniewinnic. Dlatego obowiązek okazywania serca spoczywa na wszystkich,nie ma wyjątków w tej regule.

Sa zle momenty w zyciu człowieka,sa tez dobre. Zycie ludzkie polega na tym ze rzadzi nim przypadek,czy tez wypełnia się z gory ustalony ciag zdarzen. Każdy inaczej może to nazywac,lecz na pewno zgodzi się ze mna,ze często popada się ze skrajności w skrajność. Co może przynieść nowy dzien? Jak to możliwe ze jednego dnia wydaje się jakby caly swiat nagle wypadl z rak,a kolejnego wszystko nabiera na nowo sensu,kolorow. Dobra cecha jest optymizm,nienaruszalny. Kiedy się go posiada można latwiej spojjrzec na swiat i troszke złagodzić ostre skrajnosci. Często wystarczy maly gest lub przyjazny znak,aby wszystko zaczelo być na nowo piekne same w sobie. Chciałoby się tak czuc caly czas,nie myśląc o przeciwnościach losu. W koncu wszystko wokół nas jest piekne. Caly proces przemijania to zjawisko ponadczasowe,oksymoron,który sprawia,ze Zycie nie jest nudne i szare. Zle momenty w zyciu sa po to,aby Moc pozniej docenic prawdziwe szczescie. Człowiek idac z takim przeświadczeniem przez Zycie zapewne daleko zajdzie. Szkoda tylko,ze Malo ludzi podpisuje się pod tymi slowami jako wlasnymi mottami. Jestem jedna z osob,które sa za bardzo zagubione żeby okreslic wlasna postawe. Niezgrana we mnie orkiestra,lecz o dziwo skladnie gra.

Każdy ma wlasne miejsce na ziemi. Wielu marzy o byciu ulotnym,o lataniu jak ptak,lecz kto zastanowil się jak to jest zyc w powietrzu,bez najmniejszego kawalka na planecie? Niedobrze jest nie potrafic się okreslic,rzadko spotykany problem. A może wlasnie często.. Irracjonalne to uczucie mieć metlik w Glowie,tysiac mysli na minute. Podążając za strumieniem świadomości przychodza rozne sprawy takiemu zwczyczajnemu do weny twórczej. I tak jadac autobusem,odnosząc się do retrospekcji zdarzen z przeszłości można zatonąć we wlasnych myslach. popadając w daleka przeszłość,można zdezorientowac się. i nagle człowiek nie wie gdzie jest. Otrząsając się zauważam,ze jestem na drugim koncu potężnie nieduzego miasta. Czy tez autobus dotarl do konca trasy,jest wieczor,baza MZK a kierowca dziwnie się na mnie patrzy i czeka,Az laskawie wysiade? Rozne sytuacje sa możliwe,kiedy w Glowie nastapi bitwa mysli. Kazda z nich chce być lepsza,kazda chce zaprzątać cala glowe. A ja mam glowe podzielona,zajmujaca się wszystkim,myslaca o wszystkich szczegółach. W detalach tkwi piekno całości,a wiec trzeba je uszanowac i nie pomijac ich,trzeba je doceniac. Nie wiadomo jaka postawa jest bardziej odpowiednia,dazenie do celu za wszelka cene i patrzenie na wlasne korzyści,postepowanie tak,aby osiągnąć cos w zyciu bez względu na innych,czy tez ciagle ogladanie się za siebie i myslenie o drobnostkach przynajmniej jak o katastrofach zyciowych. Ciezkie jest okreslenie co lepsze,trudne jest wyśrodkowanie tych postaw tak,aby powstala odpowiednia. Wiem na pewno,ze jest to stan meczacy,gdy ciagle rozmysla się na temat odczuc innych. Czy jednak jest to na tyle meczace,żeby sobie tak ułatwiać Zyc wyrzekając się całkowicie myslenia o innych? Niektórzy nie potrafia przestac zadręczać się myslami,inni zas nie potrafia zaczac myslec choc odrobine o drugim czlowieku. A czym bylby swiat gdyby nie ci inni? Jedni,którzy nas irytuja,inni nasi wrogowie,jeszcze inni cii,na których nam tak bardzo zalezy.. smutna staje się ta kwestia,kiedy nie ma tych,na których nam zalezy. Zawsze jest ktos wazny,kto stoi wyzej od pozstalych,nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Okrutne czasami staje się Zycie,kiedy pozwoli człowiekowi zrozumiec tak oczywiste rzeczy zbyt pozno. Wtedy to,bedac już starym człowiekiem uswiadamia sobie ze wegetowal w swoim zyciu. Nie przeżył go,lecz uciekalo mu powoli miedzy palcami,miedzy osobami,Az w koncu dobieglo konca,kiedy on niczego nie zasmakowal. Bez watpienia człowiek taki to ten z wychowanych na czyis zasadach,o których wspominalam wczesniej. Zatracil wlasne wnetrze dla zysku. Żyjąc w znieczulicy rzadko dochodzilo do jego świadomości,ze jest nieszczęśliwy. jednak w tym momencie patrzac na wszystko z dystansem ,na przestrzeni lat,widzi,jak wielki blad popełnił. Co moglo skłonić go do przemyśleń tak nagłych i pretensjonalnych? Oczywiste ze jest to obiekt rodzacy retrospekcje w jego wynędzniałej duszy. Czasem kiedy natrafi się na stare zdjecie można poddac się wspomnieniom. Najcenniejsze co mamy to wspomnienia,ich nie da się wyrzucic z Glowy choćby nawet się bardzo chcialo. Człowiek odejdzie,wspomnienie pozostanie na zawsze. Oglądając stara fotografie stary mezczyzna wykrzywia z bolem wargi. Wystarczylo jej odnalezienie,aby narodzilo się w nim od nowa wnetrze. Biegnie myslami do młodych czasow wspominając pierwsza osobe,która stala się dla niego tak wazna w zyciu. Beztroska trwac jednak nie może dlugo dla kogos,kto patrzal na swiat przez pryzmat materializmu. Automatyczne skojarzenia Przenosza go do okresu pozniejszego,kiedy jego matka zrobila wszystko , aby wszelkie relacje z ta osoba zakończyły się na zawsze. Wgłębiając się w rozumowanie starego człowieka,można latwo stwierdzic,ze wtedy nie przeszkadzalo mu to. Teraz,kiedy zrozumial po 60latach co stracil,serce kuje go mocniej niż zwykle. Sam przeciez przyjal takie postepowanie i ulegl swoim wychowawcom. Zawsze potrafil się doskonale maskowac,dopasowywac do otoczenia i sytuacji. Przechodząc biernie przez zycie nie miał zadnych uczuc. Okazuje się w takim przypadku ze pierwsza milosc można uświadomić sobie nawet tuz przed śmiercią.moment ten,kiedy świadomość pochlania jednostke,staje się kulminacyjnym momentem w jej zyciu. Obok radości staje zal i przeszywajacy bol,odczuwany psychicznie,jak i dosłownie fizycznie. Serce mogloby wytrzymac wszelkie stresy i choroby,jednak kiedy peknie na Pol,nic już nie jest w stanie go odbudowac..Tak wiec wbrew pozorom bezpieczniej jest w zyciu ryzykowac,aby nie stracic jego sensu.

Trzeba dbac o swoje serce,należy dbac o to,aby nie zastyglo. Rodzice czasami potrzebuja nauczyc się czegos od dzieci. Sa w zyciu sytuacje,kiedy nastepuje zamian rol. Gdy przytrafia się ogromna tragedia i mloda kobieta traci Zycie pozostawiając meza i dzieci samych,wszystko staje się bardzo poprzestawiane. Czas przyzwyczaja nas do trudności,oswaja nas ze strata bliskiej osoby,która zawsze będzie w nas samych w srodku. W takich momentach najstarsza corka staje się matka dla młodszego rodzeństwa. Natłok obowiązków pozwala na odizolowanie się od rówieśników i uciekanie od problemow. Ojciec ciezko haruje calymi dniami,ledwo ciagna w tych ciezkich czasach. Wieczorami gdy wspolnie siadaja na ganku rozumieja,ze tworza idealny zespol. A mama patrzy na nich z gory uśmiechając się. Przez okazywanie sobie serca potrafia docenic siebie wzajemnie. Nawet w tak głupim wieku jak dojrzewanie corka potrafi wesprzec ojca na każdym kroku. Rozmawia z nim w każdej wolnej chwili,chcąc,aby nigdy nie czul się samotny. Okłamując sama siebie odrzuca wszelkimi sposobami od siebie mysl,ze tak wlasnie ona sama się czuje. Kiedy jednak rezygnuje z pojscia na bal maturalny,ojcic nie wytrzymując dłuższego unikania tematu uswiadamia jej,ze musi się otworzyc na ludzi,aby była tak kochajaca i wspaniala osoba jak jej matka. Dociera do niej,ze może to wszystko stracic,a przeciez tak bardzo tego pragnie. Unieszczęśliwiając ojca i rodzeństwo unieszzcesliwi sama siebie. Żaden człowiek nie jest w stanie być szczesliwym w samotności. I chociaż posiadasz te dobre cechy,musisz liczyc się z możliwością ich utracenia w samym sobie,gleboko. Potem ciezko jest na nowo się urodzic.

Rodzina,jaka by nie była,należy ja kochac. Rodziny się nie wybiera,lecz szanuje. Zycie potrafi jak na złość pokazywac nam,ze bliscy nie zawsze sa dla nas bliscy. Każdy ma prawo poleniac bledy,wszyscy się na nich uczymy. Gorzej jednak,gdy ktos nie unika w ogole ich popełniania. Rozczarowanie jest najgorszym uczuciem jakie człowiek moze doznac. Kiedy bliski ktos zawodzi,tracimy zaufanie do wszystkich naokoło. Nie każdy jest obludny,choc takich nie brakuje. Nie każdy odchodzi,choc wokolo same pozegnania pozbawione rzuconego bez znaczenia: dowidzenia. Kiedy mocno się wierzy,odnajdzie się człowieka w człowieku. A w bliskich trzeba Wierzyc,nawet jeśli nie ma w nich ani krzty człowieka. Wiara to trudne zagadnienie. Dla wielu jest zbyt skomplikowane aby je poznac. Ludzie którzy nie maja wiary,nie maja celu w zyciu. Każdy musi w cos Wierzyc,aby moc podążać określonymi priorytetami. Kwestia wiary podupada w dzisiejszej rzeczywistości. Ludzie sami nie wiedza w co wierza i uświadamiają sobie ze nie jest im to potrzebne. Nie sposób przejść przez Zycie bez wiary w cokolwiek. Nie można zbyt realistycznie na wszystko patzrec,z gory zakładając ze to bujda. W co wiec dzisiaj Wierzyc? Mysle,ze przede wszystkim w samych siebie.

Wysiadajac z pustego autobusu kierowca odprowadza mnie wzrokiem do skrzyżowania. Jakie to Zycie jest nudne. Wszystko z gory jest określone,a jeśli stanie się cos odmiennego od powszechnie uznanego porzadku zaczyna być dziwnym dla ludzi. Dlaczego? Szczególnie Polacy to narod mało tolerancyjny. Nawet niewielki przejaw odmienności jest w tym kraju poddawany szczegółowej analizie,która tylko z pozoru wydaje się być analiza. Tak naprawde to zbieranina stereotypow zakorzenionych w nas przez przodkow. Niektóre z nich bardzo dobrze o nas swiadcza i sama się z nimi zgodze,inne zas naruszaja naturalny rozwoj społeczeństwa. To kolej rzeczy ze wszystko się zmienia,dlaczego wiec musimy bezimiennie popierac racje wiekszosciowe? Tak bardzo kladzie się nacisk w swiecie na prawa mniejszości,badzmy wiec zespoleni ze swiatem,nie tylko z nasza kultura. Doceniajmy indywidualność bo w niej obok klasyki lezy najpiękniejsze bogactwo. Chciaalbym moc przerwac ten pochlaniajacy wszystkich porządek. Niewielu stac na to,gdyz doskonale zdaja sobie sprawe z następstw takiego „szaleństwa”. Należy pędzić z wszystkimi w jednym kierunku,za droge pod prad można niezle oberwac. A ja tak bardzo marze o pojsciu pod prad,i wiara moja jest wlasnie wiara w to odmienne istnienie. Nie należy tego mylic z pragnieniem ukazania swojej odmienności,która w tym momencie naklada się z pragnieniem bycia takim jak wszyscy. Co to za odmienność,skoro teraz lezy w każdym i jest taka sama?czy odmienność to zewnętrzne pokazywanie wlasnego ja? Ehh,zbyt puste jest takie rozumowanie i za wszelka cene popadanie w manie uzewnętrzniania swoich emocji. To nie żadne emocje, to chec bycia tymi wszystkimi takimi samymi ludzmi. Odmienność lezy sama w sobie w srodku człowieka. To,co odroznia go od innego nie tylko naturalnie,gdyz każdy jest inny,lecz emocjonalnie. Wśród tylu pragnien nowoczesności mieć wlasne ukryte. Kiedy ma się ta sile w sobie,nie marzy się o lataniu. Latac się potrafi z powodu posiadania tej umiejetnosci. Latanie wcale nie jest fascynujące. Pociągające nie jest tez zaprzeczanie wszystkiemu co powie inny człowiek. Stwarzanie nowych horyzontow myślowych jest wlasnym pieknem. Kiedy ludzie wiedza,ze nie biegniesz za tym co każdy i co najważniejsze,jeśli sam dobrze o tym wiesz,możesz uznac się za kogos. Każdy jest kims,nikt nie jest nikim,kto jednak jest tym kims kim jest naprawde? Można bez konca okłamywać innych i samego siebie,ale czy warto? Nie lepiej docenic piekno samo w sobie,które lezy w człowieku? Takie uczucie jest wlasnie indywidualizmem,który napawa ochota do zycia. Aby to poczuc,trzeba się postarac.

Nie chcąc się nudzic można szukac nowych rozwiązań. Kocham,gdy w moim wnetrzu wytwarza się adrenalina. To chyba jedyny proces zachodzący w ludzkim organizmie jaki jest naprawde interesujacy. Idac malborskim wiaduktem mysle o francuskim ,najwyższym na swiecie. Tysiac pomysłów na minute z czego jeden wydaje się być genialny. Znaleźć się w rejonie gor Levezou i wyżyny Larzac. Dlaczego nie? Pomysl taki pociaga za soba milion przyczynowo-skutkowych zależności. Do takich przedsiezwiec niepotrzebny jest żaden towarzysz. Marzenia spelnia się przeciez osobiście i indywidualnie. Tak wiec idac w jednym kierunku nadchodzi taki moment w zyciu,kiedy należy zawrocic. Być może z powodu zdania sobie sprawy o podazaniu z wszystkimi innymi tym samym szlakiem. Zawrot taki wymaga odwagi i wewnętrznej sily. Przyjaciele pomagaja wtedy przez zachęcanie do spełniania Marzen. Mowia,ze prawdziwych przyjaciol poznaje się w biedzie. Gdyby tak jednak było to ludzie,którzy nie przezyli wiekszych tragedii nie mogliby ich posiadac. Nie wiedzieliby czy maja przyjaciol. Może jednak to wlasnie byloby dla nich ta ogromna tragedia,ze nawet jednego palca nie mogliby wysunąć licząc przyjaciol na palcach jednej reki. Czy Sa momenty,w których wiemy ze ich mamy,nie przezywajac przyslowiowej biedy? Patrzac z drugiej strony jak przezyc Zycie bez przejscia przez gorsze okresy. Logicznie rzecz biorac jest to niemożliwe. I to nie wynika z zasad logiki jak mowi zdanie,tylko z nas samych. My sami tworzymy taki swiat,w którym trzeba cierpiec. I to nie dlatego ,ze jetesmy tak bardzo grzeszni i zadajemy sobie wciąż nawzajem bol,bo wiecej jest ludzi,którzy naiwnie szukaja w bliznich miłości,lecz dlatego,ze chcemy dla siebie jak najlepiej i jesteśmy egoistami. Bedac egoistami,chcemy docenic wlasne szczescie. Doskonale wiemy,ze aby powstala tecza,musi padac deszcz,tak wiec konsekwentnie wypelniamy nasze role zadajac innym bolu tyle ile jesteśmy w stanie, rzeczywiscie chcąc dac im jak najwięcej ciepla i dobroci. Z tego wynika,ze teraz najgorszy wrog może stac się dla nas zbawieniem. Ci,których nienawidzimy sa osobami,którym zawdzięczamy swoje przeszle,terazniejsza,bądź przyszle szczescie. Mamy dziękować wiec Ewie,która zerwala owoc,czy tez wezowi,który ja pokusil? Dzieki temu,doceniamy szczescie dane nam od Boga,a nie trwonimy go nie znając jego ogromu. Sprzeczne teorie wcale się nie wykluczaja,należy o tym pamiętać. One się wypełniają,dzieki czemu możemy wiedziec wiecej o otaczającym nas swiecie.

Siedząc na parapecie w oknie na czwartym Pietrze w bloku same przychodza na mysl marzenia. Jednak czwarte Pietro to nie to samo co 342metry nad ziemia,ile osiaga najwyższy,jeden z siedmiu filarow mostu we Francji. Tak wiec udając się na dworzec kolejowy w Glowie nie brzmi nic innego poza Milau.

Każdy cel jest możliwy do osiągnięcia,musi on być tylko prawidłowo obrany. Często o nieprawidłowym wyborze celu swiadczy nie jego wysoki poziom czy ogromna odległość od stanu rzeczywistego danej sprawy,lecz sam jego obiekt. Wydawac by się moglo,ze dotarcie do celow i spełnienie Marzen przyniesie nam harmonijne Zycie bez większej ilości niespełnionych pragnien i potrzeb. Jednak często bywa,ze po spełnieniu tego,co zamierzaliśmy spełnić,samo w sobie spełnienie staje się niczym nadzwyczajnym. Ot tak,przestaje nas fascynowac cos,co tak bardzo pociągało przed spełnieniem. Wynika z tego,ze sama droga do spełnienia jest rozkosza i to ona przynosi nam najwięcej szczescia i radości. Krok po kroku,pokonując przeszkody osiagamy coraz wyższy poziom i robi się coraz bardziej interesująco. Paradoksem jest fakt,ze im wyzej się znajdujemy,tym bardziej gasnie fascynacja i upada zainteresowanie. W tej kwestii chyba nie tylko Polakow cechuje słomiany zapal. Inna sprawa jest natomiast wybranie prawidłowego celu i dazenie do niego. Lecz jak w dzisiejszych czasach można z gory okreslic,czy cel,który wybieramy pod wpływem chwili i emocji jest wlasnie tym odpowiednim? Być może to kwestia intuicji,może tez zdrowego rozsadku,absurdalnie przeciwności przyciągają się i lubia występować obok siebie. Tak jak w życiu,raz występują dobre chwile,a raz zle. Zycie cale sklada się z wzajemnych sprzeczności. Kiedy takie sprzeczności zaczynaja dotyczyc bezpośrednio nas,pojawia się wewnetrzna panika,która u każdego człowieka przejawia się w inny sposób. Taki maly kryzys wewnętrzny czasem dobrze wpływa na ludzkie przemyślenia. Może wtedy popasc w rozne niebezpieczeństwa,z których kazde nauczy go czegos innego. Czasami jednak,zanim nauczy się czegos,potrafi bardzo mocno zbłądzić. Charakterystyczna Cecha człowieka jest popełnianie w kolko tych samych bledow. Nie mówiąc już o powielaniu wlasnych bledow z przeszłości,nawiazuje do powtarzania po przodkach. Tyle lat ma już swiat,a wciąż dzieje się w kolko to samo. Ciagle te same sytuacje nas otaczaja,jednak nie potrafimy im zapobiec. Skoro tyle już się słyszało o wojnach, gwaltach, zdradach, morderstwach, uzależnieniach ,przekupstwach,komercji,niemoralności,zemstach,wszelkiego rodzaju tragediach,dlaczego nie potrafimy wciąż wyprzedzic powstania takich zjawisk? Zycie każdego uczy z osobna,bo cecha zycia jest indywidualizm. Tworca nie był komunista,wiec od masy niczego się nie nauczymy. Każdy ma takie same możliwości zyciowe od swoich narodzin. Może pojsc droga dobra,jak również calkiem odwrotnie. Każdemu człowiekowi caly swiat lezy u stop,lecz indywidualnie może ta sytuacje wykorzystac. Dlatego tez,nie możemy uczyc się na obcych bledach,bo nie sa one nasze. Sami decydujemy,jaka droga idziemy. zarówno jak plusow,tak i minusow zycia nie da się uniknąć,gdyz nie ma sily wyższej,która moglaby i chciala nam je odebrac. Bog jest sprawiedliwy,a wiec zadnych aspektow zycia nikogo nie pozbawia.

Zyc spontanicznie,to zyc odważnie. Zyc z pozorow spontanicznie,to zyc na pokaz. Zawracając decydujesz się na poniesienie konsekwencji tego zwrotu w akcji. Bycie odpowiedzialnym to już nie kwestia charakteru. Człowiek po ukończeniu osiemnastego roku zycia staje się dorosły i odpowiedzialny za swoje czyny,pomimo niedojrzałości psychicznej. nie staje się dorosły w momencie,kiedy naprawde te stadium osiagnie,lecz w momencie,gdy narzuci mu to prawo. Tak wiec,chcąc czy nie chcąc,bedac czy nie bedac,odpowiedzialnym człowiek być z pozoru musi i jest. Odczuwa to w skutkach swojego postepowania. Skutkiem mojego zachowania było najpierw kompletne zdezorientowanie. Dworzec od zawsze był jednym z moich ulubionych miejsc. Być może niezbyt sympatyczny w krzyzackim miescie,ale bardzo intrygujący. W każdym miescie jest miejsce,które zastanawia-jest to wlasnie dworzec kolejowy. Ludzie przenikaja przez niego setkami. Zdarzenia ograniczone przewaznie do minimum-zakup biletow,oczekiwanie na pociag. Jakis zebrak prosi o dwa złote,jakis pijak spi w kacie zarzygany. Kiedy człowiek posiada zdolność przenikliwego ogladania sytuacji,wszystko staje się o wiele ciekawsze i bardziej zastanawiające. W minimalnych gestach i ruchach można dostrzec glebie ludzkich zachowan. W szczegółach tkwi caly problem,dlatego tez poprzez szczegóły jest on pokazywany.

Szczególnie w chwilach ważniejszych niż wszystkie inne warto jest się zastanowic nad soba. Ludziom latwiej przychodzi refleksja nad swiatem w takie dni. Często refleksja ta skupia się jedynie na osobach trzecich. Cenne jest jednak spojrzenie w glab siebie samego. Może zachowanie innych ludzi,które tak bardzo w nas uderza jest ciosem wymierzonym przez nas samych? Być może to nasze postepowanie pociaga za soba szereg nieprzyjemnych zagadnien,które pozniej sa ustawiane przeciwko nam? Nie mozna jednoznacznie ocenic postepowania drugiej osoby jako negatywne,gdyz kazde zachowanie wymaga ustalenia jego genezy. Nie mam na mysli tłumaczenia zlych zachowan na sile,tylko poswiecenia im odrobiny czasu. Watpie żeby przez same zachowanie można było odczytac portret psychologiczny bohatera. Wiecej mowia jego mysli i zachowania nie jego samego,lecz otoczenia w którym się znajduje bądź w czasie przeszłym znajdowal. To,jak postepujemy w zyciu jest scisle ukierunkowane przez sytuacje. A w każdej sytuacji ten sam człowiek,może okazac się kims calkiem innym. Najtrudniej jest kształtować siebie w wyjatkowych okolicznościach. Najgorzej jest,kiedy nie zdajemy sobie sprawy,ze zostaliśmy ukształtowani w takich okolicznościach. Wtedy pojawia się problem z odróżnieniem dobra od zla. Skoro ze zlem się wychowujemy,nie potrafimy go negatywnie ocenic i odrzucic. Podczas tak zachwianej równowagi wartośći,człowiek bije się sam ze soba patrzac na przejawy dobra. Może reagowac na dobro jak po opium. Straszny jest fakt,ze ludzie zli uznaja dobro za cos zlego. I chociaż tak naprawde pragna być dobrzy to nie mogą z obawy przed tym,ze zlo z którym mieli kiedys do czynienia wroci. Przyjmując postawe obronna sami stawiaja się na miejscu zla,które znaja i tak opancerzeni nie dopuszczaja do siebie wiekszych krzywd,zarówno dobra. Jezeli stali by po stronie dobra,zlo szybko by ich zniszczylo. W sumie to ludzie dobrzy w tym wypadku wyglądają na tych zlych. Sa uodpornieni na krzywdy ludzkie i nie da się ich uderzyc zlem. Natomiast ci zli zbyt mocno boja się postawy ofiary zla,w którym sami tkwia. Wiedza ze bedac dobrymi,zlo by ich roztrzaskalo.

Tak wiec przyjmując swoje sztuczne osobowości,wszyscy robia to samo. Otoczeni w swoich przykrywkach udaja wzruszenia w tym samym momencie,robi im się smutno w tej samej chwili i wybuchaja smieszna złością w tych samych sytuacjach. Każdy robi te same glupie miny. Jednostka zagubiona w swiecie może czuc się jak w domu strachow. Z jednej strony smieszny,z drugiej przerazajacy. Groteska-ulubiona kategoria estetyczna zycia. Smiac się czy plakac?czasem nawet masa tego nie wie. Nie wiedzac podaza slepo w jednym kierunku sprawiajac wrazenie pewnej siebie i wiedzącej czego chce. Wiekszosci zdarza się nabrac na te aspekty. Ktos kto probuje inaczej pojac swiat jest narazony na odrzucenie przez społeczeństwo. Przeciez sam nie przeciwstawi się masie. Nawet jeżeli takich jednostek znajdzie się wiecej,to stereotypy zawsze wygraja,bynajmniej w Polsce. Pokolenie osob starszych zawsze wie lepiej co jest dobre i sluszne. Maja w swojej świadomości zakorzeniony znak równości miedzy wiekiem i racja. Im człowiek starszy,tym wiecej posiada racji,a wiec nie warto nawet rozpoczynac dyskusji,gdyz pomimo przegranej,starsze pokolenie odebraloby nagrode.

Przykłady tego przekonania o słuszności swoich ideologii również znaleźć można na dworcu. Nastolatek wysylany do szkoly z internatem, mloda dziewczyna zmuszona do studiowania na uczelni wybranej przez rodzicow,czy tez dorosla kobieta wciąż zalezna od rodzicow,ulegajaca ich zdaniu i podejmujaca niewygodna dla siebie,lecz wlasciwa wedlug rodzicieli prace. Z powodu tego,iż wazne decyzje zyciowe podejmuja nie oni sami,lecz ich rodzice,rosnie w dzieciach poczucie złości. Złość z czasem przeradza się w zal,a zal w bunt. Rzadko jednak rodzi się z tych uczuc cos impresywnego. Przewaznie na buncie się konczy. Jednak na buncie w niepelnym znaczeniu tego slowa,gdyz bunt ten nie wywiera zadnego wpływu na otoczenie. Jednostka jest nadal ignorowana,a jeżeli podejmie dzialania w jakimkolwiek stopniu autodestruktywne zostaje uznana za jeszcze bardziej mniej odpowiedzialna,czego skutkiem staje się jeszcze mocniejsze ograniczenie swobody jej wyborow zyciowych i nie tylko. Powstaje zastanawiające pytanie co czynic w takich sytuacjach? wbrew pozorom nie dotycza one zawsze nastolatkow. W dzisiejszych czasach latwo znaleźć wiele przykładów osob „bardzo dorosłych”,lecz nieusamodzielnionych. Pomimo swojego wieku nie potrafia się sprzeciwic swoim rodzicom. Niewazne jest czy mieszkaja z nimi,czy tez maja wlasne rodziny. Problem ten dotyczy wielu ludzi,szczególnie mężczyzn,co zostalo poparte statystykami. Nie mowmy tu o matematyce,zostalo to poparte statystykami zyciowymi,czyli prościej mówiąc ilością przykładów z zycia nas otaczającego. Wiele się teraz słyszy o maminsynkach i coraz większym wzroście ich liczebności. Jednak maminsynek to nie do konca ten sam przykład co człowiek dorosły uzależniony od rodzicow. Przede wszystkim jest to syn uzależniony od matki,po drugie nie probuje on się jej przeciwstawic. Jeżeli mowimy o buncie w człowieku mamy na mysli narastajaca w nim chec sprzeciwu wycelowanego w drugiego człowieka,który postepuje w sposób zagrażający naszej wolności bądź interesom czy prawom. Dlatego tez tak mocno należy podkreślić probe wykazywania tego sprzeciwu. Nie zawsze nasze Zycie układa się tak,jak byśmy tego chcieli. Czasem los Plata nam figle,na które nie mamy wpływu. Jeśli już znajdziemy się w takiej sytuacji i bedac 35- letnimi ludzmi nadal będziemy zalezni od rodzicow,wazne jest,aby się temu przeciwstawic. Jeżeli to zrobimy,nie będzie najmniejszych wątpliwości czy z nami wszystko jest okej. Kiedy jednak chec takiego buntu w nas się nie rodzi,wtedy możemy zaczac zastanawiac się czy dobrze w zyciu postepujemy. Kiedy już zechcemy się buntowac,a wszelkie takie proby zakoncza się fiaskiem i odczyjemy niemożność dzialania,zadajemy sobie pytanie,co w w takiej sytuacji robic. Skoro nasze postepowanie nie przynosi zadnych skutkow,a jedynie pogarsza sytuacje,należy zaprzestac i nie narażać się na jeszcze szersze ograniczenia czy tez wytrwale walczyc nie zważając na szkody jakie możemy poniesc? Skoro nic nie robiąc sytuacja zostanie niezmieniona,lecz zarówno nie pogorszy się,a próbując działać z pewnością jedynie się pogorszy,czy warto podejmowac ryzyko i walczyc? Z drugiej strony człowiek cale Zycie uzależniony od drugiej osoby może mieć pozniej problem z samodzielnym Zyciem. Byc może w swojej podświadomości tego wlasnie potrzebuje,a rodzice naprawde chca jak najlepiej dla wlasnego dziecka? A może chca naprawde,lecz nie wiedza co jest dobre,gdyz każdy człowiek jest inny,tak samo ich dziecko może mieć inne potrzeby niż oni widza? Na takie pytania nie ma odpowiedzi,jak i nie istnieje dobre rozwiązanie dla każdego człowieka znajdującego się w podobnej sytuacji. Trzeba zajrzec w glab siebie i samemu odpowiedziec sobie na pytanie: czy dziecko,które tam siedzi stalo sie już dorosle? Być może nadal potrzebuje tej nadopiekuńczości,a może wlasnie przez nia nie potrafi dorosnac. Czasami wydaje nam się,ze dorośliśmy do pewnych spraw

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych