Wróć do katalogu

"Milczenie Anioła " I (Fragment)

Nadchodzi wiosna.Wraz z nią wiele nowych i nieprzyjemnych wydarzeń, które zupełnie zmienią rzeczywistość, w której znajduje się Christina. Czy dziewczyna upora się z tym co przygotował dla niej los?

nielegalnaxautorka, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był tam, jak zawsze przystojny. Jego oczy jak zawsze takie niebieskie - jak wody oceanu. Jego zapach roznosił się , mieszając z naturalnym zapachem powietrza-uwielbiam ten zapach. Przemierzaliśmy drogę z zawrotną prędkością i gdybym wiedziała, że to nasza ostatnia jazda razem, jak wariatka cieszyłabym się tą adrenaliną. Gdzieś tam w głębi czułam ku czemu zmierzamy. Co jest celem tej podróży, jak nazywać się będzie przystanek końcowy. Co może mi powiedzieć? Jak to zabrzmi? Co poczuję? Na te wszystkie pytania miałam uzyskać odpowiedź niebawem. Już dawno wyczuwałam ten dzień w powietrzu jak nadchodzącą burzę. Na niebie świeciło słońce, ale w głowie czułam jak umysł pokrywają mi ciemne chmury - niebawem miał spaść deszcz. Moje serce biło szybko, bo już było świadome co je czeka. Od jakiegoś czasu zaczęłam się zastanawiać jak ten dzień będzie wyglądać? Jak zachowam się po jego słowach, co powiem , co pomyślę, jak będę to przeżywała lub czy będę w ogóle przeżywała? Nie spojrzał na mnie ani razu. Wzrokiem przeszywał rozciągającą się przed nami drogę w milczeniu. Jego wyraz twarzy był obojętny. Nie takiego chciałam cię zapamiętać-pomyślałam. Chciałam by się uśmiechał, by ozdobił swój wyraz twarzy tym pięknym, dziecięcym uśmiechem , który tak lubiłam. Zaczął zwalniać . Zjechaliśmy na parking, niedaleko wielkiej hali sportowej. To tu się spotykaliśmy na początku. Tu wszystko się zaczęło. Najwyraźniej tu miało się też skończyć. Przekręcił kluczyk w stacyjce. Dźwięk silnika zamilkł. Oparł głowę o zagłówek fotela kierowcy, jego ciało było spięte. Na moment wziął wdech po czym powoli wypuścił powietrze. Wciąż na mnie nie spojrzał. Sama pokusiłam się o ten ruch i obróciłam głowę w jego stronę. Widziałam, że jakiś ciężar leży mu na sercu. Wreszcie odważyłam się coś powiedzieć: -Chciałeś o czymś porozmawiać. - na te słowa obrócił się w moją stronę. Przez dłuższą chwilę mi się przyglądając. Wzrokiem mierzył każdy centymetr mojej osoby. Spojrzeniem nadal zadawałam pytania. -Sam nie wiem jak zacząć. Ja po prostu.... - przerwał. Wiedziałam, że nie chce mnie zranić, ale ciągnąc to jeszcze dłużej, zdawał się właśnie to robić i był tego świadomy. - ...ty po prostu masz kogoś - dokończyłam za niego,sama zaskoczona jaka odwaga właśnie mnie ogarnęła. Z jaką łatwością przeszły mi te słowa przez gardło, nie wiem do tej pory. Wiem tylko tyle, że któreś z nas musiało to powiedzieć i skoro nie był to on, to musiałam być to ja. Spojrzał na mnie z wymalowanym zaskoczeniem na twarzy. Drgnąłe i lekko pochylił się do przodu tak, że teraz czołem dotykał kierownicy. -Skąd to wiesz? - co za pytanie. No tak, skąd mógł wiedzieć, że ich widziałam? Nie odbierał telefonów, nie odpisywał na sms-y, nie odpisywał na maile więc do niego poszłam i wtedy ich zobaczyłam. Już wiedziałam jaki jest skutek, ale nie wiedziałam co było powodem. I nie wiem, czy na szczęście, czy na nieszczęście stałam w tak dalekiej odległości, że nie zauważyli mnie oboje. Bardziej on, bo ona pewnie nawet nie była świadoma, że był ze mną. Właśnie - był. Jak to dziwnie teraz brzmi. - Widziałam was - wydusiłam z siebie w końcu. Jakby to miało jakieś znaczenie, i nie było to nic wielkiego, nic co by mogło boleć, w jakikolwiek sposób zadać mi ból. Spojrzał na mnie przepraszająco. Spuścił wzrok w dół. Uczyniłam to samo i na moment przymknęłam powieki walcząc z powoli zbierającymi się w nich łzami. Nie mogłam okazać słabości. Nie mogłam mu pokazać, jak mnie to boli. Musiałam być silna. Musiałam zostawić sobie te emocje na chwile samotności, do poduszki, w którą wyleję strumień słonych kropel. - Przepraszam. Nie chciałem cię zranić - wiem, że tak było, ale gdyby nie chciał tego,to czy tak na prawdę postąpiłby w taki sposób? Nie! Rozstałby się ze mną zanim ich związek nabrałby tempa, a nie kiedy już z nią był będąc jednocześnie ze mną. -Jasne. W takim razie pójdę sobie - powiedziałam łapiąc za chromowaną klamkę od drzwi jego auta, z zamiarem wydostania się z niego. Gwałtownie złapał mnie za rękę. -Poczekaj. Odwiozę cię - zaproponował. Przez chwilę zastanawiałam się czy tego chcę. Nie, nie chciałam tego. Chciałam stamtąd uciec, odetchnąć powietrzem, którym on nie oddychał. Znaleźć przestrzeń, której nie będe musiała z nim dzielić.Nie chciałam w tej chwili spędzać z nim ani minuty dłużej. -Dzięki za chęci, ale mam stąd 10 minut do domu. Dam sobie radę. Po za tym wolę się teraz przejść na pieszo. - powiedziałam i otworzyłam drzwi. Zanim je zamknęłam musiałam jeszcze coś mu powiedzieć. -Możesz coś dla mnie zrobić? -Zależy o co chodzi - nie był pewien chyba do końca po jakim gruncie stąpa. -Nie obiecuj jej nic. Nie obiecuj, że nigdy byś jej nie zdradził, tak jak...tak jak obiecywałeś to mi. - Przytaknął tylko.Tak po prostu, jakby to była jakaś błachostka. Ruszyłam w stronę domu mimo, że tak na prawdę nie chciałam tam iść. Dlatego zboczyłam z kursu i powędrowałam przed siebie. Nie ważne było gdzie. Po prostu chciałam być sama. Chciałam odetchnąć, przemyśleć sobie wszystko, oswoić się z sytuacją, powalczyć przez chwilę z własnymi myślami, uspokoić dzikie bicie mojego serca. Chciałam wymazać go z pamięci, ale czy tak łatwo wymazać półtora roku związku?Zdałam sobie sprawe, że podzieliłam z nim tyle chwil i rzeczy, że teraz moje życie będzie wypełnione lukami. Bałam się tego.Cholernie się tego bałam.

Betonowy chodnik, który teraz przemierzałam wydawał się jedynym bezproblemowym gruntem po jakim stąpałam przez ostatnich parę miesięcy. Płaski, zwyczajny, spokojny i niczym nie wyróżniający się. Jedyny dźwięk , który mi przy tym towarzyszył to delikatny powiew wiatru oraz dźwięk stawianych przeze mnie kroków.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych