Mission Imposible!!!
O tym co sie dzieje kiedy mądry troll i stanowczo mniej mądry człowiek postanawiaja wejść w komitywe i opracować swój diabelski plan :D To dopiero początek,ale będą dalsze części.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szedł sobie po wąskiej leśnej ścieżce nucąc nikomu nie znaną, a raczej znaną tylko jemu melodię. Stąpając tak noga za nogą raz patrzył w niebo, a raz pod nogi, żeby przypadkiem się nie przewrócić. Jako, że słońce cholernie dzisiaj operowało ,a na niebie nie było żadnej chmurki założył na swój idealny nosek przyciemniane okulary. Dla tych, którzy się zastanawiają z jakiej przyczyny nie zdjął ich wchodząc do lasu podaję informacje, że do tej pory również myślałam, iż w lesie jest dużo cienia i takie wyposażenie nie jest potrzebne. Możemy więc przypuszczać, że był to przejaw powszechnie występującego i szerzącego się lansu. Przechodząc przez drewniany mostek unoszący się nad strumykiem wyciągnął zza swojej nienagannie skrojonej koszuli mała kartę magnetyczną, którą zawsze nosił na srebrnym łańcuszku. Podchodząc do zakończenia budowli wsunął ją do zagłębienia w drewnie, poczekał aż czytnik ją rozpozna. Usłyszał elektroniczny głos mówiący, że powinien przyłożyć rękę w celu identyfikacji, kopnął trzy razy w „urządzenie” kiedy mu oznajmiono, że karta jest fałszywa lub kradziona, kiedy miał kopnąć po raz czwarty uświadomiono go, że jednak może przejść. Tak tez zrobił. Kiedy stanął już na ziemi na prawo od niego rozległ się odgłos przesuwających się kamiennych płyt i w pobliskiej skale otworzyło się przejście. Nauczony, że w życiu nigdy nic nie przychodzi tak łatwo, obszedł kamień, pociągnął za wystający korzeń i otworzył drugie ukryte przejście. W „drzwiach” pojawiły się schody prowadzące w dół. Ostrożnie wszedł na pierwszy schodek, zatrzymał się nasłuchując zbliżającej się jakiejś katastrofy. Kiedy nic się nie stało dziarskim krokiem ruszył po spiralnych schodach. Będąc mniej więcej w ¼ schody nagle przestały być schodami, a w mgnieniu oka stały się pochylnią. Co tu dużo mówić, nasz wylansowany bohater nie utrzymał równowagi i runął z krzykiem w dół. Nie za bardzo wiadomo ile czasu spadał, a raczej staczał się, ale kiedy w końcu wylądował na płaskiej powierzchni miał wszystkie kości połamane, albo przetrącone. Prawa ręka wisiała pod dziwnym kątem ,a lewa była przygnieciona korpusem. Z nienaturalnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Irbis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…