Wróć do katalogu

Modlitwa o wschodzie księżyca

Rozmowa z poezją

Voyageropublikowano 22 września 20178 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pewnej letniej nocy zacząłem przygasać, wyszedłem do ogrodu, usiadłem na huśtawce w cieniu dobrego drzewa i usłyszałem w szeleście liści, że choćbym mówił językami aniołów, a miłości bym w sobie nie miał, to będę niczym. - Daję za miłość wszystkie ziemskie królestwa - wyszeptałem zrozpaczony i wtedy zawirował podmuch wiatru, i popłynęła z nim ku niebu moja modlitwa. Pośrodku nocy modlitwa płynie, szczęśliwy rozbłysk, sen o dziewczynie, ku szklanym górom wiatr ją unosi, niech modlącemu miłość uprosi. - Nie wiem, czy potrafię – zaszeptała modlitwa. – Taka jakaś jestem niepozorna, kaleka, nie wiem, czy potrafię się z Bogiem zbratać. - Spróbuj, modlitwy umieją latać. - Ale nie wiem, czy tak wysoko dolecę. - Dolecisz, posłuchaj o kalece. W pewnym kościele znajdował się cudowny obraz Matki Boskiej, a w pobliżu mieszkał głuchoniemy kaleka, który wyżebrywał jałmużnę, wyczyniając sztuki dla gawiedzi i pewnego razu kościelny zauważył, że kaleka schował się za filarem i kiedy wszyscy wyszli, to zaczął przed obrazem chodzić na rękach. - Przecież to profanacja – oburzył się kościelny, ale nie zdążył zareagować, bo Matka Boska wychyliła się z obrazu i zdjętą z głowy chustą, otarła spoconą twarz kaleki. I wtedy kościelny zrozumiał, że o wartości modlitwy nie decydują słowa. - No ładnie, a teraz opowiedz o jaskółce. - A pomożesz, Poezjo? - Oczywiście. - No, to opowiem, może się nie pogubię, już mówię. Przedwieczorną porą, gdy czar z nieba zlata, wbiegła do kościoła dziewczynka skrzydlata, cała zapłakana, jaskółka niebieska, wpatrzona w witraże, pod murem się chowa. - Mój tatuś mnie pobił – płynie skarga dziecka, a z witraży płynie łuna kolorowa. Wzniosło dziecko rączki, woła w okna nieba. - Niech tatuś nie pije, mnie miłości trzeba! Czemu kocha wódkę? Znów pije od rana! A mamusia płacze, bo co to za życie? Mamusię też bije, też jest niekochana, tak Cię, Boże, proszę, niech skończy to picie! Czy nas ma zadręczyć w swym pijackim gniewie? I sam umrzeć z wódki? Już nie śpi i nie je! Nikt mi nie chce pomóc, więc przyszłam do Ciebie, Proszę Cię, Mamusiu, niechaj wyzdrowieje! Niechaj rzuci wódkę, Mamusiu kochana, ja już nie wytrzymam... - Wiem – szepnęła mama. Zadrżały w zawiasach okiennice nieba, luuunęła na kościół kolorów ulewa, czas drgał w obie strony, przestrzeń wirowała, na spięciu dwóch światów Śliczna Pani stała. Zachwycone dziecko cicho się odzywa. - Powiedz mi, Mamusiu, czy będę szczęśliwa? Och, jakaś Ty śliczna, jak Ty promieniejesz, dziękuję Ci, Mamo, że mnie usłyszałaś, czy będę szczęśliwa? Mamo, Ty się śmiejesz?! Mamo, Ty mnie głaskasz, za co pogłaskałaś? - Za wszystko, córeczko. Gwiazd dwanaście świeci, trwa czar, łzy obeschły dziewczynce skrzydlatej. - Za wszystko, córeczko, ochraniam swe dzieci. - Mamo, a co z tatą, uratujesz tatę? - Ratować? Cóż, kiedyś był na Jasnej Górze, co przyrzekł, nie spełnił, za mało chęć szczera. Dajesz mi różaniec? Dziecko, wstrzymam burzę, ma ostatnią szansę, w niebie piorun wzbiera, straszny bożym gniewem, w twego ojca mierzy, kiedy wezmę rękę, spadnie i uderzy, uderzy, uderzy... - Coś Ci się zacięło? - szept cichy, delikatny. - Nie zacięło, Poezjo, tylko oczy mi się załzawiły. - Ze wzruszenia? - Nie ze wzruszenia, tylko za długo piszę. - Rozumiem, ale chyba dokończysz, jak ci obeschną? - No, pewnie. Ten ojciec porzucił rynsztoki żebracze i coraz jest wyżej i wyżej od ziemi, znów skrzydła rozwinął i po szczytach skacze, znów gwiazdy dostrzega w bezkresnej przestrzeni, wyzdrowiał z choroby, o trzeźwości nuci, a źli ludzie liczą, że do picia wróci, a źli ludzie liczą, że wróci do picia, nie życzcie mu śmierci, ma prawo do życia, do życia, do życia... - Znowu oczy? - szept cichy, delikatny, ledwie słyszalny jak szmer strumienia. - No, pewnie. - Z przemęczenia? - Oczywiście. - No, to jak sobie odpoczniesz, to dokończ o jaskółce. - Dobrze. W baśni, szary słowik cesarzowi nucił, są szare słowiki, co chorym śpiewają, cesarz śpiew usłyszał

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych