Mój cudzy pamiętnik
Bohaterka przestaje być pewna czy to, co dotąd uważała za bzdury, rzeczywiście nimi jest.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Naszymi losami sterują z pewnością różne czynniki, lecz nie są to czynniki w najmniejszym nawet stopniu niezwykłe”- Takiego zdania byłam od zawsze, w przeciwieństwie do mojej, jakże oderwanej od rzeczywistości, matki. Odwiedziny u wróżek, tarot, horoskopy były dla niej czymś, bez czego zupełnie nie mogła się obyć. Za to mogła to zrobić beze mnie. Nie interesowała się moim życiem, moją pracą, moim facetem i w ogóle niczym co zaczyna się od słowa mój, moje, czy też moja. No, chyba, że wyraz ten odnosił się do jej, jakże mądrej i posiadającej wielorakie talenty, osoby. „Uwierz w siebie, możesz wszystko” – Tak, te słowa powtarzała mi od małego. Jestem pewna, że wcale w to nie wierzyła. Prawdopodobnie przed moim urodzeniem zakupiła jakąś książkę, z tych w rodzaju ,,moc pozytywnego myślenia”. Natomiast tata, w ramach przygotowań do roli mojego ojca, trudził się nad wielkim plakatem, który następnie zawisł w moim, wtedy jeszcze dziecinnym, pokoju. Jedno zdanie ,, Żyj tak aby twoja autobiografia nadawała się na bestseller”. Musiałam patrzeć na nie codziennie przed zaśnięciem, co powoli, acz konsekwentnie doprowadzało mnie do szału. bowiem po zadbaniu abym poznała tę złota myśl, mój rodziciel uznał za stosowne oddalić się od nas na stosowną odległość - dla nas do dzisiaj nie znaną. Nie żeby ktoś za nim tęsknił, ale mógł przynajmniej zabrać te swoje bazgroły. Tak czy inaczej nie zwracałam uwagi na ten plakat do momentu, w którym zawitałam w progi miejscowej biblioteki. Coś powinno było mnie tknąć, w końcu nie bez powodu młodzież omijała to miejsce szerokim łukiem. Ja jednak, nie zważając na nic, podeszłam swobodnym krokiem do miłej kobiety w okularach, zagłębionej w lekturze. - Dzień dobry. Chciałabym założyć sobie kartę w tej bibliotece. Ależ oczywiście, proszę tylko wypełnić ten formularz. – Podała mi prostokącik papieru, który powinno raczej nazywać się formularzykiem. Wpisałam szybko wszystkie wymagane dane, po czym przesunęłam go z powrotem w stronę bibliotekarki. Podniosła go i zaśmiała się cicho. Spojrzałam na nią zdziwiona. - Och, myślę, że mam dla pani już odpowiednią książkę. – powiedziała z uśmiechem. Podeszła do jednego z regałów i podała mi czerwony tom. – Bohaterka tej powieści nosi dokładnie to samo imię i nazwisko. – wyjaśniła.
Czytam, czytam i poznaję. Znam. Strach wzbudza we mnie fakt, że nawet wiem jak dalej toczy się akcja. To nie możliwe… A jednak, to moje wspomnienia, moje… Moje życie. Studia, ślub i rozwód, wypadek i moja rehabilitacja…Wszystko… Wszystko tak samo, autorka zmieniła tylko imiona, jedynie moje pozostało takie samo. Daty, tak, nawet daty się zgadzają.
- Jak mogłaś? - Jak mogłam, co? – Moja matka najwyraźniej postanowiła udawać, że nie wie o co chodzi. - Przestań, co to ma być?! – wykrzyczałam pytanie rzucając książkę na stół. – Opowiedziałaś to jakiejś nawiedzonej pisarce, jak mogłaś zrobić mi coś takiego? Zerknęła na okładkę. Spojrzała na mnie zdumionym wzrokiem. Nigdy nie potrafiła udawać. Naprawdę była zaskoczona. - Ta książka… Tu jest wszystko, ktoś opisał w niej całe moje beznadziejne życie. – wytłumaczyłam łamiącym się głosem. - Jak to? – jej ton nie wskazywał na to, że bardzo się tym przejęła. Mogłam się tego spodziewać. - Nie wiem, to nieprawdopodobne, przecież tylko ty wiesz o mnie tak wiele. - Przysięgam ci, że nikomu nie opowiadałam o twoich problemach. – oznajmiła żarliwie. Wierzyłam jej. Kłamanie też jej nie wychodziło. Siedziałyśmy w milczeniu przy stole. - Wiem! – zakrzyknęła. – Ta autorka na pewno ma jakąś stronę internetową, może znajdziesz tam jakiś kontakt, cokolwiek. Spojrzałam na nią, zdziwiona jej zainteresowaniem. Musiałam przyznać, że to był dobry pomysł.
Jestem w domu. Szukam, szukam, szukam. Jest – adres email. Wiadomość. Jaka? Wiem. Poproszę o spotkanie. Przecież jestem wielką fanką. Nie trzeba na razie pisać o co chodzi.
Zatrzymałam samochód dokładnie za pięć osiemnasta. Biorę do ręki kartkę. Tak adres się zgadza, mam szczęście, że autorka mieszka w tym samym mieście, lecz dom wygląda dosyć nietypowo. Prawdopodobnie dlatego, że na drzwiach wejściowych, ku mojemu przerażeniu, jak byk było napisane WRÓŻKA.
Przestronne pomieszczenie i kobieta w fioletowej chuście na głowie, z nadgarstkami zasłoniętymi przez dziesiątki bransolet. Z trudem tłumaczę kobiecie prawdziwy powód mojej obecności. Nie wydaje się być zaskoczona. Kiwa tylko głową ze zrozumieniem. - Widzi pani, ja nie byłam tego świadoma. Czułam, że zbyt lekko mi się pisze, zupełnie nie zastanawiałam się nad fabułą. Kiedy już wybrałam imię i nazwisko bohaterki, po…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Aremil
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…