Mój mąż muzułmanin?
Mąż nie Arab, ale Pers .. i jak to bywa.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
id El Fitr
Dochodziła już piąta i odruchowo zaczęłam wrzucać dokumenty do teczki, trochę nieskładnie, nie myśląc o po zagiętych rogach umów czy wkręcających się pomiędzy papiery plastykowych kopertach. „Twoja niedbałość mnie poraża” zapewne usłyszałabym w domu, codziennie to właśnie słyszę: niezmyta filiżanka, rozsypana sól w szafce, pończocha pod łóżkiem, włos na wannie, litania nie – tak – zrobionych rzeczy, która wpada mi w ucho, gdzieś pomiędzy zdejmowaniem aksamitnych pantofli i przywdziewaniem zielonego spranego szlafroka, gdzieś pomiędzy dosypywaniem do gotującej się zupy tajemniczych przypraw, które ocalały z ostatniej paczki z Teheranu, gdzieś pomiędzy lepieniem kofty z przymkniętymi lekko oczyma, które zapewne zamknęłyby się na wieczność, gdyby nie te trapiące słowa, uwagi, wyrzuty. Od mecenasa usłyszałam tylko „ Aaa, ta niedbałość…artystyczna, widać, że adwokat myśli, a gdy już wymyślił wrzuca wszystko do teczki, bo żaden skrawek papieru nic już nie znaczy. A za Twoje myślenie ciągłe i błyskawiczne, jak pokazuje twoja torba chociażby, należy się duża premia. Wprost proporcjonalna do bałaganu.” Mecenas Klimowicz nie zdawał sobie sprawy, jaką wartość mają jego rzucone niby to mimochodem błahe komplementy czy pochwały. Przyznawałam sama przed sobą, bez zażenowania, że tylko dzięki nim dowartościowywałam się – inaczej na zawsze pozostałabym oślicą, jak dość infantylnie w przypływie twórczej energii nazywał mnie mój własny, wybrany przeze mnie mąż. Kiedyś wydawało mi się, że mecenas Klimowicz próbuje mnie pięknymi słowami uwieść ( oczywiście Raszid uwielbiał to sugerować i z zazdrości nieraz jego twarz o mało co nie eksplodowałaby z wściekłości), ale później dowiedziałam się od pani Bożenki, że jest gejem, a jeszcze później, gdy kancelaria obchodziła pięciolecie swego istnienia i niepokornego działania, urządził dla nas wszystkich imprezę w Utopii, na której pojawił się ze swoim przyjacielem, sędzią H. Zyskałam tym samym pewność, że mecenas w swych pochwałach jest bezinteresowny i jak najbardziej szczery i w końcu poczułam się sobą, a nie oślicą. Tak naprawdę, nie miałam ochoty wracać już do domu i gdyby upodobania mecenasa były inne, błagałabym go wręcz o to, by porwał mnie gdzieś daleko, poderwał, i żebym zrobiła to co zakazane, niemoralne, szatańskie i obudziła się rankiem w ciele prawdziwej oślicy, zadziwiając trafem osądów własnego męża. Mecenas jednakże wyszedł z biura ( spieszył się na premierę w Teatrze Wielkim), pani Bożenka zniknęła w łazience ( zapewne poprawiając makijaż przed późnym obiadem z Jackiem, asystentem notariusza z biura obok), reszta dzisiaj była w sądzie, a mnie nie pozostało nic innego jak wyłączyć komputer, podnieść wypełnioną po brzegi torbę i wyjść. Oni wszyscy nie wiedzą, że dzisiaj koniec Ramadanu, przypomniałam sobie nagle. Tylko my żyjemy jak w dwóch światach – jego świat i mój świat, nakładają się na siebie, wypełniają, zacieśniają, mój się kurczy, a jego zaczyna wciskać się w każdy zakamarek naszej kosmopolitycznej egzystencji, jak patetycznie mogłabym te małżeństwo nazwać. Ramadan. Obchodzimy razem. Czasami Boże Narodzenie też, choć zwykle Raszid w połowie grudnia wylatuje do Teheranu, a wraca 27, elastycznie dopasowując się do terminarzu moich obchodów świątecznych, właśnie zakończonych. Ja nie mam swojego Teheranu, tak więc muszę ramadanowych nakazów, zakazów, przyjemności i rozkoszy przestrzegać nieodwołalnie. Inaczej się obraża. Obraża się od zawsze, już się przyzwyczaiłam. I zaręczyny nie obyły się bez obrażania, ponoć zastanawiałam się zbyt długo. A mnie najzwyczajniej w świecie poraził tym prostym pytaniem, tak od niechcenia rzuconym w natłoku codziennych, najnormalniejszych spraw – nie pościelonego łóżka, skarpetek walających się tuż obok i słoiku konfitur mojej babki na stoliku nocnym, którymi zajadał się, gdy czekał na mnie w łóżku. Czy dojrzałam do tamtej decyzji, nie wiem, ale dzisiaj po dziesięciu latach byłam zmęczona i perspektywa wspólnego Eid El Fitr przyprawiała mnie o mdłości. Wyszłam powoli z biura, zamiast windy wybrałam schody aby tylko przedłużyć czas aby tylko dłużej pozostać bez niego. Nie wiem dlaczego, ale wszystko złe, co do niego niewątpliwie od dawna czułam zaczęło akumulować się właśnie w dzisiejsze popołudnie, w ‘Eid. Nienawidziłam go. Nienawidziłam go tak bardzo. „Do widzenia. Miłego wieczoru, proszę pani”,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gar muduru
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…