Wróć do katalogu

Moje wrażenia z "Małego Księcia"

... 6 z polskiego. To tyle.

Adela, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedy byłam dzieckiem (właściwie nim jestem, ale teraz o wiele bardziej doświadczonym) wprost kochałam Małego Księcia wraz z jego blond włoskami i łagodnymi oczami. Nieraz podczas słuchania nagrania z tej książki wyobrażałam sobie, że on kiedyś jeszcze odwiedzi Ziemię i może to właśnie ja go spotkam… Później podrosłam i, wyrzuciwszy z pamięci swojego niedoszłego ulubieńca, zaczęłam interesować się książkami będącymi o wiele „cięższymi”, a więc w moim pojęciu wartymi przeczytania lekturami. W późniejszym okresie przejrzałam dzieło Antoine’a de Saint-Exupery’ego jeszcze raz albo dwa, ale nie zajęło mnie zbytnio. Jednak niedawno byłam zmuszona powrócić do „Małego Księcia”. I przeżyłam przyjemne zaskoczenie. Bajka przeistoczyła się w moich oczach we współczesną baśń, która (jak to zazwyczaj jest z takimi utworami) ma nieskończenie wiele możliwości interpretacji. Symbole wręcz wylewają się z liter i rysunków autora, pozwalając nam na dowolne przekształcanie wyobrażeń o ukrytym znaczeniu poszczególnych scen. Jednak to wrażenie więcej niż podwójnego dna tak naprawdę nie jest w całości dziełem autora. W większości stwarzają je sami czytelnicy. Ale tylko ci, którzy mają odpowiednio wysoki poziom intelektu i wyobraźni. Pozostali, zazwyczaj również dzieci, dostrzegą w tym tylko piękną, ale prostą historię. Dorosłam do „Małego Księcia”. Nadal trudno mi dostrzec większość bardzo subtelnych przekazów, wychwytuję tylko te najprostsze, które da się ująć w słowa. Jednak wyczuwam, że to dzieło jeszcze wiele razy mnie zaskoczy, pozwalając uchylić rąbka jednej ze swych licznych tajemnic. Właśnie to mnie fascynuje w tej książce – nigdy nie odkrywasz jej do końca. Możesz wymyślić znaczenie wszystkich pojawiających się symboli, ale i tak zawsze zostanie Coś. Coś na granicy pola widzenia. Coś wymykające się z rąk jak śliska ryba, kiedy chcesz je pochwycić. Coś kryjące się w twoim cieniu, a przez to jeszcze bardziej interesujące. Gdybym miała zgadywać,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych