MONOPOL
Kiedy pewnego dnia odwiedzi cię sam prezydent...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Cztery głośne uderzenia w drzwi, godzina czwarta trzydzieści popołudniu, gdzieś w Nowym Jorku. Pan John wstał z łóżka i z niechęcią podszedł do drzwi. Wyjrzał przez wizjer. Przetarł oczy, spojrzał ponownie. To halucynacje-pomyślał i oparł się o ścianę. Delikatnie nacisnął klamkę i otworzył drzwi na kilka centymetrów, gwałtownie zamrugał oczami. Przed nim stał prezydent Stanów Zjednoczonych, ubrany w szykowny garnitur i dopasowany krawat. Wyglądał imponująco. W ręku trzymał walizkę z wyszytą flagą kraju. -Dzień dobry, mogę wejść?-zapytał z pewną nieśmiałością, po czym nie czekając nawet na odpowiedź wszedł do przedpokoju i rozebrał buty. John wpatrywał się w prezydenta z wyrazem niedowierzania. Nic dziwnego, ludzie przeważnie nie wierzą w cuda. Ludzie je tworzą, ale w nie nie wierzą. -Ehm, pomylił pan mieszkania, to chyba sąsiadka z góry na pana głosowała... -Nie to niemożliwe, pan John Craab?-prezydent spojrzał na kartkę papieru-tutaj mam tak napisane. John zerknął na kartke. -Tak to ja, no cóż, w takim razie proszę wejść, panie... ehem...prezydencie, kawy? Herbaty? -Nie pijam podczas pracy-rzekł prezydent, po czym wszedł do pokoju i wygodnie usadowił się na kanapie-ma pan ładne mieszkanie-powiedział z zadowoleniem. -Dziękuje, to po mojej matce, była pedantką, ale mi się to nie udzieliło. Czy aby na pewno nie śnię? Wie pan, od kilku dni nieźle sobie popijam, mam problemy. Czy aby...? Pan prezydent wziął dwa głębokie oddechy. Coś go gryzło, jego niepokój wibrował w powietrzu, był niemal namacalny. Potrafił przekształcać rzeczywistość. John przerwał pytanie, usadowił się naprzeciwko prezydenta. -Jest pan sobowtórem prezydenta, nieprawdaż? To wszystko to jakieś reality show, ukryta kamera czy coś w tym stylu? Nie wierzę że zwykły obywatel taki jak ja zasłużył na takie wyróżnienie.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gulasz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…