Mroczne opowieści z odmętu cz.4-5
czwarty i piąty rozdział opowiadań z krainy odmętu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział IV Pakt Więzi
Na tronie siedział Flavenbir, władca sekty paktu więzi,tym razem wściekły zabawiał się więzniami.Był zły,jego pazury nacinały skórę kolejnego jeńca.Dodatkowo zajadał się wykwintnym daniem z pieczonego gryfa i pełnokrwistego byka,długie włosy koloru krwistego opadały mu na ramiona.W plecy miał wbitą siekierę, nieodłączny jego atrybut. Otwarły się drzwi do komnaty wszedł Abluck, jego wierny sługa i prawa ręka. -Ten wariat zniszczył prosty plan, znachor wydobył z niego wiedzę i życie, musiałem go dobić. -Wiem o tym mam nową kulę mocy, nic przede mną nie ucieknie. -Panie musimy działać władza jest blisko nas, ale gubernator coś planuje on nie siedzi bezczynnie. -Ty głupcze będziesz musiał kogoś wysłać nad jezioro Zgniłego Upiora i zamienić jeńców w mostury. -Gainamar jest we wsi nie wiem czy zdoła się przedostać do grodu i zniszczyć go, tym bardziej że woźnica wykrył nasz plan i manipuluje polem wyładowań, wprowadza przez sen zagubione istoty i majstruje ich genami.Usypia ich. Abluck zbladł po czym przeobraził się w demona o długich kasztanowo ciemnych włosach zawijanych w supełki.W oczy rzucały się jego gęste bokobrody. przy nim zaraz pojawił się duży ryś, chwycił truchło w łapy po czym zarzucił na rysia i wskoczył na niego wznosząc się wraz z nim w powietrze. Musimy dokonać znaczącej rewolucji w naszym postrzeganiu w walce z zaborcom, on prowadził wobec nas restrykcje, więzienie, zsyłki, prześladowania musimy walczyć, 19 tylko nasza wioska jeszcze podejmuje walkę, mamy siłę walki, posiadamy miecz celtis, którym straszymy wrogów. -Wielu z nas przeszło na ich stronę, lub podpisało z nimi tajne porozumienie. -Ale nie będziemy walczyć wiecznie, przecież ich nie pokonamy. To i tak nam nic nie da, oni mają nawet wśród nas szpiegów. -Gubernator prowadzi własną politykę coraz bardziej odległą od zarządzeń Rasykija, władcy Cesarstwa Magadji. -Ten cesarz magduchów , natomiast jest w opałach gdyż na jego plecach czuć oddech niejakiego Ziela, potężnego króla wszelkiego zielstwa. -Daj spokój o czym my tu gadamy, podobno u żydownika Baislesa w jego domu handlowym, przy ulicy kupieckiej na podgrodziu ,zawitał w nocy jakiś zwierz, on mówi że był to wilkołak. -Nie bym był tego taki pewien, dawno tu nie widziano czegoś podobnego -Ty Adostos masz psa , spróbujcie odszukać i załatwić tego zwierza, ja już dość się uganiałem za świniami, dam ci do pomocy Tojmira. Velmif, wy szykujcie ostateczną walkę. Powstańcy uzbroili się w najlepszą broń, siekiery, dubeltówki, noże. Założyli na siebie kolczugi a co niektórzy koźle skóry. Przywódca powstania Velmif był postawnym i wysokim ciemnym szatynem,miał ciemnoniebieskie oczy.Uczony był na czarodzieja przez samego Wastilfia. Chociaż nim nie został to pozostało mu wiele zdolności. Znał podstawowe zaklęcia, znał się na zielarstwie. Używał telekinezy i lewitacji. Natomiast Jadaniz, był nieco niższy, długie włosy miał przyprószone siwizną, posiadał zarost na brodzie. Wyróżniały go bokobrody, oczy miał piwne, cerę śniadą.Był bardzo waleczny, ale najlepsze lata miał już za sobą. Kiedyś posiadał dar wywoływania ognia. Wieś znajdowała się pod grodem, była to umowna nazwa gdyż bardziej miała charakter miejski, dzieliła się na trzy rejony: podgrodzie, osada i stary wierch Najbardziej rozległa była ta pierwsza mając charakter prawie miejski, znajdowały się tam : dom handlowy, sklep, poczta, rada. Mieszkało tam koło trzysta osób, dwa razy mniej niż w grodzie. W osadzie, znajdowała się oberża, szkoła, biblioteka. Za osadą droga prowadziła do dzielnicy mokradeł. Najbardziej wiejski charakter miała Paskownica-Dzikie Pola, której zabudowania rozciągały się wzdłuż rzeki. Miała mieszkańców dwa razy mniej niż osada, czyli około sto osób. Ponadto kilka domów było rozsianych po okolicznych łąkach i wzgórzach. Za Paskownicą rozciągał się rozległy las wilcza puszcza składająca się w większości z buku, dębu i sosny, w którym żyły wilki, były one uzbrojone w blaszane hełmy. Żyły tam również gryfy, jednorożce, wilkołaki, rysie i wszelki zwierz. W osadzie robił się wieczór. Kirtił Zarinowicz, dezerter szedł przez dzielnicę, postanowił zawitać do oberży. Należał do wojska gubernatora ale uciekł z pola walki ukrywał się. Pochodził z tej wsi. -Co u licha nikogo nie ma, dziwne; drzwi są otwarte, ale ani żywej duszy. Był strasznie głodny od kliku dni nic nie jadł. Zobaczył stygnącą zupę na ladzie, postanowił skosztować, wziął ją i położył na stoliku, do tego pozwolił sobie wziąć pajdę chleba. Zaczął jeść, nagle w zupie zaczęły pojawiać się twarze ludzi, widział leżących, kilku natomiast się kłóciło. Ujrzał to co go przeraziło w zupie pojawiła się twarz mężczyzny, na której odmalowany był wyraz bólu, niemocy i strachu. Nerwowymi rękami zaczął mieszać zupę. W kącie ściany zobaczył człowieka, którego jakoś wcześniej nie dostrzegał a może go nie było. Mężczyzna ten siedział nieruchomo, przez dłuższą chwilę. Począł wstawać i zbliżać się do drzwi. Kirtiła roztrzęsło na całym ciele, jego ręce drżały tak aż zwaliły talerz na ziemię. Huk jednak nie przyćmił bicia jego serca .Mężczyzna zbliżał się do wyjścia, nagle odwrócił się w jego stronę. Był to mężczyzna stary o srebrzystych włosach i ślepych oczach. Które świdrowały w niematerialny świat, nie patrzyły się w żołnierza, tylko gdzieś daleko. Twarz miał pełną zmarszczek jakby to były koryta rzek. Zasunął kaptur na głowę i zniknął za drzwiami. Kirtił siedział jeszcze kilka minut, po czym drżącymi rękami zaczął wstawać i zbliżać się do wyjścia. Otworzył drzwi na zewnątrz nikogo nie było. Wyszedł i zaczął iść, pojawił się księżyc, którego minęły chmury. Zobaczył dwóch pijaków idących w jego kierunku, jeden z nich próbował go chwycić. Jednak on się cofnął przy okazji wpadając na jakąś idącą dziewczynę. Gdy chwilę później odsłoniła twarz, była ona bardzo blada, miała krwawiącą ranę na policzku. Chłopak począł uciekać zauważył jadący wóz a na nim starca, który zniknął w ciemności. -Ja wariuje, co się ze mną dzieje. W powietrzu pojawił się tupacz, wielki nocny ptak. Chłopak się zagapił a tymczasem obok niego przeszedł jakiś rzezimieszek, rabując go a przy okazji dźgając go nożem. Wykrwawiający się chłopak leżał na środku ulicy, ludzie przechodzili obok niego, tak jakby go nie widzieli. Na szczęście rannego zobaczyła matula i zawlekła go do ustronnej chałupy. Ludzie opowiadali że do wsi zawitał książę Olmintis, z pobliskiej niepodległej krainy ogrodowej, a także szlachcic Pirmienko, jego doradca. Wójt postanowił go zaprosić do sali jadalnej. -Mopusz, jesteś moim doradcą i powinieneś przygotować powitanie -Według mnie on ma tutaj odwiedzić kilka rodzin,które wysłały do niego zaproszenie -No to szybko wysyłam cię do nich, masz go zaprosić do nas. Książę pojawił się w domu wójta, dom ten pełnił jakby funkcję ratusza. -Proszę księcia do stołu przygotowaliśmy skubaną kurę, pieczoną w wędzarni. -Bardzo dziękuję, ale ja długo nie zostanę, dzisiaj muszę wyjeżdżać. -To się dobrze składa bo my nie zamierzamy władcy długo trzymać, też mamy swoje obowiązki. Po usadowieniu się całej piątki osób, wśród nich także hrabiego. -A czy nie mógłbyś opowiedzieć się po naszej stronie, za nami, za naszą walką. -Wiesz że nie mogę, jesteśmy księstwem neutralnym, nie możemy nikomu pomagać bo byśmy stracili swoją uprzywilejowaną pozycje. -Nasz miłościwy władco, czy nie mógłbyś wspomóc naszą egzystencje swoimi skromnymi datkami. -A na co jeśli można wiedzieć. -Na operację powstańczą. -Żadnej pomocy, to nam może zaszkodzić. -Nie mówię oficjalnie, ale nieoficjalnie tak do łapy. -Zastanowię się, nie wiem co z tego wyjdzie, ale nie obiecuję za wiele. Jeszcze przez pewien czas zaczęli rozmawiać to o zagrożeniach ze strony dzikich zwierząt , to o dawnych czasach, to o sytuacji politycznej. -Dziękuję, za zaproszenie i za poczęstunek. Książę opuścił dom wójta wszedł, wraz ze sługą do karocy i wyruszyli do swojego królestwa. Kraina się stała się tak sławna że Bambiuko, pan robactwa postanowił otworzyć punkt rzezi robaków, nie był bowiem jeszcze poplecznikiem Flavanbira. Miał na pieńku z wszystkimi I był wrogiem wszystkich. Tymczasem Gainamar podchodził pod gród, był to człowiek, który chciał odpłacić się gubernatorowi za śmierć rodziców, wstąpił do paktu więzi. Chciał zbadać klimat I nastroje we wsi, jednak nie zauważył zmian, zobaczył natomiast jak ze wzgórza na apedromie jadą na koniach oddziały sklawingów, krwawych wojowników, którzy mieli wspomóc powstańców, on im życzył szczerze jak najlepiej chociaż został kiedyś przez nich wyrzucony za własną wizje walki. Także sam pakt nie był zadowolony z działalności powstańców, który głównie był skupiony na zniszczeniu grodu, który był zalążkiem działalności Meriża, tajemniczego woźnicy, który planował powrotu rozwoju władzy nad wymiarami oraz władzy nad tańczącym księżycem, sytuacja ta zagrażała paktowi, który raz już zniszczył synapsę wymiarową. Początkowo Flavenbir myślał że powrócił Witou, jednak nowym wrogiem okazał się ktoś inny. Z gubernatorem współdziałał Fryżec, zły widmyk czający się w knajpach i zaułkach, bardzo niebezpieczny dla zwykłych obywateli, który śledził i badał rozwój powstania. Gainamar szedł ku wzgórzu, którego pilnowali strażnicy. Brama była zamknięta, wlókł ze sobą tajemniczy dźwiękowy ładunek, który ma tymczasowo zniszczyć płyty wymiarowe a także zagłuszyć orientacje ludzi Woźnika , którzy mając specjalnie wyposażone oczy i uszy wszystko widza i wszystko słyszą . Nagle jakaś strzała ugodziła go plecy, upadł w przepaść. Wieś znowu zapadała w ciemności , ale sytuacja robiła się coraz bardziej napięta, wzrastały nastroje wśród ludności. Do wsi zaczęły zaglądać gibony z pobliskich lasów. Zaczął padać śnieg, zamieć zaczęła zasypywać drzwi wejściowe do domów. Walka wyzwoleńcza weszła w decydującą fazę po stronie powstańców,opowiedzieli się rewolucjoniści pod dowództwem Sklawa, część wojsk księcia Olmintisa, a także biedota, poganie i rabusie. Po stronie gubernatora opowiedziały się wojska i sprzymierzeńcy Okozima, magduchy, wojska Rasykija oraz Ziela. Bitwa rozgorzała na całego, była ona najkrwawszą z dotychczasowych i zakończyła się rozejmem, który dał dużą autonomię dla tej jednej wsi i od niej zaczęło się jednoczenie z innymi wsiami, a następnie złączenie z krainą ogrodową księcia Olmintisa, tworząc nowe księstwo, czyli krainę odmętu. Tak się skończyła ostatnia potyczka między powstańcami a wojskami zbrojnymi ale minęło już sporo czasu od niej i wiele się zmieniło. Kirtił się przebudził, rana na boku pulsowała, przewrócił się na bok. -Gdzie pani jest -Kirtił próbował wstać. W pokoju pojawił się chłopiec, a następnie dziewczyna, zauważył że była ona tą na która wpadł podczas feralnej podróży przez ulicę. Na zewnątrz wył wiatr, w pokoju było bardzo zimno. Do drzwi zaczął ktoś pukać. -Otwierać w imię gubernatora-wrzasnął żołnierz-przyszedłem po cotygodniową daninę. Do strażnika podeszła kulejąca kobieta, polemizując coś z nim. Nagle mężczyzna w przypływie gniewu rzucił ja na ziemię zaczynając przetrząsać leżące najbliżej rzeczy. Pozabierał kilka szmat i wyszedł. Dezerter zrozumiał ze był to sen na jawie. Żadnego powstania nie było i raczej nie będzie w najbliższym czasie, były to tylko pobożne życzenia. -Marcin, będziesz przy nim czuwał- w drzwiach stanęła kobiecina. Myśliwy zapukał do domu towarowego mieścił się on za zapchlonym zaułku. -Co nie macie klientów. -Zamknęliśmy, była dzisiaj u mnie jakaś wstrętna baba z kosturem, wyglądała podejrzliwie, zaczęła nim wymachiwać , a tymczasem jej kumpel mnie okradał, napychał rzeczy pod pazuchę. -Nie masz szczęścia ostatnimi czasy. -Tym bardziej że coś mnie zaczęło morzyć, coś mnie chwyta, jakaś grypa. -Chyba nie tylko ciebie, ta zima nas wszystkich zaskoczyła pospieszyła się o trzy miesiące. -Więc co z tym wilkołakiem, widziałeś go w minionych dniach. -On się pojawia tylko podczas pełni a dzisiaj właśnie się ona zdarzy. Zacznie się za trzy godziny. -Zaraz tu przyjdzie Tojmir z moim psem-upewnił się myśliwy.- mam przy sobie dubeltówkę, on ma karabin. -Wilkołaka nie można złościć, on to czuje, tu trzeba innej broni. -To co masz na myśli. -Topór srebrny nasmarowany czosnkiem, poza tym wilkołak powinien zostać naszpikowany śrutem osikowym w postaci igiełek w serce. -To są starodawne zabobony jemu trzeba rozwalić ryj i spokój. Zbliżała się noc. Wszyscy trzej mężczyźni siedzieli przy kawie. Wyczekując nerwowo na pojawienie się wilkołaka. -A po co ten wilkołak do ciebie przychodzi, zrobiłeś mu coś- zaciekawił się Tojmir wiercąc się na krześle. Coś za parawanem zaczęło się ruszać. Pies zaczął szczekać. -Jest tam ktoś, proszę się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gregorz Pietrzak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…