My i oni
Opowiadanie równie dobrze można przeczytać od końca, gdyż taka jest jego chronologia. Zdecydowałem się jednak na inną koncepcję i odkrywamy prawdę, cofając się w czasie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Liberty Jour" 18 marca 2021 r.
„Dziś rano w rezydencji w St. Moritz znaleziono ciało Adeardo Contetti, jednego z najbogatszych ludzi na świecie, głównego akcjonariusza koncernu farmaceutycznego „Tettocio". Adeardo Contetti , znany był także jako organizator szczepień w Afryce oraz inicjator akcji charytatywnych, organizowanych na rzecz ludności afrykańskiej. Prawdopodobna przyczyna śmierci - mord rytualny. Świadczą o tym krwawe ślady, nawiązujące do symboli satanistycznych. Na miejscu zbrodni znajdowała się także druga ofiara, dotychczas niezidentyfikowana.”
17 marca 2021 r. godzina 18.00
- Był pan jednym ze światków tego bestialskiego mordu. Co pan widział? Detektyw Long rozpoczął przesłuchiwanie trzeciego świadka. Po przesłuchaniu dwóch jego poprzedników miał dosyć. Wydawało mu się, iż stał się uczestnikiem groteski, której brutalność go przerażała. Rzadko widywał tak bestialskie morderstwa, tutaj zaś miał odrąbaną głowę ofiary i roztrzaskany łeb napastnika. Wszystko zatopione w morzu krwi, z której wyłaniały się symbole satanistyczne. Co gorsza, dwaj pierwsi świadkowie nie dość, że niewiele pamiętali, to jeszcze mylili fakty i opowiadali wierutne bzdury. Pierwszy z nich przysięgał, iż widział Szatana, a on sam odbył podróż po piekle. Drugi twierdził, iż był w lesie i zbierał grzyby, a jego ciało zostało jedynie podrzucone do rezydencji. To waśnie on zadzwonił na policję. Teraz zaś rozmawiał z trzecią ofiarą. - Może lepiej nic nie powiem. - Leon chciał się wstrzymać od relacji z miejsca zbrodni. - Niech pan mówi. Może coś się nam uda ustalić... - Long wiedział, iż jest to jedynie formalność, jednak musiał dokończyć także to przesłuchanie. - Powiem, co pamiętam. Wątpię jednak, by to coś dało. - Leon zaśmiał się nerwowo. - To było tak..., do pokoju wszedł skrzydlaty, płonący anioł, a podłoga stała się czarna niczym smoła. Ten anioł walczył ze złocistym smokiem i ściął mu łeb. Z szyi smoka trysnęła fontanna krwi, która napełniła kielich. Chwilę po tym przytknął mi go do ust i kazał wypić zawartość. Po wypiciu pierwszego łyka znalazłem się w opuszczonej stodole, w której wisiało kilkanaście martwych ciał. Wpatrywały się we mnie z wyrzutem, jakbym to ja przyczynił się do ich tragedii. To by było na tyle. Naprawdę mi przykro - zakończył zakłopotany. Long zszokowany patrzył na tego człowieka i nie mógł uwierzyć w jego słowa. Trzeci świadek i relacja niewiele odbiegająca od dwóch poprzednich. Dla niego ta sprawa mogła od razu trafić do akt, gdyby nie to, iż zamordowanym był jeden z najbogatszych ludzi oraz bodajże najbardziej hojny darczyńca w dziejach świata. Long nie mógł zrozumieć, dlaczego zamordowano akurat Adeardo Contettiego, osobę umiejącą dzielić się bogactwem. Człowieka w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Na razie z braku innych poszlak przyjął, iż było to morderstwo rytualne, a zabójca popełnił samobójstwo. Long nie miał żadnych wątpliwości, iż po wielomiesięcznym śledztwie nie zbliży się do prawdy, która została pogrzebana wraz ze śmiercią mordercy.
17 marca 2021 r. godzina 7.00
Adila nie spodziewał się aż tak ubogiej ochrony, ledwo trzech ochroniarzy, których kwalifikacje były żenujące. Obezwładnienie ich było dziecinną igraszką, co w dużej mierze wynikało z jego wyszkolenia. Teraz siedzieli oparci o ścianę, uraczeni zastrzykiem paraliżującym z dodatkiem LSD. Zafundował im widzenia, o jakich im się nie śniło i o jakich pewnie opowiedzą śledczym prowadzącym dochodzenie. Adila stał i przyglądał się swojemu więźniowi. Teraz gdy tak siedział skrępowany na drewnianym krześle, nie wyglądał na człowieka sukcesu. Jego pokrwawiona twarz bardziej przypominała starą, sfatygowaną lalkę, niż twarz człowieka. - Błagam, niech mnie pan puści. Oddam wszystko, tylko proszę mnie zostawić. - Adeardo bełkotał przerażony. - Nie ma co błagać. - Adila zaśmiał się i machnął trzymaną w ręce siekierą. - Trzeba przygotować się na piekło. - Twarz oprawcy momentalnie się zmieniła, uśmiech zgasł, a on sam jakby odpłynął w swój psychopatyczny, pełen nienawiści świat. Adeardo płakał i błagał. Nie umiał zrozumieć, dlaczego on go tak nienawidzi. Wciąż nie dopuszczał do siebie, że może zostać zabity. - Dlaczego ja? Mam żonę, dzieci. Dlaczego? Co ci zrobiłem? - z jego ust wypływały chaotyczne słowa. Adila otrząsnął się, wrócił myślami do rzeczywistości i popatrzył na tego nieszczęśnika. - Nawet nie wiesz, za co cię zaszlachtuję - Adila wziął głęboki oddech. - Tacy jak wy nawet nie wiedzą, z jakiego powodu się ich nienawidzi. Uwierz mi, miliony takich jak ja nienawidzi cię z całego serca i nic tego nie zmieni. Jesteś odpadem zaśmiecającym ziemię i przyszedł czas oczyszczenia. - Nie znam cię. Oddam wszystko! - Adeardo ponownie próbuje uratować siebie. - Oddasz mi szanowny panie twoje marne życie. Zanim ci obetnę łeb, może uda ci się rozwiązać zagadkę, czemu to robię. - Naprawdę nie wiem. Nic nie zrobiłem. Adila podniósł siekierę i z całych sił uderzył w szyję Adeardo. Jego głowa momentalnie spadła na podłogę, a z ust oprawcy wypłynęło jedynie westchnienie ulgi. Krew wydobywająca się z jego szyi posłużyła mu do namalowania na podłodze pentagramu, na ścianach zaś narysował cyfry „666”, gdzieniegdzie dopisując słowo „Bestia". Gdy skończył swe dzieło, odwiązał pozostałość Adeardo z krzesła i położył go w środku pentagramu. Następnie poszedł po ściętą głowę, wziął ją do rąk i wrócił do reszty ciała. Tam uklęknął, wyciągnął pistolet i przyłożył go do skroni. - Przypilnuję cię w piekle. To były ostatnie słowa Adili, który nacisnął spust i dołączył do swojej ofiary.
20 listopad 2018 r.
Od dwóch lat przebywał we Francji i nie było dnia, by nie utwierdzał się w swoich przekonaniach. Ci ludzie w gonitwie za pieniędzmi, za władzą, luksusem i różnymi dziwactwami, zapomnieli, co jest najważniejsze. Pracowali niczym niewolnicy tylko po to, by mieć więcej i więcej, ewentualnie by poprawić swój wygląd, bezmyślnie uciekając od starzejącego się ciała. Starość i śmierć stała się tematem tabu, którego lepiej nie poruszać. Seniorzy wysyłani byli do specjalnych ośrodków, by tam zakończyć żywot. Rzadko odwiedzani przez rodziny umierali w samotności, często prosząc o pomoc w skróceniu życia, daru przekazanego przez Boga. Nowoczesna farmakologia, zamiast ratować, często odbierała życie, co było na rękę wszystkim wokół. W końcu starość jest
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kemilk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…