Wróć do katalogu

myself...

o przetrwaniu z niepewnością dnia poprzedniego.

pinkfloydfan, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wracając do domu mówiłem. Mówiłem głośno, mówiłem z uczuciem. Mówiłem do siebie. Nie peszyły mnie spojrzenia mijających mnie tłumów. Może dlatego, że roztrząsałem problemy, które powracają z każdą zmianą kierunku wiatru. Pomyślałem. Ciężko to sobie wyobrazić? Ale tak właśnie było. Pomyślałem, bo moje myślenie pobudzane jest uczuciami, uczucia pobudzane są światem, a świat pobudza do życia jakiś pieprzony i niezidentyfikowany czynnik. Perpetum mobile. Jakkolwiek tego nie nazwać i nie określić - myślałem. Wokół mojej szyi zaciśnięty jest sznur. Jednak dałeś mi szanse. Nim opuściłeś zapadnię wskazałeś mi nić, nić żyletek. Twój wzrok dokładnie mówił jaki mam wybór. Ale byłeś pewien, że nie odważę się na taki ruch, że będę biernie otrzymywał kolejne twoje ciosy i w cichym płaczu wyrażał złość i słaby sprzeciw. Nigdy Cię nie widziałem. Bawiłeś się moim losem, śmiałeś się gdy znów upadałem. Dawałeś mi podnieść się na tyle wysoko, by uwierzyć, że już będzie dobrze. I wtedy znów obcinałeś ten sznurek, którym chwilę jeszcze wcześniej pociągałeś mnie ku powierzchni. To było zabawne. Śmiałbym się również na twoim miejscu. Ale tylko będąc tobą, bo mnie, cholera, nie za bardzo bawi igranie z emocjami, niszczenie duszy i człowieka. A teraz znaleźliśmy się tutaj. Szarpnąłeś za dźwignię, słyszałem jej zgrzyt. Twoje oczy rozwarły się w niedowierzaniu, umiem sobie to wyobrazić. Zaszokował cię fakt, że ja nadal wiszę. Żyletki wbiły się w moje dłonie, po rękach spływa krew, kapie mi na twarz. Pomyślałeś, że to niedługo minie, a mój próżny wysiłek i ponowne zawiedzenie rozbawią cię do łez. Teraz przygryzasz wargi i klniesz pod nosem, bo ja nadal się trzymam. Moja głowa nie spogląda w przepaść pode mną. Nie patrzę błagalnie przed siebie czekając na cud. Nie. Patrzę w górę. Widzisz uśmiech na mojej twarzy? Mój wzrok nie sięga tak daleko, nie patrzę na ciebie. Lecz pośrednio ten właśnie uśmiech wyszydza cię. Bo jak, kiedy miał już nastąpić finał, ktoś śmiał się wyłamać z twojego szeregu?! Sam zapaliłeś nade mną to światło nadziei, tchnąłeś w nie życie. I tylko jedno możesz zrobić żebym zrezygnował, żebym pozwolił swoim dłoniom odpocząć. Ale jeśli się na to zdecydujesz, pamiętaj. Znikną dla mnie granice, znikną dla mnie światy, nie zaświeci już twoje słońce. Znajdziemy się na mojej ziemi, na moich zasadach. I wtedy, kiedy będziesz patrzył w moje oczy, beznamiętne, zimne i martwe, właśnie wtedy zrozumiesz co znaczy strach i czym właściwie jest ulotność wszechrzeczy. Bo wtedy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych