Myśl
Ile jest myśli odrzuconych?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dlaczego żaden deszcz do tej pory nie obalił tezy, że w nocy wszystkie kamienie są czarne? Właściwie to nawet nie był deszcz. W światło latarń wlatywały skrzepliny. Może powyżej były krople, może były owalne, dostojne, ale im bliżej bruku, tym bardziej były to skrzepy; szkliste, lepkie, zgniatające się pod własnym ciężarem. Gdyby nie odgłosy miasta, pewnie usłyszałbym ich trzeszczące westchnienia.
Skrzepy nie bieliły. Skrzepy krzywiły przechodniom twarze, mrużyły oczy, wtulały szyje w szaliki, wprawiały dłonie w popłoch. Skrzepy lakierowały kamienie. Skrzepy kandyzowały kamienie. Kamienie ożywały barwą kawy, karmelu.
Zmiennymi refleksjami i nierównym makijażem kładły się na nich kolory neonów, blask witryn, poświata ozdób świątecznych, intensywność latarń, dyskrecja zapalniczki włączonej na chwilę, żaru papierosa, a nawet oficjalność świateł policji, które głosiły przybycie mundurowych z interwencją w kamienicy. Lśniły ze smutkiem, cierpliwie znosząc koła aut, podeszwy i cienie zgarbionych przechodniów. Przymykały oczy, gdy nikły pod pojazdami, by za chwilę znów rozglądać się łapczywie.
Każdy kamień inaczej patrzył na świat, choć gdy im się przyjrzeć, przypominały społeczeństwo. Każdy inny, byt sam w sobie, samoistny, indywidualny, ale w ich wspólnocie, w ich układzie czuć było moc, wytrzymałość, totalność. Takie równe, poukładane.
I gdzieś między nimi, na ziemi twardo utrzymującej istniejący porządek rzeczy, w tę zimową noc, na starej ulicy w starej części miasta, zauważyłem coś lśniącego inaczej.
To wyglądało na myśl.
Zastanowiło mnie, czy sama się zmyśliła, czy też została zrodzona.
Nie, nie wyglądała na porzuconą, niechcianą.
Trudno powiedzieć, czy została wypowiedziana.
Choć sprawiała wrażenie smutnej i samotnej, pomyślałem, że może wcale nie sięgnęła bruku samoistnie, może po prostu nie zdążyła wzlecieć? Albo ktoś nie dał jej się wznieść?
A może jednak była porzucona? Tak niechcący w natłoku innych…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Facetbuk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…