Wróć do katalogu

Naiwna

Być może to stanie się wstępem do dłuższego opowiadania, może powieści? Kto wie. Liczę na wsparcie, albo wytknięcie błędów. Prolog opiera się na retrospekcji przerywanej wtrąceniami.

Anishay, opublikowano , 7 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Monotonny szum liści wprawia mnie w znużenie. Bułany wałach stąpa powoli. Miarowe kołysanie sprawia, że moje zmęczenie staje się prawie nie do odparcia, a powieki jakby same się zamykają. Zbliża się południe, słońce praży z góry, a drzewa jakby złośliwie nie chcą rosnąc w pobliżu leśnej drogi. Czuję się jak karaluch na środku patelni. Cały świat zdaje się tonąc w gorącu ,a czas wlecze się niby tężejąca smoła. Wstrzymuję na chwilę konia i staję w strzemionach. Gdzieś przede mną w rozedrganym powietrzu dostrzegam ledwo widzialny zarys powozu. Obok niego powoli człapią konie moich przyjaciół. Podróżujemy już od trzech dni, w stałym doprowadzającym mnie do szału tempie. Gdybyśmy tylko mogli rzuci ć w diabły ten powóz, wsadzić tych uciążliwych urzędasów, z ich Zarahnem na czele, na konie i chociażby kłusem poruszać się przez ten potworny, niekończący się las. Wzdycham i znów siadam w siodle. Bardzo ważna misja. Bardzo uciążliwa misja. To byłoby dobre określenie. Zamykam oczy i staram się usłyszeć okolicę, lecz do moich uszu nie dobiegają żadne dźwięki. Ptaki umilkły zmęczone żarem zalewającym las od ponad tygodnia, wiatr znów ucichł, nawet świerszcze zaprzestały nużącego cykania. Otacza mnie cisza. Otwieram oczy i popędzam wałacha do ruchu. Piasek pod kopytami chrzęści wywołując u mnie mdłości. Ważna misja.

A jednak, chyba najważniejsza w moim życiu. Tamtym życiu.

Zawsze marzyłam o tym, że gdy opuszczę wreszcie Sakhne moje życie pełne będzie przygód. Potem, kiedy już udało mi się to osiągnąć, wierzyłam, że kiedy wreszcie zostanę Łowcą będę dostawać niebezpieczne zadania, a od moich decyzji zależeć będzie czyjeś życie. Jednak zamiast tego od prawie roku nieustannie zajmowałam się tropieniem niewielkich band goblinów, które mogły by zagrażać rzadko uczęszczanym traktom lub eskortą dostojników, których nikt nie znał.

Tak bardzo chciałabym do tego wrócić. Chociaż… teraz to już nie wydaje się takie oczywiste.

Gdy do mych uszu dociera brzęk cięciwy kuszy jest już za późno. Spłoszony bułanek staje dęba zrzucając mnie ze swego grzbietu. Spotkanie z twardym gruntem wybudza mnie gwałtownie z letargu w jaki zapadłam. Na ziemię wysypują się spakowane do juków przedmioty. Ubrania, drobiazgi bez których nie umiem się obejść. Wszystko upada w piach. Nauczona wieloma treningami nie pozwalam sobie nawet na chwilę bez ruchu. Bezruch to stan typowy tylko dla trupów. Tak mówią. A ja już widywałam różne trupy. Niektóre nawet dość ruchliwe. Zrywam się z ziemi unikając wystrzelonych z krzaków dwóch kolejnych bełtów. Właściwie to miałam po prostu szczęście. Zza paska wyciągam nóż i rzucam nim w kierunku z którego pojawiły się pociski, lecz zamiast spodziewanego odgłosu zaskoczenia dociera do mnie jedynie głuchy dźwięk ostrza wbijającego się w drzewo. Pułapka? Nieco spóźniona. Przed sobą na ziemi dostrzegam cień człowieka. Na poprawny unik jest już za późno. Świat, drzewa, krzaki, niebo, wszystko to zawirowało mi przed oczami gdy ratowałam się przed utratą głowy desperackim przewrotem. Kwik konia. Krew wsiąkająca w piasek. Mdlący chrzęst.Boli. Niezadowolone warknięcie napastnika. I strach. To co jeszcze moment temu było

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych