Najważniejsza jest prawda
Pojedynek literacki blackgrzywa vs Toomek
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
A oto kolejny literacki pojedynek. Prosimy o ocenę obu prac i wytypowanie zwycięzcy. Ocena punktowa jest wyłączona, więc jak ktoś chce się wypowiedzieć będzie musiał zadać sobie wiele trudu, żeby ubrać swoje odczucia w słowa, a nie tylko kliknąć w wesołe kółeczko obok cyferki.
Temat: Najważniejsza jest prawda. Objętość: minimum-2 strony A4, granica górna jest nie ustalona. Termin: Do końca lutego
Najważniejsza jest prawda
Mieszkanie inspektora Michaela O’Sullivana, Beersbridge Road Belfast 24 kwietnia 2006
Wiosenne słońce wstawało nad zieloną wyspą, kiedy w sypialni starszego inspektora Sił Policyjnych Irlandii Północnej Michaela O’Sullivana rozległ się dźwięk telefonu. Budzik leżący tuż przy łóżku wskazywał godzinę piątą trzydzieści rano. - Mamy morderstwo – wykrzyczał głos jego młodej podwładnej Mairead – Na Falls Road. Adres w zupełności wystarczył. Falls Road od samego początku podziału Irlandii stanowiła swoisty symbol - to tutaj właśni wyznaczono granicę między dzielnicą protestancką a katolicką. Poznaczone hasłami politycznymi i obrazami mury kamienic i bloków, są niemymi świadkami prawie stuletniego konfliktu. Jednakże od Porozumień Wielkopiątkowych, a tym bardziej od złożenia przez IRA broni Belfast zamienił się w oazę spokoju. Oprócz nielicznych wariatów, starających leczyć swoje fobie, wrzeszczących o „Wielkiej Irlandii”, lub „Ulsterze po wieki z koroną”, morderstwa polityczne nie zdarzały się. Co nie zmienia faktu, że całe miasto był beczką prochu. Na szczęście nie posiadającą broni. - Podeślij kogoś po mnie. Za pół… - komisarz urwał i spojrzał na starzejącej się ciało swojej żony – Za piętnaście minut.
###
Dokładnie kwadrans później, pod domem Michaela pojawił Opel Corsa, z jaskrawym niebiesko-żółtym paskiem na bokach. Młoda policjantka nerwowo uderzała w kierownicę opuszkami palców. Jej młodzieńczy biust unosił się w rytmie szybkiego, urywanego oddechu. Biedna, młoda Mairead. Najlepsza studentka prawa na roku w Trinity College, wybitne osiągnięcia w szkole oficerskiej. Jeszcze z głowy wyleci jej ten pieprzony idealizm. Inspektor powoli otworzył drzwi i zajął siedzenie obok kierowcy. - Cześć – poranna chrypka spowodowana kawą i papierosami dawała o sobie znać – Co mamy? - Znaleziono zwłoki kobiety. Trwają próby ich identyfikacji, co ze względu na stopień uszkodzenia ciała jest znacznie utrudnione. Na miejscu pracują już nasi technicy – mlecznobiała cera Mairead z każdym kolejnym słowem przybierała coraz głębszy odcień różu, co uroczo kontrastowało z jej kruczoczarnymi, kręconymi włosami. Michael zaczął się zastanawiać czy przed swoją pierwszą poważną sprawą, był tak samo podniecony. Nawet jeżeli to szybko mu to minęło.
###
Ciało kobiety leżało w kałuży krwi, na skraju chodnika. Dookoła kręcili się policjanci, którzy nieśpiesznie zabezpieczali okolice. Widząc zwłoki inspektor przestał się dziwić, że nie udało się jeszcze zidentyfikować ofiary. Nagie ciało były kompletnie zmasakrowane. Jedyną nietkniętą rzeczą, która została na krwawej masie będącej kiedyś głową, były kępki jasnych, żółtych włosów. To one i piersi, umożliwiało ustalenie płci denatki. Z rany ciągnącej się od mostka aż do krocza, morderca wyciągnął wnętrzności. Nogi oplecione jelitami, wygięte były pod nienaturalnym kątem, w stosunku do korpusu. Tragicznym dopełnieniem sytuacji, był częściowo zamazany napis znajdujący się na murze najbliższej kamienicy. Bordowy kolor liter, jednoznacznie wskazywał, że był on wykonany z krwi, co idealnie odpowiadało jego treści „Moja krew … odrodzi…”. Obok zwłok pochylał się już sądowy patolog, Gerry O’Connor. Jak zwykle zapach whiskey starał się maskować miętowymi landrynkami od Harrodsa. Bardzo nieumiejętnie, zresztą. - Cześć – lekarz na chwilę przerwał oględziny – Jak pewnie zdążyłeś zauważyć zgon został spowodowany najprawdopodobniej zatrzymaniem akcji serca, z powodu utraty krwi. Inne przyczyny nie są wykluczone, ale tego dowiemy się podczas sekcji. Ma jednak coś co powinno cię zainteresować. Spójrz na to. W foliowej torebce spoczywały strzępy tkanki, przypominający pergamin poznaczony zgrubieniami. Fragmenty były jednak na tyle małe, że inspektor nie był w stanie określić, czym były wcześniej. - To fragment łożyska – powiedział bardzo oficjalnym tonem Gerry – Była w ciąży, płód ktoś skrupulatnie usunął. Aha przypilnuj tą nową. Zaraz obrzyga dowody.
###
Mairead faktycznie nie wyglądała najlepiej. Jej pierwszą reakcją, na widok zwłok był nerwowy chichot. Śmiech narastał w coraz szybszym tempie, twarz asystentki stawała się coraz bielsza. Z jej miny można było wyczytać, że toczy rozpaczliwą walkę ze swoim żołądkiem. Chwilę później nastrój Mairead zmienił się diametralnie. W jej niebieskich oczach pojawiły się pierwsze łzy, które miarowo spływały w dół twarzy. Michael objął jej ciało ramieniem. - Spokojnie, przecież wiesz, że ktoś inny dostanie tą sprawę – komisarz wyczuwał drżenie jej ciała – To robota jakiegoś psychopaty, a my zajmujemy się sprawami politycznymi. Dziewczyna bezgłośnie wskazała na leżącą obok gazetę. „Dublin i Belfast wspólnie świętują 90 rocznicę Powstania Wielkanocnego” krzyczał pogrubiony tytuł. Pod nim znajdowało się czarnobiałe jego przywódcy. Patrick Pearse jak zwykle ujęty był z profilu, na jego surowej twarzy znajdował się nieśmiały uśmiech. Uwagę inspektora przykuł jednak podpis fotografii, będący jednocześnie cytatem: „Wierzę, że moja krew odrodzi z popiołów naród Irlandzki” - Kurwa mać – jęknął cicho Michael
Komenda Główna Sił Policyjnych Irlandii Płn., Church Street, Belfast 3 maja 2006
Śledztwo posuwało się bardzo powoli. Parę dni trwało ustalenie tożsamości ofiary. Gdyby nie fakt, że na liście osób zaginionych, znajdowała się jedna kobieta – a policji udało się zdobyć próbkę jej kodu genetycznego do analizy porównawczej, to w kostnicy mogłyby dalej leżeć anonimowe zwłoki. Marita Brinkova, lat 25, urodzona w Brnie, obywatelstwo czeskie. W Irlandii Północnej przebywała przez dwa lata, pracując na zmywaku. Przyjaciół brak, znajomych brak, rodziny w Zjednoczonym Królestwie brak. Gdyby nie fakt, że zalegała z czynszem nikt by się nie przejmował jej zniknięciem. Potencjalna podejrzana, czyli wynajmująca denatce pokój starsza kobiecina, miała świetne alibi. Poruszała się na wózku i w związku z tym, z domu wychodziła raz na rok – przyjąć komunie i wyspowiadać się. Jedynym punktem zaczepienia była krew znaleziona na ścianie. Analiza wykazała, że jest ona kompletnie inna niż krew ofiary. Problemem był tylko fakt, że kodu genetycznego mordercy nie było w policyjnych kartotekach. Ofiary w zabójstwach politycznych nigdy nie były przypadkowe. Ba, na ogół nie były też anonimowe. Tak makabryczna zbrodnia musiała być czytelnym sygnałem - a jaką aluzją mogła być nieśmiała Czeszka? Zresztą czuł, że nie mogli to być terroryści. Bądź co bądź, mógł to potwierdzić jeden telefon - Cześć mamo – Boże jak on jej dawno nie widział – Mogłabyś przekazać Seanowi, że mam do niego sprawę? Tak, będę na niego czekał jutro o piątej. Tam, gdzie zwykle. Nie, nic się nie stało. Chce z nim tylko porozmawiać. W końcu to mój brat. Też cię kocham. Pa.
Pub Dogfeast, Whiterock Road, Belfast 4 maja 2006
Pub Dogfeast był zdecydowanie najgorszą speluną w całym Belfaście. Przy odrapanych, plastikowych stolikach tłoczyło się najróżniejsze towarzystwo. Poczynając od przesiadujących całe dnie przy jednej pincie piwa staruszków, poprzez robotników z okolicznych fabryk, kończąc na republikanach, których ściszone głosy i nerwowe spojrzenia wcale nie wskazywały na to, że konspirują. Na ścianach poznaczonych dziurami tu i ówdzie wymalowane były flagi Republiki Irlandii i popularne gaelicki hasło „Tiocfaidh ar Ia” . Sean siedział przy barze. Boże, jak oni się dawno nie widzieli? Ile to już lat będzie? Coś koło dwudziestu. Ale wciąż dokładnie pamiętał ich ostatnie spotkanie. Jesień 1982 roku, likwidacja magazynu IRA. Jego nastoletni brat ukrył się w pokoju, który wtedy przeszukiwał. Nie był w stanie go zadenuncjować. Michael zawsze twierdził, że najważniejsza dla policjanta jest prawda. I wtedy pierwszy i ostatni raz złamał tą zasadę. - Cześć – rzucił zdawkowe przywitanie do brata – Dawno się nie widzieliśmy… - Przejdź do rzeczy. Mam lepsze rzeczy do roboty, niż rozmowa ze zdrajcą naszej sprawy. Michael położył na stole zdjęcia zamordowanej Czeszki. Wyraz twarzy Seana nie zmienił się ani na chwilę. - Po co mi to pokazujesz? Przecież doskonale wiesz, że widziałem zmasakrowane ciała. A pan oficer okupacyjnej policji, chyba nie będzie mi prawił moralitetów, prawda? - Nie, nie będę Sean. – inspektor spojrzał prosto w oliwkowe oczy brata. Dalej iskrzył się w nich młodzieńczy zapał, połączony ze swoistą agresją – Kobietę znaleziono przy Falls Road. W takim stanie. Żeby było zabawniej, ktoś nad jej ciałem wymalował krwią jedno z waszych haseł. Jeżeli w przeciągu następnego tygodnia nie odkryje, kto to zrobił to w prasie znajdzie się piękne oświadczenie o kolejnym morderstwie politycznym wykonanym przez Irlandzką Armię Republikańską. Jednym ruchem ręki Michael podał bratu teczkę z aktami sprawy. Sean chwycił ją i wstał. - Bądź tutaj jutro o tej samej porze – rzucił wychodząc
Pub Dogfeast, Whiterock Road, Belfast 4 maja 2006
Bracia siedzieli przy stoliku, w kącie pubu. Całą szerokość blatu zajmowały rozłożone fotografie i dokumenty. Sean wziął jedną z nich do ręki i podał Michaelowi. - John Meagher, pseudonim „Święty”, lat 27. Robił dla nas ładunki wybuchowe. Odszedł na własną prośbę w kwietniu 2003 roku – mówiąc to Sean pokazywał kolejne fotografie i dokumenty – Od kwietnia 2004 roku, pozostawał w związku z denatką. Od kilku tygodni jego najbliżsi nie mają z nim żadnego kontaktu. - Przecież to nie możliwe – przerwał mu Michael – Przesłuchaliśmy wszystkich mających kontakt z ofiarą. Wszyscy jednoznacznie wskazali, że była ona samotna, bardzo nieśmiała i nie utrzymywała z nikim kontaktów. A ty teraz starasz mi się wmówić, że miała na boku narzeczonego? Wybacz, ale to się kupy nie trzyma. - Gdybyś mi nie przerwał, to byłbym w stanie dokończyć – odburknął Sean – Sam przydomek nie wziął się z powietrza. John był wyjątkowo religijny. Co niedziela w kościele, co piątek u spowiedzi, co wieczór umartwianie się. Jakaś dupa na boku, mogła drastycznie zniszczyć jego wizerunek. Dlatego ich spotkania odbywały się w całkowitej konspiracji. - Skoro było tak jak twierdzisz, to skąd możesz o tym wiedzieć? - Wiedział o tym tylko najlepszy przyjaciel Johna. A ten dalej pracuje w naszej firmie. – na twarzy Seana pojawił się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil klub_IKAR_
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…