Nasze pożegnanie?
Nasze jezioro, ale jeszcze dalej (bliżej)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Śpieszyłem się, tramwaje uciekały, ale wiedziałem gdzie mam iść. Pierwszy raz w życiu wiedziałem, że muszę zdążyć na czas. Niestety praca, potem ta podróż przez całe zatłoczone miasto w godzinach szczytu. I jeszcze to, że z tego pośpiechu całego, co chwilę na kogoś wpadam, cały czas ktoś mi przeszkadza, próbuje utrudnić dotarcie na miejsce. Ale to tylko twarda, brutalna rzeczywistość, czyli przeszkody, które istnieć nie powinny.
Jednak wystarczy mi tylko wspomnienie tego, co nigdy nie było. Co było tylko wykreowaną imaginacją Gdzieś Tam. Może jednak cały ten świat jest teraz taki, może, przynajmniej dla niektórych, dzieje się tylko w snach, marzeniach, transcendencji? Wystarczył ten telefon dwa dni temu. Kiedy oznajmiłaś: "Wiesz lecę tam znowu, jednak przejeżdżam przypadkiem przez twoje miasto, tak naprawdę to mam samolot z twojego miasta. Więc..." Tak, jasne, dlaczego nie, może to przypadek, może celowo wybrałaś takie połączenie? Pomyślałaś więc, że fajnie byłoby się spotkać, byłoby się mignąć, było zobaczyć na chwile. Oczywiście od razu przyznałem ci rację. Momentalnie rozpoznałem twój głos, który przecież słyszałem tylko wtedy w tamtym miejscu i to dawno temu. I pomyślałem, że chciałbym być w tym miejscu, w tym mieście, kiedy ty tam będziesz. Jeżeli będziesz, jeżeli zdążę.
Przecież mogło być inaczej. Śpieszyłem się, tramwaje uciekały, ale wiedziałem gdzie mam iść. Codziennie wiedziałem, od pewnego czasu nie błądziłem, nie musiałem się spieszyć, żeby zdążyć, chciałem już być w domu, żeby być, po prostu. Wiedziałem, że wracasz z zajęć wcześniej, że nie wychodzisz, że czekasz. Tak bardzo nas dziwiło chwilami to, że to wszystko, ten świat nas tak mało obchodzi. Żyjemy w nim, realizujemy się, dajemy sobie siły - jednak jest tylko tłem, ramą i płótnem, na którym to my malujemy swój obraz. Na podobieństwo swoje. I najważniejsze jest to, że pokonaliśmy wszystkie zasadzki losu. Że upijamy się razem winem i radością. Mamy plany, walczymy ze sobą, jednak zachowujemy się rozumnie, bo wiemy że dużo nas to kosztowało. Dokonujemy różnych wyborów, trudno wyrokować, oceniać,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Duch Steda
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…