Wróć do katalogu

Negocjator w Rust Edge cz.1/3

Jeśli więc ktoś szukał płatnego zabójcy, taniego ochroniarza, jeszcze tańszego seksu, części ciał, całych ciał: żywych, martwych(...) The Hole było idealnym dla niego miejscem.

LegendaPoranka, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mdłe, ciemno- pomarańczowe światło przemysłowych latarni odbijało się od rdzawych powierzchni wnętrza pokoju. Leniwie wdzierało się do środka wąskimi równoległymi szparami pomiędzy stalowymi żaluzjami, nadając ponuremu pomieszczeniu żółto- brązowych tonów. Dwadzieścia bliźniaczych pięter, czterysta ciasnych niczym cel pokoi. Barak- gigant nie był przytulnym hotelem dla setek pracowników kopalni.

Saworski pomimo wiecznego chłodu płynącego od stalowych ścian obitych wielkimi nitami miał na sobie jedynie ciasne neoprenowe spodnie. Zbliżył się do okna i jednym pociągnięciem zasuwy rozszerzył żaluzje. Mdły blask z zewnątrz rzucił szeroki pasek światła na jego twarz podkreślając bruzdy zmarszczek nagromadzonych przedwcześnie wokół jego oczu.

Kiedyś marzył, wierzył, pragnął. Kiedyś zapierałby się, że jego życie będzie wyjątkowe, że będzie kimś ważnym. Kiedyś wierzył, że będzie potrzebny. Oto jest teraz, Saworski. Zmęczony, zniszczony, obolały. Masujący wyrzeźbione harówą mięśnie, łykający tanią wódę tuż po obudzeniu, przed swoją zmianą w kopalni. Łykający ją tuż przed zaśnięciem, po zakończeniu zmiany. Żeby zmiękczyć ból. Saworski. Wyjątkowy, ważny, potrzebny. Jeden z tysięcy poniżanych, wykorzystywanych i słabo opłacanych robotników w kopalni lodu na ciemnej i zapomnianej planecie G.E.S. 72.

Odstawił butelkę na blaszaną półkę. Zawsze stała tuż obok zdjęcia jego żony. Jedynego powodu, dla którego wciąż pracował i oddychał. Ściągnął z wieszaka ciężkie kevlarowe spodnie, wyjątkowo teraz oczyszczone i włożył je na neopren. Zapiął elektromagnesy pasa i wygładził ręką zagięcia szorstkiego kevlaru okrywającego wyrzeźbione uda. Spod metalowej koi wydobył wojskowy wór i ułożył go na piszczących sprężynach łóżka, po czym rozpoczął pakowanie. Niewiele tego było, pomimo, że spędził niemal dwa lata w tym miejscu. Przez chwilę przyglądał się swojemu dobytkowi usiłując przypomnieć sobie jakie miał kiedyś wyobrażenie o życiu na tej planecie. O raju, do którego tak trudno było się dostać a z którego, jak się okazało, jeszcze trudniej było uciec. Jego zamyślenie przerwał trzask zasuw w drzwiach i pomruk zawiasów. W świetle wejścia ukazała się potężna sylwetka strażnika z ręką zawadiacko opartą na kaburze broni. Większość tych zimnych najemników zatrudnianych przez Pana Nu była weteranami jakiś mało znaczących konfliktów, androidami wycofanymi z użytku armii i zastąpionymi nowszymi, lepszymi, szybszymi. Jednak w tym zapomnianym zakątku kosmosu stare modele sprawdzały się wciąż dobrze.

- Zbieraj się Saworski, Kret nie będzie czekał- odezwał się strażnik grubym głosem. - A gdzie kwiaty?- mężczyzna wyprostował się nad swoimi rzeczami napinając instynktownie mięśnie. - Mam tylko kajdanki- android nie był skory do żartów- Nie cwaniakuj, bo cię zabranzoletkuję. Ubieraj uniform. Skończysz pakowanie później.

***

Ciepłe i przytulne wnętrze holu biura kopalni Black Ice zachęcało do pozostania w jego wnętrzu jak najdłużej. Marmury na podłodze, granitowe filary i potężne okno z widokiem na świat sztolni i dźwigów gryzły się z tym, co zwykł widywać Saworski podczas codziennej harówy pod ziemią. Obrócony plecami do sekretarki za mahoniowym biurkiem spoglądał przez okno obserwując swoją zmianę szykującą się na placu przed pociągiem mającym zawieźć ich do wnętrza podziemnych labiryntów. Dwa lata spędził tyrając ramię w ramię z tymi ludźmi, androidami, cyborgami, klonami i mutantami. Przez ten czas poznał na wylot tą pracę, sprzęt i swoich towarzyszy. Nauczył się rozpoznawać w ciemnościach ich sylwetki i ruchy. Dowiedział się, kto z nich pije, kto ćpa, kto ma implant, kto rodzinę a kto jest samotny. Dwa lata zjeżdżał pociągiem na pięć godzin do zimnego piekła, by później powrócić na pięć godzin odpoczynku. Pięć cykli w kopalni, pięć w Rust Edge z rodziną. Na G.E.S. 72 doba trwała dziesięć godzin. Takie życie wyniszczało każdego a zwłaszcza czystej krwi człowieka. Pozwalało to jednak na zaspokojenie podstawowych potrzeb rodziny. Teraz Saworski obserwował, jak jego koledzy zbierają się koło pociągu bez niego.

Ktoś nowy zjawił się na placu, zagadywał ludzi, szefa zmiany. To pewnie on dosiądzie za moment maszynę Saworskiego. Będzie dotykał jej starych dźwigni, wyczuwał jej sprzęgło, uczył się, że wiertło traci obroty przy ostrych zakrętach i że schowek na narzędzia nie domyka się w niskich temperaturach. Przyczepi zdjęcie swojej rodziny na kokpicie i to dla niej będzie odmrażał swoje dupsko w zimnej kabinie i wdychał trujące gazy wydobywające się z wnętrza planety. A może dla wódy, albo implantu? Obcy jednak opuścił po chwili pracowników i udał się w stronę biur.

- Pan Nu przyjmie pana teraz- odezwała się jedwabistym głosem sekretarka. Była piękna, lecz Saworski nie był zwolennikiem mutantów. Jej twarz pokrywały kolorowe cętki a jej szpiczaste uszy nadawały jej agresywny wygląd.

Saworski obrócił się i ruszył w stronę wysokich drzwi przypominających wrota do sali tronowej. Mijając sekretarkę spojrzał w jej zagadkowe, kompletnie zielone oczy i zastanowił się czemu, do diabła, jego żona nie mogła mieć takiej pracy?

***

- Aaa... Saworski- nieprzyjemny głos rozległ się w gabinecie. - Dzień dobry, Panie Nu.

Mrok okrywał całe pomieszczenie tajemniczą kurtyną. Szerokie biurko na końcu rozległego pokoju spowite było dodatkowo dymem drogich cygar. Absolutna cisza nadawała powagi tej nieprzyjemnej dla Saworskiego chwili. Pan Nu wyłonił się z mroku pochylając się nad biurkiem. Jego jadowity uśmiech, obnażający wypchane tytoniem usta i pożółkłe zęby, powitał pracownika.

- Mój ulubiony operator wiertła...- Nu, lub jak go nazywali podwładni Kret mruczał jadowicie przeciągając sylaby. - Dziękuję- odparł Saworski zdając sobie sprawę, że szef nie ma o nim pojęcia, poza ostatnim głośnym incydentem- Schlebia mi to.

Kret był jedynym właścicielem kopalni Black Ice. Nie często pracownicy mieli zaszczyt zobaczyć tego tajemniczego człowieka. Krążyły o nim różne plotki, ale pewne było jedno: Nu był niedostępnym, obrzydliwie bogatym i doszczętnie zepsutym tyranem kopalni. Czasem znikał gdzieś na dni, tygodnie, czasem znienacka przeprowadzał inspekcję usiłując straszyć swoich pracowników zwolnieniami. Stosował…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych