Nic nikomu
O Aniołach, wyborach
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kolejny dzień kończył się. Czerwona tarcza słońca powoli opuszczała ziemię z jej jednej strony, by przewędrować na inną. Chmury choć niewiele ich było wędrowały po nieboskłonie niczym stado dzikich pędzących koni. Jedno jak i drugie człowiek nigdy do końca nie poskromił, nie potrafił mimo swych "wielkich” metod i wspaniałych lśniących urządzeń. Ludzie myśleli za bardzo o sobie i co się dzieje tylko wkoło nich. Robili tylko dla siebie. Wykorzystywali nawet swoich przyjaciół, rodzinę. Oczywiście zawsze była dosłownie garstka innych. Takich co czują wiele i nie kierują się tylko pieniędzmi, tacy co mają swoje prawdziwe uczucia i życie. Tacy jednak nigdy nie są kimś ważnym. Bowiem im wyższe stanowisko tym bardziej trzeba zostawiać swoje ideały i przekonania. Należy przejść przez linią na stronę tych co wykorzystują. Mając władze kiedyś zginie dobry człowiek.... Their siedział sobie w podrzędnym barze w Edynburgu . Pił właśnie zimną już kawę i zajadał starą kanapkę, którą oferowali na miejscu. Czuł jakiś sentyment do tego miejsca mimo, ze znajdowało się w podrzędnej dzielnicy. Przychodzili tutaj robotnicy, czasami bezdomni jeśli uzbierali trochę grosza na coś do jedzenia. Wnętrze lokalu przypominało obszarpany stary sklep z antykami. Lecz bardzo tandetnymi. Siedzenia to stare krzesła, które przy nawet najmniejszym ruchu skrzypiały i ruszały się. Prawie co dzień któreś z nich barman brał na zaplecze i naprawiał wszelkimi swoimi tajemniczymi metodami. Stoliki porysowane, z wielkimi bruzdami zapewne pamiętały lepsze czasy. Na nich spoczywał niczym szmatka szary, choć z pewnością powinien być biały, koronkowy obrus. Cały ten lokal od wielu wielu lat prowadziła rodzina MacKay. Chyba musieli mieć inne i to całkiem spore dochody bowiem raczej dokładali do tego baru. Ale cóż sentyment.... Their założył swój płaszcz, na głowę stary kapelusz. Ubierał się dość dziwacznie jak bohaterowie książek detektywistycznych z lat dwudziestych. Choć właśnie był rok 2002. Zawsze się za nim oglądali na ulicy i cicho się podśmiewali. Mamy pokazywały dzieciom Theira i mówiły że to obdartus i żeby się uczyły, to nie będą tak wyglądać. Tak właśnie rosło pokolenie kolejnych ignorantów. Kolejni do wyścigu po pieniądze, ale nie władzę... bo jak się ma to pierwsze drugie samo przyjdzie, albo się ją kupi. On się jednak niczym nie przejmował. Głowa opuszczona, żeby nie było widać twarzy, kołnierz podniesiony. Jedyne co było widać naprawdę to długie włosy koloru czarnego spływające na ubranie. Mała Litllet bawiła się na swoim podwórku. Była inna niż dzieci w wieku 5 lat. Nienawidziła lalek i innych podobnych. Jedyną zabawką jaką kochała był miś. Zwykły brązowy miś z czarnymi oczkami i takiego samego koloru noskiem. Dziewczynka siedziała na parapecie w mieszkaniu swoich rodziców, którzy pracują od rana do nocy. By oszukać samych siebie wynajęli niańkę, która miała ponieść wielki trud wychowania. By po paru latach rodzice Litllet mogli się chwalić córeczką jaka ona ułożona, grzeczna itp. Na bankietach dobroczynnych gdzie obowiązują stroje z jak największa ilością diamentów i złota, pokażą dyplomy i inne “cudowne” osiągnięcia pociechy. Wszyscy będą się zachwycać, zdawkowo klaskać i sztucznie uśmiechać się zazwyczaj silikonowymi ustami. By za plecami obgadywać wszystko i wszystkich. Tak ale jak wiadomo niewiele niań przykłada się swych podopiecznych. Tym razem było trochę inaczej. Kobieta o imieniu Temuera. Zdawała się być nie z tego świata. Chodziła ubrana cała na zielono a jej oczy płynęły błękitem. Opowiadała o demonach dobrych i złych. O wiekach gdzie w miejscu wszystkich budynków było wiele lasów. Odprawiono pradawne rytuały i misteria. Druidzi stali na czele plemion. Te opowieści wiele dni i wieczorów trwały. Aż któregoś dnia zniknęła. Słuch po niej zaginał. Pracodawcy za bardzo się nie przejęli tylko powiedzieli “szkoda, że to się stało już po wypłacie za ten miesiąc”... Tacy są już ludzie biznesu. Pieniądze tylko, zatracanie uczuć. Praca posiłek i sen nic więcej prawie ich nie obchodzi. No z wyjątkiem jakby tu dogryźć innym w pracy i zdobyć wyższe stanowisko. Kogo podkablować oraz poranna przyjemność, opieprzyć tych co pracują za mniejsze pieniądze w “niższych zawodach”. Sami się stawali złymi demonami współczesności. Tymi co pochłaniają jak wampiry z legend krew tak oni zabierali dobro z innych ludzi i godność. Their szedł znowu ulicami. Drogę co jakiś czas oświetlały latarnie. Co jakiś czas należy rozumieć przynajmniej co…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Declan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…