Wróć do katalogu

Nie bójmy się nowoczesności. BusPas na każdy dzień

Humorystyczny felieton o problemach z komunikacją w Warszawie.

krymsza, opublikowano , 6 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie bójmy się nowoczesności. Bus-Pas na każdy dzień tygodnia

Z coraz silniej oplatających mnie objęć Morfeusza zostaję gwałtownie wyrwany za sprawą przeszywającego ciszę ryku klaksonu. Wystarcza tylko kilka chwil, bym zorientował się w sytuacji. Wizje przyszłości, obrazy nowoczesnej Warszawy, z szeroko rozwiniętą komunikacją miejską i z ograniczeniem do 120 kilometrów na godzinę w Centrum, ustępują miejsca zakorkowanym ulicom i znakowi drogowemu z liczbą 50 w czerwonej obwódce. Gdy rzucam okiem na zegarek, orientuję się, że minęło pięć minut odkąd ostatni raz wcisnąłem pedał gazu. Od tamtej pory mój samochód nie posunął się ani o milimetr. Słyszę kolejny klakson, a tuż po nim wiązankę wykwintnych przekleństw, którymi jeden z wielu rozżalonych kierowców wyraża swoje niezadowolenie, wywołane zatkaną Marszałkowską. Samochód przede mną niespodziewanie rusza do przodu. Nabiera zawrotnej prędkości pięciu kilometrów na godzinę, by po chwili znów stanąć. Idę w jego ślady, wiedząc, że jest to prawdopodobnie moja najdłuższa wyprawa na najbliższe kilka minut. „Mam przecież przedstawić prezentację w pracy, powinienem zacząć już przed chwilą, a nie wiadomo czy dojadę nawet za godzinę!” – takie myśli przelatują mi przez głowę, gdy dociera do mnie, że sytuacja jest naprawdę beznadziejna. Do białej gorączki doprowadza ostatecznie widok z prawego okna – pusty BUS-PAS. A inaczej mówiąc – „Zmora kierowców”. Wygląda niewinnie: pusta, długa jezdnia, ładne, nowonamalowane białą farbą pasy, czarny świeżo wylany asfalt. Brakuje jeszcze tylko gdzieniegdzie wyrastających kwiatków i świergotu ptaków, a mogłoby się wydawać, że to droga do raju. A jednak ciarki przechodzą po plecach, przy jednym, krótkim spojrzeniu na tego niegroźnie prezentującego się potwora naszych czasów. Myślami wróciłem do kampanii wyborczej na prezydenta Warszawy sprzed prawie pięciu lat. „Unowocześnienie komunikacji miejskiej”, „Nowe autobusy”, „Koniec z korkami” – to jedne z wielu obietnic złożonych w spotach telewizyjnych przez miłościwie panującą nam Prezydent. Dodam może jeszcze jeden cytat, który z perspektywy czasu wywołuje szczery uśmiech na ustach: „Zawsze dotrzymuję słowa”. Czytając te oklepane hasła, można by pomyśleć, że Pani Hanna zgubiła notes, w którym zapisywała plany modernizacji stolicy, przez co wszystko jej się pomieszało i zmiany wprowadza od trochę innej strony. Lub wersja bardziej prawdopodobna: ratusz po prostu lepiej od obywateli wie, co dla nich dobre. Bo przecież nikt nie ma nawet podejrzeń, że Pani Prezydent mogłaby się świadomie i dobrowolnie nie wywiązać z obietnic. Przez prawie cztery lata pierwszej kadencji Gronkiewicz-Waltz nie wyszła w swoim szale modernizacji poza etap planowania, by tuż przed kolejną kampanią wyborczą ogłosić, że w ramach rozbudowania komunikacji…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych