Nieśmiały pocałunek nieba
Bo miłość i śmierć często idą ze sobą w parze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niespodziewany moment głuchej ciszy przerywa nagle cichy płacz nowo narodzonego dziecka. Cichutkie kwilenie przeradza się z każdą sekundą w głośne zawodzenie maleńkiej istoty, która właśnie przyszła na świat i oznajmia wszystkim naokoło, że jej życie właśnie się zaczyna. Podnosi niezgrabnie rączki w górę, chcąc wyswobodzić się z białej szmatki, którą zostało owinięte, a malutkie paluszki walczą z tym niezwykłym zjawiskiem, jakim jest powietrze. Zaczerwienione powieki delikatnie drżą, ale nie pozwala im się podnieść. Jeszcze nie ich czas. Najpierw musi nauczyć się życia, by móc spojrzeć mu prosto w oczy i nie zwątpić. Tylko wąskie usta poruszają się w niczym niezmąconym rytmie i wykrzykują na głos, że pojawiło się nowe istnienie, które należy otoczyć opieką. Które potrzebuje miłości by żyć. Pielęgniarka ubrana w biały kitel trzyma na rękach maleństwo i przypatruje się ze wzruszeniem każdemu pojedynczemu gestowi jaki wykonuje. Spogląda na lekko zaróżowioną twarzyczkę wołającą do świata bez chwili wytchnienia, a na jej ustach pojawia się delikatny uśmiech. Udało się. Wszystko poszło tak, jak należy. Uratowali kolejne dziecko, które właśnie otacza swoimi ramionami. Przytula je do swojej klatki piersiowej i czuje jak drobne ciało drży, jak serduszko zaczyna w końcu bić regularnym rytmem, jak swobodny oddech pozwala mu trwać. Teraz musi tylko zobaczyć się z ojcem. Kobieta odwraca się czym prędzej w stronę niecierpliwie oczekującego personelu i jednym uśmiechem oznajmia wszystkim dobrą nowinę – pojawiło się nowe życie. Wszyscy oddychają z ulgą i po chwili wracają do swoich obowiązków; to nie pierwszy i z pewnością nie ostatni raz, kiedy będą musieli tak zaciekle walczyć o czyjeś życie. Dokonywali tego przecież codziennie. — Chce pan potrzymać córkę? – pyta pielęgniarka wysokiego mężczyznę, który przez cały ten czas przyglądał się działaniom personelu i nie może uwierzyć, że jest już po wszystkim. Że jego dziecko jest już na świecie. Podchodzi powolnym krokiem do kobiety, jakby bał się właśnie tego pierwszego momentu, gdy będzie mógł wziąć to maleństwo w ramiona. Bo wtedy nie będzie już odwrotu – na zawsze pozostanie pod jego skrzydłami i to właśnie on otoczy ją opieką, której tak bardzo potrzebuje. Mężczyzna staje tuż przed pielęgniarką, a jego serce bije szybciej i mocniej niż kiedykolwiek, ręce trzęsą się delikatnie, ale wyciąga je w kierunku wciąż zawodzącego noworodka. Spogląda z czułością na tą niewielką istotkę, która dopiero przyszła na świat, a jego oczy skrzą się od powstrzymywanych z trudem łez. Jeszcze będzie na nie czas. Jeszcze nie raz uroni łzę, jeszcze nie raz zapłacze nad życiem. Ociera prędko twarz rękawem i już jest gotowy. Dobrze wie, czego pragnie – przytulić swoją córeczkę do serca i upewnić się, że nic jej już nie grozi. Że jest z nim bezpieczna i nikt jej nie skrzywdzi. Mężczyzna wyciąga ręce i czeka aż pielęgniarka ostrożnie ułoży w jego ramionach niewielkie zawiniątko. Drży na samą myśl, że mógłby jednym niezgrabnym ruchem uszkodzić to drobne ciało, ale nie cofa się. Nie tym razem. — Jest do pana bardzo podobna – przyznaje z uśmiechem pielęgniarka, kiedy maleństwo znajduje się już w rękach ojca i kładzie dłoń na jego ramieniu. On tylko kiwa głową, bo widok, jaki zawitał właśnie przed jego oczami wydaje mu się tak nierzeczywisty. Nareszcie tu jest, nareszcie pojawiła się na świecie, który od tak dawna jej oczekiwał. Dziecko ani na chwilę nie przestaje płakać, a jego głos wypełnia całe pomieszczenie, w którym właśnie się znajdują. Mężczyzna próbuje uspokoić dziewczynkę i delikatnym ruchem ręki gładzi ją po główce, ostrożnie dotyka zaczerwienionego policzka. Niespodziewany dreszcz przechodzi go, gdy tylko styka swoją dłoń ze skórą noworodka – jest taka niewinna, taka krucha, a zarazem tak silna. Zupełnie jak jej matka. Mężczyzna podnosi głowę do góry i spogląda poważnie na wciąż towarzyszącą mu pielęgniarkę. Dobrze wie co powinni teraz zrobić, ale przepełnia go panika, że wypowiedzenie właśnie tych słów na głos przyniesie im tylko zawód i ból jakiego żadne z nich nie zniesie. — Powinna ją zobaczyć. Przynajmniej raz – oświadcza głośno, a jego oczy znowu przysłania delikatna mgiełka, którą coraz ciężej mu przezwyciężyć. Pielęgniarka przytakuje, ale nie wypowiada żadnego słowa. Cóż mogłaby w takiej sytuacji powiedzieć? Przecież to jego decyzja i to właśnie na jego barkach spoczywa teraz ciężar jakiego ona nie potrafi sobie nawet wyobrazić. Obydwoje odwracają się w kierunku drzwi i wychodzą powoli z pomieszczenia, a mężczyzna przytula do siebie maleńką istotkę, która wciąż cicho łka. — Zaraz zobaczysz się z mamą – szepcze do swojej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil AutorAnonimowy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…