Wróć do katalogu

Niespełniony Rozkaz

Jak zginął Władysław Łukasiuk "Młot", dowódca 6 Brygady Wileńskiej? Opowiadanie o jego śmierci.

Dzik13opublikowano 11 sierpnia 201610 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dwóch mężczyzn w mundurach siedziało na krzesłach przed domem. Trwała zabawa. Ludzie bawili się, tańczyli, hulali i pili wódkę. Panowała więc wesoła atmosfera. Na zabawę przyszedł gajowy Macuta z żoną. Pani Macutowa była przepiękną kobietą i od razu wszyscy chcieli zapraszać ją do tańca. Jeden z mężczyzn siedzących na krześle wstał i zaczął iść w stronę żony gajowego. Drugi wstał i chwycił go za ramię. Poldek! - krzyknął. - Nie mamy czasu! Zaraz przyjdzie po nas pan Goldewski, da wory z jedzeniem i pójdziemy! Już i tak jesteśmy za długo! Ależ Czesiu! - zaprotestował Poldek. - To potrwa chwilę. Nie! - odparł Czesław. - Jeszcze kapitan wyśle tu kogoś po nas, zobaczy że się bawisz i będziesz miał kłopoty! Czesław był wysokim, czarnowłosym mężczyzną z wąsami i łagodnym wyrazem twarzy, zaś Poldek miał krótkie jasnobrązowe włosy, ciemne oczy i jasny wyraz twarzy. Nagle zbladł. Czessław! - wyjąkał. - Wiesz kto idzie?! Kto?! "Młot"! Nie bujaj! Czesław zaczął się rozglądać. Ścieżką szedł wysoki mężczyzna. Miał ciemną cerę, ciemnobrązowe włosy, ciemne oczy, w ogóle był jakiś ciemny. Nosił ciemny mundur. Był to kapitan Władysław Łukasiuk "Młot" – dowódca 6 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej walczącej z komunistami. Był dowódcą Czesława i Poldka – dwóch braci, wysłanych po pożywienie dla żołnierzy. Niedługo "Młot" miał spotkać się z "Huzarem" i jego ludźmi, aby obmyślić plan działania. Widocznie zniecierpliwił się długą nieobecnością braci i poszedł zobaczyć, co się stało. Podszedł do nich i spytał. No i jak?! Co z jedzeniem? Czemu tak długo to trwa?! Panie kapitanie – zmieszał się Czesław. - Są trudności. Widzi pan, jest zabawa i pan Bolesław ma utrudnione wręczenie worków z żywnością... Właśnie widzę, że jest zabawa! Nawet wódkę mają! Ohoho! Chętnie poczekam tu na jedzenie! Mówiąc to, "Młot" podszedł do stolika z wódką i nalał sobie do kieliszka! Hej, ha kolejkę nalej – śpiewał. - Leopold, Czesław! Chodźcie się napić! Ale Poldek i Czesław nie mieli ochoty się napić. Rozhulał się ich dowódca, uwielbiał bowiem wódkę i zabawy. To była jedna z jego najgorszych wad. Teraz nalewał kieliszki z gajowym. Śmiali się i pili. Wszyscy goście pili. "Młot" wzniecił toast za żonę gajowego, ku śmiechu gości. Czesław wreszcie się skusił i wypił mały kieliszek. Poldek zaś zaprosił do tańca panią Macutową. Nagle nadszedł gospodarz z worami z żywnością. Wręczył je Czesławowi. Ten zawołał Poldka. Powiedz kapitanowi, że już pora iść! - nakazał bratu. - Niedługo przyjdzie "Huzar", a on nie lubi czekać... Jasne, Czesław – odparł Leopold. - Już do niego idę. To mówiąc, podszedł do "Młota" i zagaił: Panie kapitanie, już czas. Niedługo przyjdzie "Huzar". A dajże mi spokój – wybełkotał "Młot". Musiał wypić już dużo kolejek, ponieważ zachowywał się jak pijany. - "Huzar" może się wypchać. Niech sam tu przyjdzie to pociągniemy kolejkę. Nie przyjdzie! - mruknął Poldek. - Chodź, kapitanie! Panie kapitanie! - warknął "Młot". - Nie idziemy, bawimy się jeszcze! Bawmy się! Pan jest pijany! - warknął Leopold. - Co za wstyd. Coś powiedział, chłopcze? - oburzył się "Młot". Nagle jakiś mężczyzna podszedł do żołnierzy. Był gruby, garbaty, nosił wąsy. Panie! - zagaił do "Młota". - Musi pan uważać, bo we wsi obok jest duża zabawa, a gośćmi są też uzbrojeni milicjanci! Co?! - bełkotał kapitan. - Poldek, zawołaj Czesia, idźcie na zabawę, rozbrojcie milicjantów i wróćcie tu się bawić. Zajmie wam to chwileczkę. Zaraz, zaraz! - oburzył się Czesław, który podszedł do kapitana. - Co też pan gada! Trzeba być ostrożny, bo przyjdzie "Huzar"! Nie interesujmy się tamtą zabawą, tylko bierzmy worki z jedzeniem i wracajmy! "Młot" nic nie powiedział, tylko zatoczył się, wyjął z kieszeni rewolwer i ku zgrozie gości, strzelił dwa razy w niebo. Tego już było za wiele. Czesław podszedł do dowódcy i wyszarpnął mu rewolwer z dłoni. Upadł na trawę. Poldek podniósł go, zabezpieczył i schował do kieszeni spodni. Kapitan był wściekły. I co robicie? - jęczał. - Nie dacie mi się zabawić?! Rzadko mam okazję do pobytu na takich przyjęciach. "Huzar" może poczekać. Nie może! - mruknął Poldek. - Nie słynie z cierpliwości. "Młot" mruknął coś pod nosem. Poldek spojrzał na Czesława, Czesław spojrzał na Poldka. Chwycili dowódcę za ramiona i wyprowadzili z podwórka. Za płotem zaczął się szarpać, więc go puścili. Zdenerwowany przetarł rękawy i spojrzał groźnie na żołnierzy. Co wy wyrabiacie, dranie?! - spytał. - Nudzi się wam? Wracam na zabawę. Żołnierze znów chwycili dowódcę i zaczęli prowadzić w stronę stogu siana. "Młot" zataczał się i szarpał. Przy sianie ochłonął i położył się na stogu. Czesław zaczął mu robić wymówki. O, cholera! - warknął kapitan. - Zapomniałem papierosów. Wróćcie po nie na przyjęcie. I po jedzenie. A pan?! - spytał Poldek. Zostanę

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych