Wróć do katalogu

Nieudany seans

Miłość siostrzana ma naprawdę silną moc.

osmejlis, opublikowano , 28 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział I Nieudany seans Opowieść ta ma swój początek pewnego deszczowego sobotniego dnia, kiedy to siostry Monica i Alexis zostały same w domu, gdyż ich rodzice wyjechali za granicę w sprawach służbowych. Dziewczyny nudziły się całą sobotę, wieczorem obejrzały program dokumentalny o wywoływaniu duchów oraz o nawiedzonych domach. Monica była tym zafascynowana i postanowiła namówić siostrę, by ta następnego dnia poszła z nią do biblioteki wypożyczyć książkę o wywoływaniu duchów. Dziewczyna zgodziła się na to niecodzienne zajęcie. Siostry w ekscytacji położyły się spać. Następnego dnia, z samego rana pobiegły do biblioteki. Gdy znalazły się przed jej drzwiami, Alexis przystanęła. - Słuchaj, to chyba nie jest dobry pomysł.... - powiedziała dziewczyna. - Nie pękaj. Widziałyśmy dokładnie w telewizji jak to robili. To łatwe i wyglądało ciekawie. Pamiętaj by po wyjściu z biblioteki pójść jeszcze do sklepu po świece do seansu. Siostry wsięły głęboki oddech i pokonały ostatnie metry dzielące je od regału na którym widniała książka z napisem " Medium - krok po kroku" . Monica zdecydowanie chwyciła książkę i nim Alexis zdążyła coś powiedzieć, ona stała już przy pulpicie biblioteki - Tylko tę książkę chcesz wypożyczyć ? - zapytała bibliotekarka. - Tak. Proszę ją zapisać na nazwisko Walker. - Proszę bardzo i życzę miłej lektury. - Dziękujemy - odpowiedziała Monica i odwróciła się w stronę swojej siostry - a ty co stoisz jak ten kołek ? Zapomniałaś już, że musimy iść do sklepu ? Halo ? Alex ? Dociera do ciebie to co mówię ? Chodź już ! - Sorki, zamyśliłam się . - No rusz się wreszcie ! Nie będę tu na ciebie czekać w nieskończoność. Czas goni. - Już, już ... Dziewczyny wyszły z pomieszczenia i ruszyły w stronę sklepu. Po 3 minutach drogi zauważyły szyld z napisem " Shopping center". Wchodząc do sklepu obie były zamyślone, ale każda myślała o czymś innym - Monica, gdzie mogą być czarne świece, a Alexis jak przekonać siostrę, że to nie najlepszy pomysł. Wtem siostry zauważyły ekspedienta. - Przepraszam... w którym regale mogę znaleźć czarne świece- zapytała Monica. - Trzeci rząd na prawo. - Dziękuję . Obie siostry zaczęły szukać na regałach czarnych świec, lecz żadna ich nie znalazła. - Widzisz Monica. Nie ma ich. To na pewno znak, że nie powinnyśmy tego robić. - Już rozmawiałyśmy na ten temat. Lepiej przestań gadać i szukaj. - Ale.... - O ! Znalazłam. Akurat pięć . Przestań marudzić i chodź zapłacić za nie zapłacić. Dziewczyny poszły w stronę kasy w milczeniu. Nie rozmawiały ze sobą aż do przyjścia do domu. Było już koło godziny 18:30. Zaczęły się przygotowania do wieczornego seansu. Monica narysowała białą kredą na podłodze pięcioramienną gwiazdę, a Alexis rozstawiała czarne świece na jej wierzchołkach . Nie trwało to zbyt długo. Pozostało im jeszcze ponad pięć godzin do północy, więc postanowiły bardzo uważnie przestudiować wypożyczoną lekturę. Monica chłonęła jej zawartość jak gąbka wodę, lecz Alexis dalej zadręczały myśli o tym, co się może stać . Nie była tak odważna jak siostra, ale starała się tego nie pokazywać. Jako najmłodsza z rodzeństwa zawsze czuła się niedoceniana, więc chciała pokazać, że i ją stać na taki wyczyn. W pewnym momencie spojrzała na zegarek i krzyknęła : - Za 15 minut północ ! Siostry zerwały się na równe nogi i pobiegły do salonu. Zgasiły światła, zaciągnęły rolety i podpaliły świece. Dziewczyny chwyciły książkę i usiadły w środku gwiazdy. - Zaraz zaczynamy - powiedziała Monica. - Słuchaj..... - Co ? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że się boisz ? - Nie, nie.....nie ważne. - Dobrze. Zaczynamy. Złapały się za ręce i zaczęły szeptać formułę wywołującą duchy. W pewnym momencie okna się otwarły i dotarł do nich zimny powiew wiatru, który zgasił wszystkie świece. Przez chwilkę siedziały w ciemności. Nagle ciszę przerwał czyjś szept. - Czego ode mnie chcecie ? Cisza. Po siostrach przeszedł dreszcz. Nim się obejrzały świece znów zaczęły się palić. - To ty zrobiłaś ? Jeśli tak, to to nie jest śmieszne- powiedziała Alexis. - Nie ja. Ale jeśli nie ty i nie ja, to kto ? Jedna z sióstr poczuła, że coś zimnego, lecz niewidocznego przejechało jej po policzku. Młodsza siostra wybuchnęła płaczem. - Ja to zrobiłem ! Ja ! Mówcie czego ode mnie chcecie ! - My.... my.... - jąkała się Alex . - My ściągnęłyśmy cię z zaświatów tak dla zabawy.... nie myślałyśmy, że to się uda....- odpowiedziała starsza siostra. - Ale się udało i zaraz tego pożałujecie.....- odpowiedział zachrypniętym głosem niewidocznym przybysz. W tej chwili zrobiło się jeszcze bardziej zimno i złowrogo. Liście z dworu wleciały do domu i ułożyły napis na podłodze : " JESZCZE TEGO POŻAŁUJECIE...". Alexis wstała i nie zastanawiając sie ani chwili dłużej pobiegła do włącznika i zapaliła światło. Rozejrzała się dookoła. Nikogo nie było oprócz niej i jej równie przerażonej siostry. Zamknęła oczy i osunęła się na ziemię . Monica szybko podbiegła do niej. Sprawdziła tętno i oddech. Jej siostra nie oddychała. Wyglądała tak jakby uszło z niej życie. Była blada jak ściana i trupio zimna. Skłowana dziewczyna nie wiedziała co robić. Jakiś głos w głębi jej duszy podpowiadał, by zadzwoniła po karetkę, lecz co by odpowiedziała gdyby pielęgniarz zapytał się, co się stało. Kto by jej uwierzył, że wywołały ducha z zaświatów i, że to przez niego Alexis nadal leżała nieruchomo na podłodze i nie oddychała. Monica usiadła koło swojej siostry na ziemi i gorzko zapłakała. Siedziała tak przez chwilkę, po czym pobiegła po apteczkę do pokoju. Wracając, miała wrażenie, że ktoś bądź coś, ją obserwuje, lecz gdy tylko się odwracała dziwne uczucie znikało. Przybiegła do pokoju i stanęła jak wryta. Nigdzie w pokoju nie widziała swojej siostry, a przecież ta nie mogła wstać o własnych siłach, skoro przed chwilą leżała prawie martwa. Nagle usłyszała szelest. Rozejrzała się wokół siebie. Emocje rzucały nią na różne strony. Martwiła się o swoją siostrę, ale z drugiej strony bała się o samą siebie. Co chwilę przez jej umysł przetaczały się wizje tego, co mogło czaić się za rogiem, tego co najprawdopodobniej było w jej domu. Odruchowo pobiegła w stronę pokoju rodziców i zaczęła szukać w komodzie rewolweru ojca. Ich tata był emerytowanym policjantem, więc miał pozwolenie na przetrzymywanie broni w domu. Szukała, lecz po pistolecie nie było śladu . Odwróciła się za siebie. Zobaczyła cień. Serce zaczęło jej bić jak oszalałe. Słyszała tylko czyjeś sapanie. Pędem rzuciła się w stronę kuchni i chwyciła nóż. Schowała się pod blatem kuchennym i w milczeniu nasłuchiwała kroków. Siedziała nieruchomo jakiś czas, aż nagle .... usłyszała, że ktoś się zbliża. Mocniej ścisnęła nóż, nie myślała o niczym. Tylko nasłuchiwała obawiając się najgorszego. To coś było coraz bliżej. W pewnym momencie przystanęło. Monica wyjrzała spod blatu i zobaczyła tę jakże znajomą jej twarz. Była to Alex, ale jakaś inna. Miała przekrwione oczy i złowrogi błysk w oku. Zauważyła ją . Podeszła powoli w stronę Moniki . Wtedy już starsza siostra na pewno wiedziała, że nie stoi przed nią Alexis i rzuciła się do ucieczki. Wybiegła przed dom, a Alexis szła za nią w grobowym milczeniu. Nie wiedziała co myśleć. Młodsza siostra była coraz bliżej niej. Nagle... strach sparaliżował Mionicę. Nie mogła się ruszyć. Alexis stała tuż obok niej. Dzieliły je dosłownie metry. Zaczęła nerwowo dyszeć. Przez myśli przetaczały się jej najstraszniejsze scenariusze z hollywoodzkich horrorów. W pewnym momencie zapadła cisza. Ale nie taka zwykła cisza. Było słychać tylko szmer wiatru i bicie serca.... Tylko jednego szalonego serca, które biło tak jakby chciało się wyrwać Monice z klatki piersiowej. Alexis podeszła bliżej i musnęła trupio zimną dłonią siostrę po policzku, aż ta jęknęła ze strachu. Nachyliła się ku niej i szepnęła do ucha cztery jakże zwykłe, a zarazem mrożące krew w rzyłach słowa: - To jeszcze nie koniec... Monica zamknęła oczy starając się nie okazywać strachu, lecz było to zadanie niewykonalne. Rozpłakała się. Poczuła zimny oddech na swojej szyji. Otworzyła oczy. Wokół nikogo nie było. Stała tylko ona na trawniku przed domem. Wahała się na granicy międzi znem a jawą. Powoli zaczęły uchodzić z niej emocje i mdlejąc osunęła się na ziemię. Rozdział II Jak nie to, to już nie wiem. Ocknęła się rano, gdy słońce dopiero wznosiło się ponad wodnokręgiem. Starała się poukładać sobie wczorajsze wydarzenia w głowie. Nie była pewna, czy to przypadkiem się jej nie śniło i czy nie lunatykowała, co wyjaśniałoby to, że stoi w pidżamie na trwaniku przed domem. Ruszyła w stronę posiadłości rozglądając się bacznie, by niczego nie przeoczyć, nawet najmniejszego szczegółu. W ciągu paru sekund znalazła się w kuchni. Na podłodze leżał nóż. Już wtedy wiedziała, że to co miało wczoraj miejsce, to nie był sen, ale chcąc się upewnić pobiegła do salonu, by sprawdzić, czy nie ma tam jej siostry. Po Alexis nie było śladu. Monica nie wiedziała co robić. Zaczęła się zastanawiać jak wytłumaczy rodzicom nieobecnośc Alex. Wybiła godzina dziesiąta rano. Za dziewieć godzin rodzice mięli być w domu. Pobiegła szybko do pokoju by się przebrać i przemyśleć parę spraw. Po raz drugi w życiu zaczęła się bać. Było to uczucie, które przyprawiało ją o ciarki. Wzięła z szafy swoją ulubioną czerwoną bluzkę i ciemne wytarte już na kolanach jeansy i poszła do łazienki wziąć zimny prysznic dla orzeźwienia. Cały czas myślała o swojej młodszej siostrze. Zastanawiała się, co mogło się z nią stać. Jej myślenie przerwało pukanie do drzwi. Zeszła na dół i niechętnie je otworzyła. Stanął przed nią wysoki brunet o ciele greckiego boga. Miał morsko błękitne oczy w których nie jedna dziewczyna chciałaby się zanurzyć. Jego cera przypominała kolor mlecznej czekolady. Był jednym z tych chłopaków, którzy są zbyt idealni, by móc istnieć naprawdę. Dopiero po około minucie Monica zorientowała się, że patrzyła na niego bez ustanku bardzo długo. Oboje oblali się rumieńcem. Chłopak wyglądał na zawstydzonego, lecz ta niezręczna sytuacja nie zdołała co odwieźć od celu jego przyjścia. - Ech. Cześć. Wczoraj wprowadziłem się do domu obok więc teraz jesteśmy sąsiadami. Moja mama mnie wysłała, gdyż upiekła ciasto i chcała twoich rodziców, ciebie i twoją siostrę nim poczęstować. Chyba powinienem się najpierw przedstawić. Mam na imię Peter. A ty ? Obdarował Monicę tak serdecznym uśmiechem, że skupiła się teraz tylko na jego słodkich dołeczkach, perfekcyjnych ustach i śnieżnobiałych zębach, które w słońcu wyglądały jak małe perełki. Znów się zaczerwieniła. Najwyraźniej zniecierpliwiony i zakłopotany chłopka pomachał jej przed oczami dłonią próbując sprowadzić ją na ziemię. -Przepraszam. Zamyśliłam się . Ja mam na imię Monica. To bardzo miło ze strony twojej mamy, że upiekła dla nas ciosto. Podziękuj jej proszę. -OK. To ja już pójdę. Muszę jej pomóc w rozpakowywaniu rzeczy. Mam nadzieję, że się jeszcze spotakmy. Narazie. -Cześć. Obrócił się na pięcie i poszedł w kiedunku domu. Monica jeszcze chwilkę patrzyła na oddalającego się od niej greckiego boga, po czym obróciła się i zamknęła drzwi wejściowe. Następne jej kroki były skierowane do kuchni. Ciasto pachniało pięknie. Z wierzchu było przyozdobione bitą śmietaną i jagodami, w środku miało całe mnóstwo czekolady. Ukroiła kawałek tego strojnego wypieku i ruszyła w stronę salonu, który nieustannie przywoływał okropne wspomnienia z owego feralnego wieczora. Monica czuła się nieobecna. Część jej umysłu próbowała się oszukiwać i skupić na słodkości, zaś druga aktywniejsza w tym monencie jego strona męczyła ją nieustannie pytaniami na które odpowiedzi nie znała. Cięgle miała przed oczyma obraz siostry z przerażająco białą niczym świeży śnieg twarzą i czerwonymi iskierkami zamiast oczu. Płonęła a wraz z nią jej serce jakby przedzielone na pół. Postanowiła działać. Odłożyła na bok deser i nie czekając ani chwili dłużej wzięła się za szukanie laptopa, który jeszcze dzień temu leżał na stole. Przetrząsnęła cały dom w poszukiwaniu zguby. Ku jej zdziwieniu znalazła go w najmniej prawdopodobnym miejscu, otóż leżał on spokojnie na dnie szafy przykryty stertą ubrań. Wzięła go do ręki, usiadła na podłodze i wpisała pospiesznie w wyszukiwarce internetowej hasło " Duchy i opętania". Przeczytała wiele artykułów, lecz żaden z nich nie przypominał w niczym zachowania Alex. Już miała rezygnować z tych poszukiwań, gdy nagle coś przykuło jej uwagę. Była to niewielkim drukiem załączona wizytówka specjalisty od świata po drugiej stronie. Pomyślała, że znalazła w końcu to czego szukała. Uradowana pospiesznie przepisała adres, telefon oraz dane osobowe tej osoby i chwytając jedną ręką za komórkę, które znajdowała się na stoliku, wykręciła numer telefonu. " Bip, bip" dało się słyszeć w słuchawce, a następnie pare razy z rzędu odpowiadała sekretarka. Powoli zaczęła działać Monice na nerwy. Postanowiła jeszcze raz ponowić próbę, z nadzieją, że ten raz okaże się trafny. Nie myliła się. Po drugiej stronie słuchawki odezwała się, jak się okazało, nie mężcznyzna, lecz mówiąca altem kobieta. Miała głos tak przyjemny i dźwięczny, że Monica zaczęła się zastanawiać, jak taki anoł może zajmować się tak nieprzyjemnymi sprawami jak duchy. Po chwili nieobecności usłyszała w słuchawce: - Tak słucham? W czym mogę pomóc? Monica odpowiedziała: - Mam pewien problem, który dotyczmy mojej młodszej siostry. Czy mogła by mi pani poświęcić chwilkę ? Rozdział III Drugie spotkanie Tak więc Monica była umówiona z ową tajemniczą kobietą na spotkanie w sprawie zniknięcia swojej siostry. Starała się nie panikować, lecz nie mogła uciszyć głosu wołającego w jej głowie " Jak się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych