Nieumarła
Napisane dawno, ale nieco poprawione. Nawiasem mówiąc, moje pierwsze opo tutaj :) Ani to mądre, ani odkrywcze. Ale może komuś się spodoba ;]
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To był ciepły, sierpniowy wieczór. Morgana szła wolno przez opuszczony park, ze swoim chłopakiem Trentem. Spojrzała na ciemne niebo z cieniutkim łukiem księżyca. - Już czas - pomyślała. - Tylko jak mu to wytłumaczyć? Przecież nie uwierzy. Ale musi wiedzieć... Po chwili namysłu Morgana zagaiła: - Trent? - Mhm? - Pamiętasz ten dzień, w którym się poznaliśmy? Chłopak spojrzał uważnie w jej zielone oczy. - Oczywiście, jak mógłbym zapomnieć? To było rok temu. Miałaś wtedy urodziny. - No właśnie. A pamiętasz które? - Szesnaste. Ale co ty mnie tak wypytujesz? Czyżbym zapomniał o jakiejś okazji? Morgana westchnęła w duchu. No tak, to teraz najtrudniejsza część. - Chodzi o to, że tak naprawdę to nie były szesnaste. - A które? - Trzysta osiemdziesiąte szóste. Trent zaśmiał się głośno. Już przyzwyczaił się do dziwnego poczucia humoru Morgany. - No, trzeba ci przyznać że nie wyglądasz na swój wiek. I trzymasz się całkiem nieźle, jak na nieboszczyka. - Nawet nie wiesz ile masz racji. - No dobrze, to o co tak naprawdę chodziło z tymi urodzinami? - Chodzi o to, że ja naprawdę mam tyle lat. Zatrzymali się. Trent w milczeniu popatrzył na Morganę. Średniego wzrostu, o jasnych włosach i intensywnie zielonych oczach. Ubrana całkiem zwyczajnie, w ciemne dżinsy i czarną bluzkę. W wojskowych butach i kolczykiem w wardze. Pod żadnym względem nie przypominała kogoś, kto urodził się ponad trzy wieki temu i już dawno powinien być martwy. - No, nie żartuj już, kochanie. Powiedz, o co ci chodziło? - Nie żartuję. Chcesz się przekonać? - No pewnie - Odparł Trent przekonany, że zaraz ujrzy jakąś sprytną sztuczkę. Trudno, pomyślała Morgana. To jedyny sposób, żeby go przekonać. Najwyżej się trochę zszokuje. Wolnym ruchem sięgnęła do kieszeni i wyjęła stamtąd scyzoryk, po czym rozłożyła go i z rozmachem wbiła sobie ostrze w gardło. Tak jak podejrzewała, Trent krzyknął przerażony i odwrócił wzrok od makabrycznego widoku. - Teraz mi wierzysz? - Spytała dziewczyna nieco zdławionym głosem. - Wierzę! Boże, coś ty zrobiła?! Dzwonię po karetkę! - Uspokój się, i nigdzie nie dzwoń, bo nie ma potrzeby. Sam zobacz. Trent zszokowany po tym, co zobaczył niechętnie spojrzał na scyzoryk wbity aż po koniec ostrza w szyję jego dziewczyny. Tymczasem Morgana z całym spokojem wyciągnęła z siebie narzędzie. Nie bolało ją to, lecz miała nieprzyjemne uczucie że zimny metal wysuwa jej się z ciała. Na ostrzu nie było ani kropli krwi, a powstała rana zaczęła powoli się zabliźniać i już chwilę później nie było po niej śladu. - Jak ty to zrobiłaś?! - Dokładnie tak jak widziałeś. To teraz mnie wysłuchasz? - Chyba nie mam innego wyjścia... Usiedli na pobliskiej ławeczce. Zrobiło się już naprawdę późno, a w parku nie było prawie nikogo, oprócz nich. Morgana czuła coraz silniejszy głód, ale wiedziała, że musi się na razie powstrzymać. Nie chciała zabić Trenta. Przynajmniej nie w ogólnie pojętym sensie. Chłopak był już w miarę spokojny i chciał się dowiedzieć wszystkiego od początku. - Dobrze. Przyjmijmy, że ci wierzę. Ale jak wytłumaczyć fakt, że żyjesz już od ponad trzech wieków i nadal wyglądasz na siedemnastolatkę? - Ja po prostu nie umarłam tak, jak zwykli ludzie. Miałam już pięć pogrzebów, ale tylko na jednym byłam martwa. - Zupełnie nic nie rozumiem. - A wiesz kim są Nieumarli? Trent od dawna interesował się dziwnymi zjawiskami i doskonale wiedział, kim są. Ale mimo wszystko nie mógł tego pojąć. To przecież niemożliwe... Morgana nie mogła być... - Nie powiesz chyba, że jesteś wampirem? W odpowiedzi dziewczyna uśmiechnęła się szeroko, ukazując wyraźnie długie i ostre kły. Boże, a więc to prawda - Pomyślał - Ale po co ona mi to mówi? Przecież gdyby chciała mnie ukąsić nie zaczynałaby gadki, tylko od razu by mnie zabiła... Trent podzielił się z Morganą swoimi wątpliwościami. - Chodzi o to, że ja nie chcę cię zabić. - Ale chcesz mnie ugryźć. - Tak... A…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil An.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…