Wróć do katalogu

Niewolnicy białych chusteczek

Spotkanie na pogrzebie

Idsele, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chusteczki, białe chusteczki służące wam do wycierania łez w chwilach smutku, potrafią zmienić całe życie swą niewdzięczną rolą. Wizyta na kilku pogrzebach w ciągu jednego tygodnia pozbawia je ich niepowtarzalnej, doszczętnie wyciskającej emocje otoczki. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Widoki zalewających się łzami matek, widoki ojców, próbujących bezskutecznie zdusić w sobie bezsilność, nie zawsze muszą wstrząsać każdym fragmentem ciała. Po przekroczeniu pewnej granicy wszystko staje się irytujące i nawet marsz żałobny brzmi jak popis pijanego trębacza. Od dłuższego czasu błądziłem wzrokiem po ścianach kościoła i w pewnym momencie, gdy zdążyłem już przejrzeć cały alfabet żałobnych sukienek, dostrzegłem poszukiwany obiekt obok skrzypiących drzwi. Niebieska kurtka i wystający spod niej biały szal, zakładany przez panią tylko na niedzielne odpusty i śluby. A nieco ponad nim najsmutniejsze oczy. Tak smutne, że nie było już w nich miejsca nawet na łzy. Kobiety nie potrafią tak szybko stworzyć obronnej bariery. Za każdym razem czujecie wszystkie emocje w taki sam sposób, jak za pierwszym razem. Chociaż siedziała pani na wszystkich pogrzebach najbliżej mnie, wciąż nie potrafiła pani przystosować swej psychiki do sytuacji, pani Sylvio. Wciąż wisiała mi pani na ręce, sprawiając wrażenie rychłego omdlenia. Nie mogłem nie zwrócić uwagi na to, w jak delikatny sposób pani kurtka pasowała do szeleszczącej spódnicy. Nie miałem wcześniej pojęcia, że ma pani jakąkolwiek spódnicę, a przez ostatnich parę dni widzę ją codziennie. Ktoś chyba projektował ją z myślą o pani, ktoś robił ją tą samą foremką, z której wyrzeźbiono pani nogi. Podeszła pani do mnie od razu, mijając zapłakaną brunetkę z gigantycznymi kolczykami.. Wiedziała pani, że na moim ramieniu można wygodnie położyć głowę i zamknąć oczy bez lęku. Pewnie tez jak zwykle nie miała pani w kieszeni…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych