Wróć do katalogu

Niewracający aka Ci, którzy nie wrócą

Historia samotnego człowieka, odbywającego podróż do miejsca. Podróż, która wszystko zmieni.

Yaten, opublikowano , 18 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

aMIESZKANIE

Widzowie wchodzą do auli – scenę jest kompletnie zaciemniona, na publiczności porozstawiane są kwadratowe stoliki. Nakryte są obrusem, są na nich brudne naczynia, palące się świeczki i programy sztuki. Między widzami chodzą kelnerki (NAAN i EWA), zaczynają coś zbierać. W pewnym momencie powoli przechodzą FANTOMY, gaszą świeczki. KELNERKI usuwają się na bok.

GŁOS Z OFFU Ty jesteś Bóg. Obracasz człowieka w proch...

Zapalają się światła na scenę.

Na niej ustawiony jest niski stolik, za którym nie ma krzesła. Na stoliku stoi butelka wódki, kieliszek i jakiś obiad. Wszędzie na scenie porozstawiane są oprawione są zdjęcia Ewy. Przy stoliku, przodem do publiczności, siedzi HIOB. Za nim znajduje się wielkie lustru, którego większa część powierzchnia obklejona jest obtarganymi podobiznami jego córki.

GŁOS Z OFFU ...i mówisz – wracajcie synowie ludzcy. Mijają niczym trawa, rano kwitnie i pleni się...

W czasie tych słów HIOB nalewa sobie wódki do kieliszka. Patrzy na niego. Wypija jednym haustem. Nalewa. Odstawia.

GŁOS Z OFFU ...wieczorem skoszona usycha. Psalm 90.

Przyciąga do siebie radio z CD, odsuwa zdjęcie Ewy, wkłada płytę. Włącza muzykę. Nabija na widelec kawałek obiadu, podnosi go, przygląda się badawczo. Zaczyna „ciapciać”. Ostrożnie przewraca zdjęcie Ewy (twarzą do stołu). Podnosi się. Robi to z innymi zdjęciami. Zaczyna dopadać go szał. Niektóre kopie, innymi rzuca. Bierze oddech, uspakaja się. Bierze kieliszek wódki. Podchodzi do lustra. Przegląda się w nim. Każdej zmarszczce poświęca uwagę, przegląda się z każdej strony.

HIOB Czym ... czym ja się stałem, kiedy odeszłaś?

Urywa jedno ze zdjęć. Całuje je. W policzek, ostrożnie. Wypija wódkę. Wraca, nalewa kolejny kieliszek. Przypatruje się w lustrze. Krzyczy, rzuca kieliszkiem, wódka rozlewa się. Zrywa wszystkie zdjęcia z lustra. Pada na kolana, płacze – tyłem do widzów. Publiczność obserwuje jednak jego odbicie w lustrze.

Nagle słychać dzwonek do drzwi. HIOB się nie podnosi. Namolne pukanie. Głośniejsze. Wstaje i podchodzi do drzwi. Jego twarz nie wyraża emocji. Nie widać, kto stoi za drzwiami.

HIOB Liz.

ŻONA Hiob.

ŻONA robi krok w kierunku HIOBA. Są blisko siebie. HIOB wyciąga rękę w kierunku jej policzka... cofa. Jakby bał się oparzenia. Ostrożnie... gładzi ją po policzku.

HIOB Twoje oczy.

ŻONA Siedem lat.

HIOB Wciąż lśnią tak samo.

ŻONA Siedem lat walczyłam ze sobą, by pokonać obrzydzenie.

ŻONA robi kolejny krok w kierunku mężczyzny. Teraz niemalże się dotykają. HIOB ciągle gładzi ją po twarzy. Obejmuje ręką jej talię.

HIOB Brzydzisz się mną?

ŻONA Ona... ona wciąż wraca do mnie w snach.

HIOB Pragnę cię.

ŻONA Ostatni raz powiedziałeś mi to 27 lat temu. Potem było tylko suche... „kocham”.

HIOB 27 lat. W...

ŻONA Tak, w Peaceville.

Odsuwa się od niej. Widać, że walczy sam ze sobą.

ŻONA Przepraszam, że o tym wspomniałam, wiem że...

HIOB kładzie jej palec na ustach.

HIOB Przyniosę nam soku. I porozmawiamy sobie spokojnie.

ŻONA jedynie przytakuje spokojnie. HIOB schodzi ze sceny. ŻONA przygląda się całemu bałaganowi ze strachem.

ŻONA Co się tu stało? Hiob...

Schyla się i podnosi zdjęcie. Ociera łzę.

ŻONA Ona ciągle wraca w moich snach. Noc po nocy. Boję się. Nigdy wcześniej... nigdy wcześniej nie śniłam. Nie miałam nawet koszmarów.

Siada przy stoliku, bokiem do widowni. Stawia z powrotem zdjęcie Ewy. Wraca HIOB. Niesie dwie szklanki. Stawia je na stoliku... Nagle rzuca się na ŻONĘ.

HIOB Wraca w snach, tak?

Siłą ją podnosi. Zaczyna ją do siebie przysuwać, obejmować. Ta odpycha go. Stoją pod kątem do lustra. W lustrze widać pistolet chowany z tyłu przez HIOBA.

HIOB Pragnę Cię!

ŻONA Skończ! Zostaw mnie! Odejdź ode mnie!

HIOB się uspokaja. Staje bez ruchu, łapie oddech. ŻONA patrzy na niego ze strachem.

HIOB Wraca w snach, tak? Pogódź się z tym, że ona nigdy nie wróci.

Wyciąga pistolet. Celuje w ŻONĘ. Ta panikuje.

HIOB Przykro mi, Liz. Ty także oszalałaś.

Ciemność. Huk wystrzału.

Kurtyna.

GŁOS Z OFFU Jeśli kto wielbi Bestię, i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nierozcieńczone, w kielichu Jego gniewu;

Między rzędami publiczności przechodzą dwa FANTOMY. Pojawiają się znikąd, pobrzękują łańcuchami. Wychodzą z auli

i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy.

Totalna ciemność na auli.

HIOB (off) Więzień sam sobie. Kara bogów. Nienawidzę ciszy... Spust... Jeszcze sześć pocisków. Ukojenie? Zamek się przekręca. Wreszcie wolny. Myślałem, że nie ucieknę. Ulga. Świeże powietrze. Jezioro?

ŻONA (off) Kocham cię. HIOB (off) Ja ciebie też. Cieszę się, że wybraliśmy właśnie to miejsce. Peaceville.

ŻONA (off) Tu jest cudownie. Tak... spokojnie. Daleko od tego wszystkiego.

HIOB (off) Nie, to nieprawda. Nie byłem tu... trzynaście lat? Nie mogłem znaleźć się tu... tak nagle.

ŻONA (off) Chciałabym, żeby ta chwila mogła trwać wiecznie.

HIOB (off) Iść... czy czekać, aż przebudzę się z tego snu? Nogi same mnie wiodą...

ŻONA (off) (szeptem) Kocham cię.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Przepraszam bardzo...

Zapala się reflektor skierowany na prawy, górny kąt auli. Stoi tam starsza, spokojna pani. Ręce razem złożone, kok, pled na plecach. HIOB reaguje, nic jednak nie mówi, jest zdziwiony sytuacją.

Z wnętrza pensjonatu... dochodzą dziwne odgłosy. Palą się tam światła. Za kobietą (WŁAŚCICIELKĄ) znajduje się „obmacujące” się fantomy w czarnych szatach. Słychać odgłosy piły mechanicznej, jakieś krzyki i odgłosy stosunku.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Może nie powinnam być nachalna, ale to obrzeża Peaceville, prawie las już... Jest tu tylko mój pensjonat. Mało kto się tu zapuszcza o tej porze... wolałam się upewnić, czy nie trzeba panu pomóc.

HIOB Więc to jednak jest... Peaceville.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Chwila... pamiętam pana! Pokój 616! 27 lat temu! Jak miło znowu pana tu zobaczyć...

HIOB Mi... nie cieszę się, że tu trafiłem.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Dziwne. Wtedy... z żoną, kipieli państwo taką miłością... Namiętności podobnej do tej w waszym związku dawno nie widział ten pensjonat.

HIOB Wszystko jest tak samo. Ten pensjonat, las... Ale to niemożliwe.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Słucham?

HIOB Przepraszam, zamyśliłem się. Dziwi się pani, że źle kojarzę to miasto? To właśnie tutaj uciekła moja córka, gdy miała dwadzieścia lat.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Peaceville jest dziwnym miejscem. Ludzie przybywają, a potem nie mogą już uciec.

HIOB Uciekła... Rozumie to pani?

WŁAŚCICIELKA Przecież była dorosła.

HIOB Nie powinna była tego robić w jej stanie.

WŁAŚCICIELKA GOSPODY Przykro mi.

HIOB Wątpię.

Obraca się. Powoli oddala się, bardziej w kierunku centrum auli. Przystaje pod ścianą. Zamyka oczy. Bierze głębszy oddech. Odgłosy pensjonatu milkną. Przysiada.

EWA Tatuś...

Zapala się reflektor punktowy skierowany na dziewczynę w czarnej sukience przytulającej się do misia.

HIOB Ewusia... Zawsze byłaś moją najdroższą córeczką.

EWA Wiem.

EWA odwraca się na bok. O jej plecy opiera się ALTERNATYWNA EWA.

A. EWA Nieprawda. Zawsze byłam... obiektem. Nigdy żywym człowiekiem.

HIOB Pamiętasz... zawsze robiłem ci piękne prezenty. Własnoręcznie. Czytałem bajki.

EWA Wiem... Uwielbiałam te momenty.

A. EWA Czytałeś bajki, a potem krzyczałeś, brałeś tabletki i sam mnie nimi szprycowałeś. Gratuluję.

EWA Nasz dom...

HIOB Był cudowny. Wiele rodzin mogłoby pozazdrościć nam takiej atmosfery. EWA Tęsknię za tobą.

A. EWA Tęsknię za tobą, tato.

Reflektor gaśnie, EWY znikają. HIOB siedzi w milczeniu, nagle podnosi wzrok.

HIOB Kolacje... kolacje u Anne? Czy to właśnie ten bar mleczny, w którym spędziliśmy tyle uroczych wieczorów z Liz?

Podnosi się, zmierza w kierunku centrum auli. Nagle uderzają w jego oczy faerie różnokolorowych świateł, uszy eksplodują bólem głośniej, natarczywej muzyki.

Skąpo odziane kelnerki roznoszą na tacach wino i nadgryzione jabłka. Ich wizytówki mówią: „Agrat bat Machlat” i „Naan”.

NAAN Podchodzi do HIOBA. Trzeba panu w czymś pomóc?

HIOB Co stało się z tym miejscem?

NAAN jedynie wzrusza ramionami i idzie dalej. Częstuje także widzów, stając nieraz w niezbyt pruderyjnych pozach. W pewnym momencie pod ścianami pojawiają się FANTOMY. Zaczynają iść w kierunku środka.

FANTOM A Wyszłam tobie naprzeciw, zaczęłam cię szukać, znalazłam.

FANTOM B Kilimem swe łoże wysłałam, kobiercem wzorzystym z Egiptu,

FANTOM A swą pościel mirrą skropiłam, aloesem i cynamonem.

FANTOM B Chodź, pijmy rozkosz do rana, miłością się cieszmy!

Nagle od tyłu HIOBA podchodzi PROSTYTUKA. Kładzie mu rękę na ramieniu.

PROSTYTUKA…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych