Nigdy nie wsiadaj z nieznajomym
O ryzyku jazdy autostopem...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
NIGDY NIE WSIADAJ Z NIEZNAJOMYM
Samotna kobieta przechodziła drogą przez wieś. Z daleka rzucał się w oczy jej czerwony strój: obcisła bluzka i długa spódnica. Nieliczni mieszkańcy, którzy byli na dworze w porze obiadowej, odwracali głowy z zaciekawieniem. Obcy zawsze budzili zainteresowanie w małych miejscowościach. Skręciła do przydrożnego sklepiku i rozejrzała się po wnętrzu, bacznie obserwowana przez podstarzałą sprzedawczynię. Wzięła z półki wodę mineralną, zapłaciła i wyszła bez słowa. Trzech miejscowych nastolatków, siedzących pod sklepem, dokładnie zlustrowało jej figurę, kiedy przechodziła obok. – Niezła – rzucił cicho jeden z nich do towarzyszy, a potem, wobec braku odzewu kolegów, ze znudzoną miną powrócił do zgniatania puszki po coli. Nieznajoma ruszyła dalej poboczem z pochyloną głową, rytmicznie stukając obcasami. Była wysoka i szczupła, mogła mieć około trzydziestu lat. Oprócz dużej torby na ramieniu nie miała żadnego bagażu. Krótkie, jasne włosy okalały jej twarz, zasłoniętą częściowo dużymi, ciemnymi okularami, a skóra była zaróżowiona od palących promieni słońca. Usłyszała za sobą warkot silnika. Zatrzymała się i odwróciła. Drogą w jej stronę zmierzała biała półciężarówka. Samochód - chłodnia. Kierowca spostrzegł kobietę i zahamował. – Może podwieźć? – spytał przez uchylone okno po stronie pasażera. – A dokąd pan jedzie? – A dokąd pani sobie życzy! – Uśmiechnął się, odsłaniając pożółkłe zęby. Był przysadzisty, miał okrągłą twarz i rzednące włosy na głowie. – Gdzie jest najbliższa stacja PKP? – zapytała. – W Opalenicy. Właśnie tam jadę, to podrzucę panią! – powiedział uradowany. Przez chwilę się zawahała. Wsiadanie do samochodu z nieznajomym nie było bezpieczne, nigdy nie wiadomo, kto proponował podwiezienie i jakie miał motywy. Szybko policzyła w myślach pieniądze, jakie jej jeszcze zostały. Powinna oszczędzać, a autostop wychodził o wiele taniej od autobusu. – Dobrze – zgodziła się i otworzyła drzwi. Kierowca zgarnął pospiesznie puste torebki po chipsach z siedzenia pasażera, zanim usiadła. Zamknęła drzwi, a on wrzucił jedynkę i ruszył powoli. Torbę położyła na półce przed sobą. Wnętrze samochodu nie wyglądało nadzwyczajnie. Tylko kołyszące się pod lusterkiem wstecznym drzewko zapachowe drażniło ją intensywnym aromatem sosny. Po chwili zrozumiała, że miało tłumić woń tytoniu, której ślad wyczuła we wnętrzu. Spojrzała na popielniczkę i zgodnie z przypuszczeniami zauważyła popiół. – Z daleka tak? – zagaił kierowca. – Tak – odpowiedziała. – To idzie pani na pociąg? – Tak. – A potem gdzie? – Daleko. – Jestem Franek – powiedział, po czym wyciągnął do niej utłuszczoną rękę, wytarłszy ją wcześniej o spodnie. – Monika – powiedziała po chwili, ale nie uścisnęła jego dłoni. Kierowca umilkł. Jego pasażerka nie była zbyt rozmowna, a on z kolei wyglądał na bardzo gadatliwego. Siedziała sztywno i ignorowała go, a jemu zrobiło się przez chwilę przykro. – Może chipsa? – spytał. – Nie, dziękuję. Nastawił głośniej radio. Kręcił się niespokojnie, szukając pretekstu do rozpoczęcia rozmowy. – Fajna piosenka, nie? – powiedział, kiedy zaczął się utwór Budki Suflera „Piąty bieg”. – Taka do samochodu – dodał. – Może być. Jechali dalej w milczeniu, tylko muzyka z radia przerywała ciszę. Na wąskiej drodze pełno było dziur w asfalcie. Samochodem trochę trzęsło, a drzewko pod lusterkiem podrygiwało rytmicznie. Na dodatek siedzenie było twarde. Auta dostawcze nigdy nie słynęły z komfortu jazdy. Monika poruszyła się lekko, żeby usadowić się na tyle wygodnie, na ile się dało. Starała się zrobić to niepostrzeżenie, ale Franek zauważył jej ruch i natychmiast wykorzystał pretekst, żeby zacząć mówić. – Niewygodnie, co? – spytał. – Ja się przyzwyczaiłem. Zresztą moje siedzenie jest już wyrobione, po tylu kilometrach. Milczała i cierpliwe czekała, aż skończy gadać. – Wie pani, ile mam na liczniku? Osiemdziesiąt tysięcy kilometrów! I to wszystko sam przejechałem. To tak, jakbym objechał całą kulę ziemską. A może i dwa razy? Pamięta pani, jaką długość ma równik? – Nie. Po obu stronach drogi ciągnęły się pola, a złote łany zbóż falowały na wietrze. Tylko Franek psuł sielski nastrój natrętną gadatliwością. We wnętrzu zaczynało robić się gorąco. Opuściła szybę, a powiew świeżego powietrza wpadł do środka. – Dużo pani podróżuje? – Nie wytrzymał w końcu. – Sporo. – Ja dużo jeżdżę. Bardzo dużo. Ostatnio w ogóle nie ma mnie w domu. Mam sprawy do załatwienia to tu, to tam. Jak człowiek siedzi całe dnie w tym samochodzie, to mu się nudzi. Dlatego lubię czasem zabrać kogoś po drodze, tak dla towarzystwa, żeby było weselej. Wie pani, jak to jest? Nie odpowiedziała na pytanie. – Jak się samemu jeździ, to nie ma nawet do kogo się odezwać. A wiadomo, że czasem trzeba gębę do drugiej osoby otworzyć. Przecież do ładunku nie będę gadać – powiedział i uśmiechnął się. – A wie pani, co ja tam wiozę? – zapytał po chwili z taką miną, jakby miał jej zamiar powierzyć największe tajemnice świata. – Nie. – A chce pani zobaczyć? – Nie – ucięła. Umilkł. Wyglądał na obrażonego, że nie zainteresowała się tym, co woził w chłodni. Wjechali w las. Gorące powietrze ustąpiło chłodnym podmuchom, od których kołysały się liście na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maja102
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…