Noc
Najlepiej czytać, słuchając 30 Seconds To Mars - L490
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sala była wypełniona do ostatniego miejsca, wszystkie stoliki zarezerwowane, kolorowe światła odbijały się od ścian i setek twarzy, a głośna muzyka wprawiała w drżenie szyby w oknach. Dochodziła północ i w dusznym powietrzu mieszały się wonie potu, perfum i alkoholu. Do środka wdzierały się zimne podmuchy, kiedy otwierały się drzwi do małego ogródka. Przebywało tam kilku mężczyzn, palących papierosy, oraz młoda dziewczyna, okrywająca sweterkiem swoje nagie ramiona. Płatki śniegu leniwie opadały na jej ciemne, kręcone włosy. Trzęsła się z zimna i wyczekująco wpatrywała wzrok w drzwi. W końcu wyłonił się zza nich przystojny blondyn w niebieskiej koszuli i tweedowej marynarce. Na widok dziewczyny uśmiechnął się, jednak jego gest nie został odwzajemniony. Podszedł do niej i mocno objął. - To miło, że przyszłaś – szepnął jej do ucha. W tym samym momencie zgasło światło. Wewnątrz i na zewnątrz budynku zapadły ciemności i ogłupiająca cisza, ponieważ umilkła również muzyka. Po kilku sekundach zgasła latarnia oświetlająca ulicę, a za nią kolejna i kolejna. To nie wyglądało jak awaria prądu. Po kolei gasły światła w witrynach sklepowych i w całym, niedużym mieście. Noc była bezksiężycowa i w końcu nie widać było nic. Nie poruszał się, żaden samochód i nie słychać była żadnego dźwięku, oprócz odgłosów rozmów wewnątrz klubu, jednak po chwili i one ucichły, a ludzie zaczęli wychodzić na zewnątrz. Dziewczyna ścisnęła rękę blondyna. Stali nieruchomo ogłupieni ciemnością. - Patryk, co się dzieje? – zapytała, czując, że powoli zostają sami. Jej pytanie pozostało bez odpowiedzi. Miała gęsią skórkę, czuła że zamarzają jej palce. – Chodźmy stąd – zażądała. W końcu poczuła, jak chłopak ciągnie ją za rękę w kierunku innym, niż drzwi do budynku. Wzrok lekko przyzwyczaił się jej do ciemności i kontury budynków, samochodów i latarni na ulicy. Zauważyła także coś jeszcze, co spowodowało, że jej ciałem wstrząsnął dreszcz przerażenia. Przeskoki powietrza. Tiki, jakby w ułamku sekundy materia zaginała się do środka, po czym wracała do normalnej postaci. To działo się wszędzie dookoła niej. - Czy ty też to widzisz? – szepnęła, a jej pytanie wróciło do niej echem, odbijając się od budynków stojących wokoło. Śnieg tłumił odgłos kroków. Patryk zatrzymał się i odwrócił twarzą do dziewczyny, chociaż i tak dostrzegał tylko jej zarys. Mróz sprawił, że ledwo poruszał wargami, a nogi miał jak z waty. Tak, on też to widział. - Posłuchaj – zaczął, a z jego ust wydobył się obłoczek pary – znajdziemy mój samochód i pojedziemy stąd. Ta myśl wydawała się dla niego pocieszająca. Muszą tylko znaleźć jego samochód. Dziewczyna objęła jego rękę i wtuliła się w nią. Szybko oddychała, a do jej płuc wdzierało się zimne, palące powietrze. Tylko spokojnie. Nagle obraz przed jej oczami zmienił się. Szła ulicą, panował półmrok. Nigdzie nie było żywego ducha. Nie wiedziała dokąd idzie, bo nogi niosły ją same, chociaż czuła się, jakby szła na czworakach. Twardy bruk chodnika obcierał jej kolana. Chciała unieść, głowę jednak jej mięśnie nie reagowały. Przed sobą widziała jedynie ciemniejący horyzont, a nad nim dwa księżyce zwrócone do siebie końcami. Przerażenie wręcz unosiło się w powietrzu. Doszła do przejścia dla pieszych, po którego drugiej stronie stały dwa światła dla pieszych. Jedno paliło się na zielono, a drugie na czerwono. Poczuła nagłe zdezorientowanie, a z podświadomości uderzyło w nią zdanie: nie ufaj niczemu. Nogi kazały jej wejść na jezdnię, gdzie została powalona na plecy niewidzialną Siłą, która boleśnie zaczęła wykręcać jej kończyny w różne strony. Z jej gardła wydobył się przerażający krzyk. Zamknęła oczy i pod plecami poczuła chłód śniegu. - Karolina! – uderzyło ją głuche nawoływanie. Otworzyła szeroko oczy i ze świstem wciągnęła do płuc powietrze. Nad nią pochylał się cień Patryka. Przez chwilę próbowała ogarnąć zmysłami swoje położenie, jednak całe ciało odmówiło współpracy. Miała wrażenie jakby…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Scotty
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…