Wróć do katalogu

Noc, kiedy J.P. spotkał Hanka

Palenie, Picie i Pisanie dla początkujących

holden, opublikowano , 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

J.P. nie był szczęściarzem. Miał 25 lat, 3-dniowy zarost, kilka niezbyt ładnych, a do tego zdecydowanie przechodzonych dziewczyn na koncie i miesięczny karnet żywieniowy w stołówce ‘Dolores’. Od niedawna żył na własny rachunek i zabierał się do spełniania życiowego marzenia – bycia Pisarzem, nie pisarzem czy pisarczykiem, ale Pisarzem. Hemingway, Dostojewski, , Bukowski – jedni z niewielu, których przyjmował w swoim mieszkaniu. Kiedyś chciał dołączyć do ich paczki. Palić, Pić i Pisać jak Oni. Jak na razie J.P. był całkiem dumny ze swojego palenia (Camele z filtrem, półtorej paczki dziennie – chyba że miał katar), ale reszta zdecydowanie odstawała od ustanowionej przez chłopaków normy. Co prawda bywał w podrzędnych barach i wypijał tam nawet kilka kolejek, ale czuł, że brakuje temu pijackiej finezji, którą odznaczali się jego idole. Nigdy, nawet gdy bardzo się starał, nie miał ochoty na rozbicie na czyjejś głowie krzesła albo butelki, a kiedyś, kiedy pijany, przez nieuwagę, wywrócił czyjąś szklankę to od razu odkupił właścicielowi zawartość, przeprosił, a nawet postawił mu jeszcze drinka w prezencie. W tym momencie mógłbym poświecić akapit pisarskim wariacjom J.P., jednak byłaby to gra nie warta świeczki – w oryginalności czy stylu chłopak nie przodował. Z tych przyczyn postanawiam tą kwestię pominąć i wrócić do tematu Picia. Był to jeden z tych zimnych grudniowych wieczorów. Naprawdę mroźnych, tak że krew w żyłach, szpik w kościach i benzyna w zapalniczce zamarzały prawie natychmiastowo. J.P. spacerował akurat po chodniku w poszukiwaniu odpowiedniego dla jego klasy pisarza baru i był tak zajęty odszukiwaniem poetyki w padającym na oblodzony chodnik świetle latarni, że nie dostrzegł istoty niebezpieczeństwa, jakie niesie spacerowanie po tego rodzaju podłożu. Skończyło się to dla niego dość dotkliwym zderzeniem potylicy z brukiem. Po otwarciu oczu rzeczywistość wydawała się naszemu bohaterowi właściwie taka sama, ale jednak ‘brudniejsza’. Dookoła walały się podarte kartony, strzępki gazet i puste butelki – zmysł estetyczny J.P., gdyby tylko był do tego zdolny, zapewne uśmiechnąłby się teraz szeroko, ale dopiero po przekroczeniu progu najbliższego baru zacząłby szczytować (rzecz jasna, gdyby tylko miał taką możliwość). Buchnął dym, woń taniego alkoholu zaszczypała w nosie i tuż po zajęciu miejsca przy barze na szyi chłopaka zawisła tamtejsza niewiasta. Gruba warstwa makijażu i dość odważny ubiór wskazywały na to, że nie miała ona zamiaru zagadać na temat…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych