nocne spotkanie CZ 1
historia pewnego tajemniczego wampira i towarzyszącej mu śmiertelniczki. muszą oni pokonywać różne przeciwności losu aby mogli przeżyć!! ...:::zapraszam do oddawam ia głosów:::...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Było bardzo, bardzo ciemno. Na górze nie świeciło się żadne światło. Bała się duchów, ciemności, w której one mogły się czaić. Zamknęła oczy. Nagle usłyszała dochodzący od strony szafy trzask. Nie wiedziała czy może otworzyć oczy. Nie chciała zobaczyć nad sobą trupio-bladej twarzy. Chciała wstać, ale coś jej nie pozwalało. Zatrzymywało ją ciągle w łóżku, nie dając możliwości na jakikolwiek ruch. Krew w jej żyłach płynęła coraz szybciej i szybciej. Ktoś to wyczuł i podszedł bliżej. Ze strachu przycisnęła za mocno nitkę od pidżamy i z ręki zaczęła jej płynąć krew. W powietrzu uniósł się jej zapach. Czuła to i istota nad nią także. Nie wiedziała, co ma robić. -Przecież to jest sen - powtarzała sobie ciągle - Zaraz się obudzę i potwór odejdzie. Nie zobaczę go już nigdy więcej. Nie chce go już więcej zobaczyć. Nigdy, przenigdy…- powiedziała bardzo cicho Zaczęła się jednak zastanawiać czy to jednak naprawdę jest sen. Postać stojąca nad nią zaczęła się pochylać coraz bardziej w stronę łóżka…nie wiedziała, co ma robić. Coś jakby trzymało ją w niewidzialnych sidłach. Czuła zimno płynące od tego stworzenia, zimno- lodowate zimno. Chciała się przykryć, ale ręce jakby odmówiły jej posłuszeństwa. Aby nie myśleć o strachu nie otwierała oczu i myślała o wakacjach… było do nich jeszcze daleko, ale można przecież pomarzyć… Zła moc odsunęła się od niej, ale ona tego nie zauważyła. Myślała nadal o rodzicach o kochającym bracie i o chłopaku, z którym chciała spędzić resztę życia. Postać stojąca nad nią nadal się oddalała. Nie myśląc o niczym innym już otworzyła oczy i zobaczyła potwora…był wielki…po prostu ogromny,…ale jego twarz przerażała ją najbardziej. Była…była po prostu przerażająca…przypominała twarz diabła z zębami wystającymi z warg. Uświadomiła sobie, że jest to najprawdziwszy w świecie wampir,…chociaż w nie nigdy nie wierzyła. Czytała kiedyś o nich książki, ale opisy ich wyglądu nigdy nie były takie mniej rzeczywiste. Przedstawiały one bowiem człowieka z wystającymi kłami. a to...a to było zwierze, które z człowiekiem nie miało nic wspólnego - Przecież wy nie istniejecie- powiedziała do niego- to…to przecież niemożliwe. Wy nie możecie …Wy nie możecie istnieć… to tylko zły sen, tylko zły sen…-Patrzyła na niego z oczami pełnymi przerażenia. -Istniejemy i zaraz się przekonasz, jaki prawdziwy jestem…- mówiąc to wampir zaczął powoli, bardzo powoli przybliżać swe kły w stronę jej szyi. Czuła już ciepło jego oddechu, gdy nagle jakaś siła odrzuciła go na drugą stronę pokoju. -Jesteś jedną z tych…- nie dokończył. Próbował się uwolnić spod wielu książek, które na niego zleciały, gdy uderzył z wielką siłą w regał- Jesteś tą, na którą czekaliśmy całe wieki. Gdy Ymael nas opuścił zostawił po sobie tylko przepowiednie. Mówiła ona o tym, że kiedyś spotkamy człowieka- spojrzał na nią -tak prawdziwego człowieka- powiedział - nie zniszczy go żaden wampir, którym mamy się opiekować. Ma on nas, bowiem wybawić. Ma nas poprowadzić ku wielkiemu zwycięstwu z Ristianami, czyli zakonem, który chce zdobyć naszą nieśmiertelność- wyjaśnił -Nie możemy do tego dopuścić. Widocznie Ty jesteś jedynym dla nas ratunkiem- wypowiedział te słowa z drwiną w głosie- Nie wierze, że ci się to uda, ale nie mam chyba innego wyboru poza zaufaniem Ci. - Ale ja przecież nic nie zrobiłam- powiedziała wystraszona - I dlaczego mam wam pomagać? Przecież chciałeś mnie zabić! I ja mam Ci teraz pomagać? Niedoczekanie! –Krzyknęła. - Jak sobie chcesz. Jak nie ja to złapią cię inni i zabiją. -Przecież powiedziałeś… -- Powiedziałem, że wampiry nie mogą ci zrobić krzywdy a nie, że Ristianie nie zrobią tego za nas. Oni wiedzą, że jesteś naszą jedyną szansą na przetrwanie. Oni są ludźmi tylko, że ludźmi z wielką rządzą zabijania niewinnych istnień. Dla nich nie liczy się czy człowiek umiera czy nie i tak go dobiją bez mrugnięcia okiem. Teraz jak zostałaś odkryta możesz liczyć tylko na naszą pomoc. Uwierz mi pomożemy ci. - Więc jeżeli ty mnie nie zabierzesz tam gdzie masz mnie zabrać to oni mnie zabiją? Jeżeli nie będę miała waszej ochrony to zginę? - Mniej więcej tak to można ująć. - Ale ja nie chce! Boje się was! Nie znam Cię nawet, więc jak mam ci zaufać? Może to właśnie wy chcecie mnie zabić? Może…nie no to jest bez sensu! Mówisz, że jak nie pójdę z tobą to ci…to ci Ristianie mnie zabiją? Ale skąd oni mogą wiedzieć, że właśnie mnie nie możecie tknąć? Skąd oni się tego dowiedzą, a raczej, od kogo- zaczęła się zastanawiać - Oni wyczuwają, gdy jesteśmy w pobliżu jakiegoś człowieka, a jeżeli jest to człowiek obdarzony darem takim jak twój to będą wiedzieli…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pojara
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…