Nolin - Rozdział 3.
Nolin to zwykły piętnastolatek. Wychowany przez ojca żyje w zakłamanym świecie nie wiedząc o tym. Przez pewien ,,incydent" zostaje zmuszony by wyruszyć w najbardziej niebezpieczną i niezwykłą podróż. Podróż która może zakończyć się śmiercią.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zaczynało się ściemniać, gdy Nolin dobiegł wreszcie do kuźni ojca. Biegł jak najszybciej zdołał, więc po dotarciu na miejsce dobrą minutę musiał odsapnąć by złapać oddech. Loring znajdował się właśnie w sypialni. Wszystko wskazywało na to, że był zajęty lekturą. Był, bo gdy Nolin wpadł do pokoju poderwał się i odrzucił książkę na łóżko. - Nolin coś się stało? – Wyglądał na lekko zaniepokojonego. Nolin szybko zaczął relacjonować wydarzenia jakie miały miejsce podczas wizyty u barona. Nie szczędził szczegółów ani własnych odczuć. No może troszeczkę pominął kwestie tego jak się wystraszył. Gdy skończył jego ojciec wyraźnie pobladł na twarzy i zacisnął dłonie w pięści. - Ech…spodziewałem się, że do tego kiedyś dojdzie. – Powiedział Loring i usiadł. Gestem wskazał miejsce na łóżku obok siebie, na którym spoczął Nolin. – Do kiedy najpóźniej mamy mu oddać medalion? - Do jutra. – Odparł chłopak zatrzymując dla siebie fakt, że jego ojciec powiedział ,,mamy”, a nie ,,mam”. – I co teraz zrobimy ojcze? - Nolin…miałem wielką nadzieję, że nie będziesz świadkiem takiego wydarzenia. Że ono się w ogóle nie wydarzy. Że będziesz miał szczęśliwe i spokojne życie do samej śmierci. – Loring westchnął. – Ale teraz…cóż, wiadomą siłą rzeczy jest to, że nie oddamy medalionu. Nolin zadrżał. Był pewien, że ojciec nie będzie chciał oddać medalionu; nie rozwiązywało to jednakże ich problemów. - Skoro nie oddamy medalionu to co zrobimy? - Muszę jeszcze pomyśleć zanim ci na to odpowiem. Pierwszeństwo ma jednak w tej chwili wyjaśnienie ci paru kwestii, byś dobrze zrozumiał co się wokół ciebie dzieje i nie zabłądził. - Dobrze ojcze. Kowal pomyślał chwilę i zapytał: - Masz może gdzieś w pobliżu swój miecz? - Nie ojcze, został w mojej komnacie zamkowej. Twarz Loring’a spochmurniała. - Chmmm…to trochę niedobrze, ale nic nie da się zrobić. – Klasnął w dłonie. – Koniec zawracania sobie głowy tym co nie potrzeba i odciąga nas od głównego tematu. Słuchaj uważnie! Loring poprawił swoje ułożenie na łóżku, odchrząknął kilka razy, złożył dłonie wierzchem do góry na kolanach i rozpoczął opowieść : - Zanim przybyłem tutaj z twoją matką wiele podróżowaliśmy. Poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi którzy nas dużo nauczyli. Mieliśmy również wiele niezwykłych…przygód. Dzięki temu wszystkiemu odkryliśmy prawdziwy sens życia i naturę istnienia. Ten medalion to… prezent od naszych ,,przyjaciół”. Jest wyjątkowy nie tylko dzięki swojej historii, ale też dzięki jego budowie. Żebyś się nie pogubił zacznę od początku. Jest to dzieło elfów. - Elfów??!!! – Krzyknął Nolin – Elfów??!!! Ale przecie… - Tak elfów. – Przerwał mu spokojnym tonem ojciec. – Prosiłem byś mi nie przeszkadzał. Wszystkiego się dowiesz, wystarczy tylko zaczekać. A więc jak mówiłem jest to dzieło elfów. Wykute przez ich kowala nosi miano Ryukhan. Z kolei symbol na środku oznacza po elfiemu Leyqox czyli magia. I tym samym nasuwa się odpowiedź na kolejne zagadnienie. Mianowicie tak, magia istnieje. Istnieją elfy, krasnoludy. Istnieją rzeczy z pozoru niemożliwe. Jest to temat na dłużą opowieść. Ale teraz mogę ci powiedzieć, że istnieją inne rasy, magiczne, i nie. Nie jesteś gotowy by poznać ich nazwę. Dlaczego dotąd o tym nie wiedziałeś? Ponieważ starałem się ukryć to przed tobą. Rozmawiałem z baronem – tak on też wie o magii. Nie wiem skąd, ale wie. W każdym bądź razie poprosiłem go by nie zdradzał ci nic w tym temacie. Co się stało, że zmienił zdanie? Sam nie wiem, ale… Od pewnego czasu obserwuję zmianę w jego zachowaniu. Nasze relację znacznie się pogorszyły. Wyczuwam w tym drugie dno… Powracając do tematu, nie powiem ci jak działa magia i medalion, bo nie mam czasu i nie jesteś gotowy na tę wiedzę. W każdym bądź razie powinieneś wiedzieć jeszcze jedno, a mianowicie to, że nie jestem kowalem. Oczywiście nie z zawodu. Lepiej mi idzie walka mieczem. Nie patrz tak na mnie synu…to prawda i obawiam się, że niedługo się o tym przekonasz. O ile się nie mylę to na razie wszystko w tej materii co powinieneś wiedzieć. Teraz zajmijmy się tym co powinniśmy – spakowaniem się i najszybszym opuszczeniem tego miejsca. - Dokąd się udamy ojcze? – Spytał Nolin. Miał taki zamęt w głowie po opowieści Loring’a, że nie miał pojęcia co teraz robić. Oszczędził ojcu dodatkowych pytań – wiedział, że to nie miejsce i pora – ale obiecał sobie że kiedyś do tego wróci. - Cóż… jak się tak zastanawiam to chyba powrót do moich przyjaciół będzie najlepszym wyjściem. Nolin drgnął gdy coś przyszło mu do głowy. - Czy… jest szansa bym spotkał tam matkę? - Nie sądzę. *** Szybko zabrali się do roboty. Zabierali tylko to co kowal uznał za ważne. Wzięli np. kilka sztuk mieczy i sztyletów, a zostawili nieprzerobione sztaby żelaza i inne materiały. Gdy chłopak patrzył na ojca widział jego smutek – wiedział, że ojcu trudno się rozstawać z tyloma latami pracy. Bez wątpienia te materiały warte dużą sumę przypadną zamkowemu sztukmistrzowi. Niestety nie dało się nic na to poradzić. Kiedy skończyli pakować wszystko do specjalnych worków z uchwytami które kowal brał na plecy nastał już wczesny ranek. Po wyjściu i zaryglowaniu drzwi – Loring nie zamierzał ułatwiać kradzieży swoich rzeczy – stanęli na dworzu. Nolin odnotował, że powietrze jest rześkie i lekkie jak spadające piórko, a trawę pokrywa rosa błyszcząca pod promieniami wschodzącego słońca jak tysiąc kryształów. W powietrzu unosiła się lekka mgiełka. Niebo było w większości przejrzyste i błękitne. Chmury zasłaniały jedynie nieznaczną jego część – zdecydowanie zapowiadało się na piękny, słoneczny dzień. Nolin żałował, że w tak piękny dzień muszą uciekać. Normalnie z przyjemnością by korzystał z łaskawego daru matki natury. Zeszli po schodkach i obrócili się w lewo – północną część. Nolin wiedział, że idąc w tamtą stronę niedaleko jest las który prowadzi w nieznane, gdyż Nolin nigdy nie szedł w głąb dalej niż około sto metrów. Właśnie mieli wyruszyć gdy za nimi rozległ się gromki głos: - Halo! Wybieracie się gdzież? Nolin z ojcem odwrócili się szybko. Zbliżał się ku nim Gemarr – zamkowy mistrz miecza i prywatny szkoleniowiec Nolina – w asyście około dziesięciu żołnierzy. Chłopak zauważył że żołnierze są dziwnie ściśnięci, jakby chronili i osłaniali kogoś idącego za nimi. Zauważył, że jego ojciec też dokonał tej obserwacji gdyż patrzył chwilę na żołnierzy – potem jednak przeniósł wzrok na mistrza miecza. - Mistrzu… - powiedział cicho Nolin. – O co chodzi? Mistrz spojrzał na niego i wstrząśnięty chłopak zauważył, że nie był to ten sam przyjacielski i wymagający wzrok jakim obdarzał ucznia podczas treningów. Teraz patrzył na niego zimno i bez emocji. Zupełnie jakby to nie był ten sam człowiek. Nolin wzdrygnął się – nie był pewien do czego jest zdolny teraz jego mistrz… I nie chciał wiedzieć. - Nolin – powiedział cicho Gemarr nadal patrząc na niego. – Mam rozkazy. Muszę pojmać cię w raz z Loring’em. A jeżeli będziecie się stawiać… to was zabić. - Przykro mi – dodał chłodno. Nolin spojrzał przerażony na ojca. Ten przesunął się przed niego i dyskretnie wręczył mu medalion. - Schowaj go – szepnął. Nolin przytaknął i włożył medalion za poły swojego grubego kaftanu. - Co zamierzasz zrobić? – zapytał bojąc się odpowiedzi. - Zabić go – wymamrotał cicho Loring. - Zabić??!! Ale ojcze… to przecież mistrz miecza. Sam mnie szkolił i wiem, że… Kowal przerwał mu spokojnie. - Wiem jaki jest dobry. I to moja zaleta. Bo widzisz… on nie wie jaki ja jestem dobry. - Co jeśli zginiesz? - Uciekaj. Biegnij prosto przez las. Podążaj ciągle na północ. Postaraj się dotrzeć do ujścia rzeki Iurty. Tam moi przyjaciele sami cię odnajdą. Nolin skinął głową – Dobrze. Patrzył niespokojnie z walącym sercem jak jego ojciec wystąpił kilka kroków i wyciągnął miecz. Na ten ruch wszyscy żołnierze również dobyli broni. Wszyscy poza Gemarr’em. Ten ruchem ręki nakazał straży schować oręż. Spojrzał spokojnie zimnym wzrokiem na kowala i wydusił: - Nie chcesz ze mną walczyć. Na to Loring uniósł wyżej brodę i spojrzał hardo na twarz byłego nauczyciela jego syna. - To ty nie chcesz walczyć ze mną. Gemarr ściągnął brwi. Wydał się lekko zaskoczony tym co usłyszał, ale szybko przybrał z powrotem maskę zimnego spokoju. - Czyżby? – prychnął. – Co kowal wie o fechtunku? Wyciągnął ostrze które Nolin tak dobrze znał. Ostrze z którym tyle razy krzyżował swoje własne i ostrze które niezliczoną ilość razy kładło go na ziemie. Chłopak zauważył, że
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Legeman
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…