Wróć do katalogu

Nowela

Nowela na lekcję języka polskiego, o jakże dumnym tytule "Nowela". Opowiada o wydarzeniach z dnia pewnego ucznia.

Ryjek, opublikowano , 12 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wojtek wysiadał właśnie z autobusu. Nagle spojrzał na szyld znajdujący się na przecznicy sto metrów od szkoły. "Nowe lampy w ofercie". - Nowe lampy w ofercie... Nowe lampy? No-we-la... Nowela?! - cichy szept przerodził się w przepełnione złością syczenie. Chłopak zaklął parę razy w myślach. Totalnie zapomniał o zadaniu domowym z języka polskiego. Cały poprzedni tydzień był zbyt ciężki by jeszcze myśleć o szkole. Rekolekcje, przeprowadzka, kłótnia z rodzicami. Usprawiedliwiał się w myślach: - Gdzie w tym wszystkim miałem znaleźć czas na spełnianie jakiś niewyżytych zachcianek nauczyciela? Czy to jest jakiś obóz pracy? Człowiek sobie nawet nie może spokojnie z toalety skorzystać. To reportaż, to nowela. Zero życia towarzyskiego! Wykończą nas! Do trzydziestki nie dożyjemy! Ja się w ogóle pytam co to jest nowela? Ktoś w ogóle wie o co chodzi w noweli? Jak to do licha napisać? Kiedy tak narzekał w myślach, na pasach zauważył swojego najlepszego kolegę z klasy. Michał stał i próbował wymusić pierwszeństwo na przejeżdżającym samochodzie w nieświadomości, że jest to auto pani dyrektor. Klakson szybko przerwał monolog Wojtka, a gdy ten ocknął się z letargu szybko rzucił się w kierunku niedoszłego samobójcy. - Siema Majkel. Tobie coś wiadomo o noweli, którą mieliśmy rzekomo na dzisiaj napisać. Wmówimy mu, że nie było nic, co nie? - Słuchaj stary, siedziałem nad tym do północy. Spróbuj tylko zrobić cokolwiek, żeby nie sprawdzał tych nowel, to zrobię z Tobą to co z bohaterem mojego "Nożownika". Wiesz jaka frajda? Wszystkich uśmierciłem! - Ta. Super. - ironizował pod nosem Wojtek - Przecież dobrze wiesz, że nie zdążę tego napisać, a wszystkie kropki w tym półroczu wziąłem już na początku. Jak przez to, że raz coś ci ponoć wyszło zostanę w klasie, to przyjdziesz pogadać z moimi rodzicami i powiesz im, jak wielką frajdę miałeś przy pisaniu tej twojej, pożal się Boże, noweli. - Nie bój żaby gościu! Jesteś twórczy, to do ósmej godziny coś wymyślisz. Przecież to ma być krótkie. Punkt kulminacyjny, mało bohaterów i gra. Zero filozofii, pozabijasz wszystkich i będzie super. - wydusił wyraźnie podekscytowany Michał, gdy przechodzili przez szkolne drzwi wejściowe. Wojtek zdenerwowany podbiegł do planu. Do lekcji polskiego zostało jeszcze niecałe siedem godzin, a on nawet nie wiedział o czym chce napisać i jak tak naprawdę powinno się pisać nowele. Odpakował bułkę z szynką z papieru śniadaniowego, wgryzł się i przeżuwając nerwowo poszedł na pierwszą lekcję. - Spróbuję napisać to na następnej przerwie - rzucił szybko w powietrze, ale Michał usłyszał to i lekko przytaknął głową. - Mistrzu! Nie uwierzysz! W sklepiku zrobili promocje! Nasze ulubione chrupki są teraz o 50% tańsze! Zbieraj się zanim nam wszystko wykupią. - zafascynowany głos wyrwał Wojciecha z letargu po nudnej lekcji języka niemieckiego. - Przecież miałem pisać nowe... - urwał, gdy dotarł do niego fakt, że nigdzie indziej nie kupi jego ulubionego przysmaku po tak niskiej cenie. Pobiegł szybko, tak że powietrze tłoczyło łzy w oczach, wprost do sklepiku. Wyciągnął portfel, a z niego wypadła kartka "Na poniedziałek napisać nowelę". Rozdrażniony rzucił banknot w kierunku sprzedawcy. Czekał przez parę minut. Myślał nad tematem, ale muzyka i gwar, a przede wszystkim głód nie pozwoliły mu wymyślić nic bardziej twórczego niż próżne tytuły takie jak "Chrupki", czy "Bułka z szynką, którą zjadłem". Usłyszał dzwonek. Uderzył pięścią we framugę drzwi. Kolejna przerwa była następną z rzędu porażką. Nauczyciel z polskiego miał dyżur na korytarzu, gdzie humanistyczna klasa chłopców miała lekcje. Szansa na dyskretne napisanie zadania dla nauczyciela, który właśnie stał nad uczniami i opowiadał o tym, że w weekend był w muzeum była zatem bardzo mała i po paru próbach zeszyt wylądował z powrotem w plecaku. Trzecia poniedziałkowa przerwa była z góry zarezerwowana na spotkania klubu fanatyków kina niezależnego. Wojtek zarządzał tym kółkiem, więc wiedział, że w ciągu tych dziesięciu minut nawet nie zacznie swojego dzieła. Po tej przerwie zaczął mieć nadzieję na to, że rozpocznie swoją przygodę z pisaniem noweli, jednak szybko i owa nadzieja pękła jak bańka mydlana. Na godzinie wychowawczej mówiono o osobach zagrożonych z języka polskiego, czyli sprawa dotyczyła go bezpośrednio. Michał tylko krzywo się uśmiechał i widać było w jego oczach zakłopotanie, gdy wychowawczyni mówiła, że Wojtek ma najgorszą sytuację z wszystkich uczniów i ma nadzieję, że dzisiaj podwyższy średnią ocen dobrze napisaną nowelą. Zaciśnięte pięści Wojtka zdradzały burze emocji, jaka właśnie ma miejsce w jego umyśle. Najchętniej wstałby od ławki i wybiegł ze szkoły, jednak po jego ostatnim miesiącu absencji na lekcjach byłby to cios skutkujący rykoszetem poniżej pasa. - Nieważne! - przerwał kolejną wymianę zdań z swoją podświadomością - N-O-W-E-L-A, to jest teraz najważniejsze. Następna przerwa nie zaowocowała niczym nowym poza rozmową z jedną z najładniejszych, a zarazem najgłupszych dziewczyn w całym liceum. Wojtek pocił się i czerwieniał nie tyle ze wstydu przed dziewczyną, z którą starał się umówić już od pół roku, co ze względu na to, że nie chciał kończyć z nią rozmowy, a podświadomie czuł, że jeśli tego zaraz nie zrobi w jego zeszycie w miejscu, gdzie powinna być już cała nowela pozostanie tylko pośpiesznie spisane polecenie jej przygotowania z poprzedniej lekcji języka polskiego. - Czy to tak już naprawdę musi być, że jak chcesz coś zrobić, to nie ma na to czasu, a jak jest czas to akurat o tym zapominasz? - zapytał wysoką blondynkę Monikę przerywając jej wywód na temat wyższości torebek od Prady nad tymi od Versace. - Że co? Bo ja nie wiem o co kaman teraz, więc wiesz... - Nowela kobieto, nowela. - zdenerwowany przestał dostrzegać jej piękno, a chciał się tylko jak najszybciej od niej uwolnić. - Co nowela? No wiesz Wojtuś, ja tam "Klanu" nie oglądam za często, ale jak chcesz to z tobą w sumie nawet mogę, jeśli chcesz. "Życie, życie jest nowelą raz przyjazną, a raz wrogą. (...) Życie, życie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych