O tym jak król Kazimierz znalazł swoje przeznaczen
- Zważywszy na okoliczności, pałac musi znajdować się po stronie przeciwnej do południowej, czyli po stronie północnej, gdyż tylko taka leży naprzeciw południa – tłumaczył zawile, wodząc palcem po mapie, którą zawiesił na ścianie. - Nie zgadz
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jak król znalazł swoje przeznaczenie. (Bajka raczej dla dorosłych) Dawno, dawno temu bawił w Lesku król Kazimierz. Okolica bardzo się mu spodobała, więc zwiedzał ją dokładnie. Zostawiał swoich towarzyszy w mieście, a sam konno wędrował po lasach i górach. Pewnego dnia wybrał się do Sokolego nad Sanem. Było już popołudnie, gdy nagle zeszła mgła, gęsta jak mleko. Król zgubił drogę i zaczął błądzić. - Hop, hop !!! – wołał w nadziei, że ktoś go usłyszy, ale nikt nie odpowiadał. Kierował się raz w lewo, raz w prawo, aż nagle mgła ustąpiła i król zobaczył, że jest na leśnej polanie, przed pałacem tak wspaniałym, że świat podobnego nie widział. Pałac miał sto wież, sto okien i sto krużganków, a wokół rozciągały się cudowne ogrody. Zdumiał się Kazimierz, bo chociaż był królem, to nigdy o tym pałacu nie słyszał. - Ciekaw jestem, kto tam mieszka – pomyślał, ale że przy swojej mądrości był ostrożny, więc zawrócił do lasu. Ujechał pół mili, znów opadła go gęsta mgła, a gdy ustąpiła król zobaczył, że stoi na trakcie do Leska. W mieście wszyscy bardzo się ucieszyli z powrotu władcy. Król opowiedział o swojej przygodzie, a potem wezwał ministrów na tajną naradę. - Dlaczego nikt mi o tym pałacu wcześniej nie powiedział? Kto w nim mieszka i gdzie w ogóle on się znajduje ? – spytał poirytowany. Pierwszy odezwał się Minister Geografii. Minister też nic nie wiedział o tajemniczym miejscu, ale przecież po to był Ministrem Geografii, żeby takie rzeczy wiedzieć, nawet jeżeli nic o nich nie wiedział. - Zważywszy na okoliczności, pałac musi znajdować się po stronie przeciwnej do południowej, czyli po stronie północnej, gdyż tylko taka leży naprzeciw południa – tłumaczył zawile, wodząc palcem po mapie, którą zawiesił na ścianie. - Nie zgadzam się z Ministrem Geografii! Pałac z całą pewności znajduje się w części południowej - oświadczył z udanym spokojem, lecz stanowczo, Minister Wojny. Minister Wojny też nic o pałacu nie wiedział, ale przecież po to był Ministrem Wojny, żeby nie zgadzać się z Ministrem Geografii. Było oczywiste, że gdyby się z nim zgadzał, to sam powinien być Ministrem Geografii, a przecież król nie potrzebował dwóch Ministrów Geografi, więc jako Minister Wojny po prostu musiał mieć inne zdanie. Minister Lasów nie znał się na mapach kompletnie i północ kojarzył ze środkiem nocy, a południe z południem, ale zawsze zabierał głos, żeby milczeniem nie dawać powodu do swojej dymisji. - Moi przedmówcy jakoś przeoczyli, że Najjaśniejszy Pan znalazł się w pałacu wieczorem. Mówmy więc nie o północy czy południu, ale raczej o zachodzie – stwierdził tryumfalnie, patrząc z pogardą na Ministrów Wojny i Geografii. - Nic podobnego – oświadczył Minister Od Dobrego Wrażenia. – Nasz Król jest zwolennikiem demokracji, więc sprawę należy rozstrzygnąć w drodze referendum. To jest powinnością mojego resortu. Już poczyniłem odpowiednie przygotowania. – Mówiąc to głęboko skłonił się przed swoim Panem i Władcą. Wsłuchując się w głosy ministrów król zwątpił, czy w ogóle uda się rozwikłać tajemnicę. - Skoro najmądrzejsi urzędnicy nie mogą rozwiązać zagadki, to któż mógłby temu podołać – westchnął i zamknął naradę. Zmartwiony ukrył się w zaciszu swojej komnaty i nadal rozmyślał nad sprawą. Wtedy leski starosta powiedział mu o pewnym pustelniku. Pustelnik był bardzo stary i mieszkał w pieczarze koło Dukli. Był bardzo mądry, oddawał się medytacjom, a w wolnych chwilach napisał liczące tysiąc i jedną stronę dzieło „O naturze i potrzebie pustelnictwa”. Manuskrypt ukrył pod wielkim kamieniem w lesie koło Folusza, aby nie ukradli go chciwi drukarze z Krosna albo nawet i z Jasła. Król nakazał niezwłocznie sprowadzić go do zamku. Kiedy straże przybyły do pieczary, pustelnik akurat warzył sobie strawę. - Najjaśniejszy Pan, król Kazimierz nakazuje abyś natychmiast stawił się przed jego obliczem – rozkazał Dowódca Strażników. Gdyby był poetą albo muzykiem, to zwróciłby się do pustelnika wierszem albo pieśnią, ale że był dowódcą strażników, więc umiał tylko wydawać rozkazy. - A dlaczego on sam tu nie przyszedł, skoro to takie pilne – odpowiedział spokojnie pustelnik, nie przerywając gotowania. Na te słowa Dowódca Strażników rozgniewał się okrutnie i wyciągnął miecz z pochwy. - Jak śmiesz ! – krzyknął. - Jeżeli natychmiast nie pójdziesz z nami, to ci obetnę nogę albo nawet i głowę. Pustelnik nie uląkł się jednak i odpowiedział spokojnie. - Nie pierwszy raz okazuje się, że przemoc jest siostrą głupoty. Jeżeli utniesz mi nogę, to będziesz musiał mnie taszczyć na własnych plecach. A jeżeli zostanę bez głowy, to spadnie na ciebie gniew twojego pana, który zapewne chce widzieć mnie żywego. Zatem, jeżeli to jest w ogóle konieczne, na twoim miejscu uciął bym coś zupełnie innego. - Zaiste, lepiej samemu nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dereń
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…