Oaza wolności
Historia dwóch przyjaciółek z zupełnie innych światów.Akcja rozgrywa się w Polsce.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Uśmiechnęła się do niej szelmowsko. Patrzyła jak Ania wykrzywia piękne, różane usta w nieprzyjemnym grymasie. Jednak nawet to nie sprawiło, że straciła choćby odrobinę swojej urody. Bo Anna była nieziemsko piękna i nawet ona, zatwardziała na wygląd zewnętrzny, Magda, musiała to w końcu przyznać. Przekrzywiła głowę na bok w uroczy, trochę dziecinny sposób, nadal uśmiechając się do przyjaciółki.
- Mówiłam, że mam rację. - wypowiedziała te słowa teatralnym szeptem. Obie siedziały na parapecie okna, na pierwszym piętrze ich liceum. Mijało ich mnóstwo osób, część znały tylko z widzenia, ale z połową z nich przynajmniej raz rozmawiały. Anka przyciągała ich swoją urodą, Magda charakterem. Były lubiane.
- Tak, mówiłaś. I co z tego? Ja i tak wiem swoje. - oderwała wzrok od twarzy blondynki i wyjrzała przez okno. Za sobą widziała park otaczający szkołę. Jedna z najlepszych w mieście. Od zawsze marzyła o tym, by się tu dostać. Nie musiała nawet na to pracować, jej ojciec był dyrektorem owego liceum. A dzięki temu Magda, mimo swojej niższej średniej niż Ana, również zaczęła naukę w akurat tej szkole. Ale ona przynajmniej mogła mieć pewność, że ludzie nie lubią jej za pieniądze i pozycję rodziców, ale za wspaniałą osobowość, pewność siebie, życzliwość. Ania odgarnęła krótkie, blond kosmyki za ucho i przyłożyła rozpalone czoło do szyby. Ostatnio czuła się coraz gorzej. Bała się, że może zachorować. Tuż przed imprezą urodzinową, to było po prostu niemożliwe. Gdyby wierzyła w Boga, zapewne zaczęłaby się do niego modlić. A tak to nic jej nie pomoże, chyba, że dobry lekarz. Dobry, to znaczy dobrze opłacany.
- Nic. Tak tylko żartuję, przecież wiesz... - Magda, dlaczego Ty jesteś taka miła? Zapytała w myślach. Jej były chłopak, Robert, powiedział kiedyś, że Szurc nie zasługuje na przyjaźń takiej wspaniałej osoby jak Magda. To było tego dnia, gdy dziewczyny się pokłóciły, a Ania pod wpływem impulsu wytknęła przyjaciółce jej status materialny. Robert stanął w jej obronie. A Madzia? Ona nie uroniła ani jednej łzy. Powiedziała dumnie, że rozumie iż Anka dzieli ludzi na biednych i bogatych, ale, że na lepszych i gorszych... O tym się dopiero wtedy dowiedziała. Potem po prostu wyszła. A Robert... Użył kilku nieeleganckich epitetów, co było zadziwiające, zwracając uwagę na jego wysoką kulturę, a potem pobiegł za dziewczyną. Wcześniej bezceremonialnie rzucając Ankę. Płakała całą noc. A Madzia jej wybaczyła. Po prostu powiedziała:”Wszystko jest w porządku”. Ania od tamtej pory wiedziała, że dla Magdy zrobiłaby wszystko. Dosłownie wszystko. Była dla niej niczym siostra, której nigdy nie miała.
- Wiem. - Uśmiechnęła się sztucznie. Przyjaciółka zauważyła to, ale nic nie powiedziała. Sięgnęła do swojego czarnego plecaka i wyciągnęła z niego podręcznik od francuskiego. Lubiła języki. Lubiła się uczyć. Może nie miała najlepszej średniej, ale chciała spełnić swoje marzenia. Zostać kimś. Kimś kto dorówna kiedyś Annie. - Idzie Julka. - wyszeptała konspiracyjnie.
- Musi? Nie ma nic lepszego do roboty? - jęknęła blondynka i zajęła większą część parapetu, aby nieproszony gość nie mógł usiąść obok nich. Dziewczyna dosłownie podlizywała się Szurc, bo ta była córką dyrektora. Była tak sztuczna i arogancka, jak Barbie, tyle, że nienawidząca nadmiaru różu. A Magda jak zawsze musiała być uprzejma.
- Cześć dziewczyny. - usłyszały wysoki, nieco piskliwy głos brunetki. Podeszła do nich i oparła się o ścianę.
- Hej. - odpowiedziała pogodnie Magda.
- Ta... cześć. - burknęła niewyraźnie jej przyjaciółka. Niech ona już sobie pójdzie, błagała w myślach. Skierowała błagalne spojrzenie w stronę Magdy. Proszę zrób coś...
- Co robicie?
- Uczę się na test z francuskiego. - Nadal uśmiechała się do natręta. - Też chyba powinnaś.
- Eh... Ściągnę. Nie, żartuję. - Roześmiała się. Jej śmiech przypominał Ani rżenie konia. Zaczynała nienawidzić tych majestatycznych stworzeń. - Już powtórzyłam.
- Możesz już iść? Chcemy porozmawiać. - Anka zobaczyła pouczające, zielone spojrzenie Madzi, ale nie zwróciła na nie zbytniej uwagi. Uśmiechnęła się fałszywie do Julki. Trzeba było to przyznać... Była okropną aktorką.
- A ja nie mogę...?
- Wiesz, bo to prywatna sprawa i sama rozumiesz... Nie obrazisz się, co nie? - Przerwała jej szatynka. Julka spojrzała na nią podejrzliwie, aż w końcu odpuściła.
- Nie, nie. Ok. - Obróciła się wokoło własnej osi, jakby chcąc pokazać światu swoją urodę. Anka raczej wolałaby to nazwać tandetnym wyglądem dzi... Nie! Stop! Magda zdecydowanie zabroniła jej używać takiego słownictwa. Grzeczna, dobra Madzia. - To pa.
- Pa pa. - Zielony wzrok odprowadził brunetkę aż do zakrętu, a potem skierował się w stronę siedzącej naprzeciwko dziewczyny. - Widzisz? Poszła. Trzeba było się tak denerwować?
- Aha. Trzeba było. - Odparła ponuro i to nie dlatego, bo jędza wyprowadziła ją z równowagi, choć to również było przyczyną. Ale właśnie zauważyła wyłaniającego się z pomiędzy drzew Roberta. Obejmował jakąś dziewczynę. I patrzył prosto na nią.
Powędrował wzrokiem na pierwsze piętro budynku, w stronę okna, gdzie powinny siedzieć dziewczyny. I rzeczywiście. Krótkowłosa blondynka w białym swetrze i szatynka z książką na kolanach. Kiedyś myślał, że Bóg chyba się pomylił stwarzając te dwie tak różne od siebie osoby. To Magda pomimo rodziny w jakiej się wychowywała potrafiła... Przede wszystkim chciała zadbać o swoją przyszłość. A Anka miała wszystko podane na złotej tacy. Cieszył się tylko, że coś z tej tacy dostała również i jej przyjaciółka. Właściwie nie wiedział jak się zaprzyjaźniły. Ania nigdy mu o tym nie opowiadała. Może wcale nie chciał wiedzieć. Oderwał wzrok od szyby i poszukał szarym wzrokiem przyjaciela. Roześmiany blondyn siedział na jednej z ławek, przy bramie, trzymając na kolanach gitarę. Robert zostawił Olkę i ruszył w jego stronę, lustrując uważnie jego wygląd, ruchy. Wszystko znał na pamięć. Lubił obserwować ludzi... A potem wszystko zapisywał. Był niczym ta dziewczynka z tego starego filmu dla dzieci. Coś z Hariett. Pamiętał, że gdy miał kilka lat, mama zmuszała go do oglądania tego, gdy był niegrzeczny. Chyba pomagało... A on zawsze nienawidził tego momentu, w którym znajomi Hariett czytają jej zapiski. A kiedy zbliżał się na moment, gdy ta pusta lalka zaczynała czytać o Sporcie, czuł na przemian współczucie i wściekłość. Zastanawiał się teraz, czy tak czuła się Magda, będąc w towarzystwie ludzi pokroju Anki. Czuła się jak Sport wtedy, w tym filmie?
- Cześć – powiedział niskim głosem siadając obok przyjaciela.
- Siema – odparł z uśmiechem na twarzy. Czemu wiecznie był taki zadowolony? Paweł wcale nie był przystojny czy czarujący. Owszem, miły i zabawny, ale dziewczyny nie biegały za nim jak oszalałe. Poza tymi momentami, gdy pojawiał się na scenie z gitarą. Z ciemnobrązową gitarą akustyczną,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nixie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…