Obietnica
Ehh, małe opowiadako grozy pisane nieco pod Kinga. Moja pierwsza tego typu praca.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To był dzień, który zadecydował o całej mojej obecnej... egzystencji. Inaczej tego nie mogę nazwać, to chyba jedyne trafne określenie... Tony Grage, nasz szkolny osiłek zawsze był na mnie cięty. Prześladował mnie, straszył, pewnego razu ukradł mi rower. Nic więc dziwnego, że za każdym razem, gdy go widziałem, starałem się być jak najdalej. Przechodziłem na drugą stronę chodnika, zawracałem na szkolnym korytarzu, gdy tylko widziałem, że idzie w moim kierunku. Utrudniał mi moje życie jak tylko mógł. Po którymś kolejnym jego numerze, poprzysięgłem sobie, że kiedyś...
Od tamtej pory minęły dwa lata. Podjechałem swoim chevrolettem pod szkołę. Ruszyłem pewnym krokiem w stronę wejścia i nagle usłyszałem huk i odgłos tłuczonego szkła. Nie musiałem się odwracać, aby wiedzieć, co się stało. Tony swoim pickupem rozwalił cały tył mojego wozu, wysiadł z szyderczym uśmiechem na twarzy. - Widzę, Collins, że ci się lampka stłukła Tego już było za wiele! Rzuciłem się na niego, powaliłem na ziemię. Zupełnie stracił orientację – zakompleksiony, zamknięty w sobie mizerak zadarł z osobą, która budziła respekt – nie tyle swoją pozycją społeczną, co raczej budową ciała. Chwyciłem go za szyję coraz mocniej zaciskając ręce. Widziałem jak jego twarz robi się czerwona. - Pozbędę się ciebie raz na zawsze bydlaku! W pewnej chwili poczułem mocne szarpnięcie do tyłu. Teraz ja byłem zdezorientowany. Podniosłem wzrok do góry i napotkałem na znajomą twarz – Jon – nasz szkolny ochroniarz. No to Super... – pomyślałem. - Zabiję cię, Grage. Wyślę cię do piachu! - Tego samego dnia dotrzemy do Wrót Ciemności palancie, obiecuję ci to! Będę cię męczył nawet po śmierci! Jon zacisnął ręce na mojej klatce piersiowej - Spokojnie, panowie, widzę, że trzeba was trochę ostudzić. Zaprowadził nas, dwóch rozwścieczonych małolatów gotowych w każdej chwili skoczyć sobie do gardeł prosto do gabinetu dyrektora. Zostałem wydalony ze szkoły, Tony wniósł na policję oskarżenie o napaść... ale nie żałuję, tego, co zrobiłem. Pokazałem wszystkim, że jeden mięśniak nie może wszystkiego... Że nawet byle kto (ach, te moje ówczesne mniemanie o sobie) może wiele.
Od tamtych wydarzeń minęło sporo czasu, chyba prawie15 lat. Tony Grage został wybrany burmistrzem naszego miasteczka, a ja? Cóż, ledwie wiązałem koniec z końcem jako właściciel miejscowego sklepiku. Jak co dzień rano pierwsza rzecz, którą zrobiłem - nie licząc podniesienia się z łóżka i ubrania – to było wyjście przed dom po dzisiejszą gazetę.
Będąc dzieckiem często zastanawiałem się, skąd się biorą te ruloniki zapisane literkami przed domem. Moja mama mówiła wtedy, że w nocy przychodzą skrzaty, i zostawiają przed domem świeży numer brukowca. Pewnej nocy postanowiłem zaczaić się na te dziwaczne stworki. Wziąłem koc
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pidu
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…