Wróć do katalogu

Obrona przeciw najgorszej wersji...

Tytuł zawiera celowy błąd. Dramat ten jest moim pierwszym dramatem, dlatego mam do niego szczególny sentyment. Piszcie co o nim sądzicie.

Sandra_Szaja, opublikowano , 16 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Bardzo proszę, by po każdej mej sztuce nie słychać było oklasków. Chcę, żeby był to teatr głuchy, bez śmiechów i klaskania. By wszystko zostało we mnie, w Was ...

WYSTĘPUJĄ :

- Kornel - Matka - Ojciec - Brat - Głowa Czarnego Człowieka - Sąsiadka I - Sąsiadka II - Dziewczyna - Malarz I - Malarz II Głosy : - Straszny Głos - Głos z telewizji - Głos

Ogólnym założeniem dramatu jest przedstawienie ludzkiego strachu przed niekonwencjonalnością, nieprzeciętnością, nowością. A także ukazaniem kurczowego trzymania się Formy, tego co już istniejące, nabyte. Znacznie prościej jest żyć według schematów, masowości. Trudniej stworzyć coś własnego i o to dbać. Sztuką jest wytrzymanie presji widzenia, kiedy inni nie widzą lub jedynie zdaje im się, że widzą. Trudność bohatera polega na tym, że to jedyna „prawdziwa” postać – rozumiejąca. Inni są „sztuczni”, nabyci, nieprawdziwi. Co gorsza, niektórzy uważają się za wyjątkowych. Walka z kimś kto nie tworzy własnych wartości, siebie, a twierdzi inaczej jest ciężka, ale czy owocna? Kornel jest również rozbity pomiędzy światem masek, sztuczności, masowości, chorych świadomości a własnym światem, który sam zbudował, a do którego dobierają się inni. Dramat ten to forma protestu, uświadomionego protestu …

Ukazanie tego, co we mnie siedzi – takie odległe od rzeczywistości. Może przede wszystkim ból … Tylko czy ktoś słucha? Czy czytacie to, co trzymacie w rękach ? …

OBRONA PRZECIW NAJGORSZEJ WERSJI …

Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo jednostka może być pokrzywdzona przez słowa? Nie? To znaczy, że nigdy tego nie doświadczyliście. Może uda się to teraz. Cierpcie razem z głównym bohaterem...

KORNEL : Jaki sens tego wszystkiego? Po co pisać sztukę, której nikt nie przeczyta? A tym bardziej wystawi... Po co wkładać w moje usta słowa, które przekazać miałyby ból, a jednak nigdy go nie oddadzą?!! Wszystko się zmienia i to jest źródło bólu. To co odchodzi nie wraca już nigdy. Zginąć tak marnie, zginąć z własnej woli. Taki koniec i … i cicho… chociaż w sercu łomot, wrzask niesamowity. Prawda o ludziach jest jedna : nie potrafią słuchać. Troszczyć należy się o własne interesy – mówią. Pozostają nadludzie, nie zdolni do uczuć – w tym ich siła. Człowiek uczuciowy to człowiek przegrany, bo samotny. Niezrozumiany – ileż w tym banału, śmiertelnego banału. Mówisz, ale nikt nie słucha. Więc po co są ludzie? Po co SĄ LU-DZIE ?! Nie mam pojęcia, bo ani się jeden z drugim nie dogada, ani jeden drugiego nie zrozumie. Dla każdego ważne jest coś innego. To teatr a Bóg jest bezwzględnym oprawcą. To istota bez uczuć, a może z podwójną ich dawką. Faktem jest, że sprawia mu przyjemność patrzenie na ból. Tak bardzo radujesz się klęską człowieka wyższego?! Tylko… co w tym zabawnego? Ty naprawdę musisz być chory… Ja cierpię! Wciąż cierpię! I już nawet szczęścia nie chcę… Dawno je widziałem… Ślepy jestem, bo gdy ktoś cierpi długo, przyzwyczaja się. O, tak znikomy jest człowiek, ze nawet tam, gdzie ma prawdziwą pewność swego istnienia, tam gdzie jego obecność oddziałuje niezaprzeczalnie i wyciska pieczęć w pamięci, w duszy jego ukochanych, że i tam zgasnąć, zniknąć musi, i to tak prędko… Nie wiesz co pisać? No pisz, pisz. Powiedz ludziom o co chodzi !

AKT I

Scena to dom Kornela i jego rodziny. Cała akcja toczyć się będzie w pomieszczeniu (koniecznie !!) zwyczajnym. Ściany w zwykłym kolorze. Ale fragment jednej ze ścian jest niezwykły. Okno. Część ściany jest inna : to „pokój” Kornela. Nie jest to osobne pomieszczenie, tylko kąt, w którym przebywa. Niezwykłość tego miejsca, kontrast z resztą musi być koniecznie widoczna. Nie narzucam tutaj konkretnej wizji wystroju, oddaję to w ręce reżyserów i scenarzystów. Na ścianach tanie podróbki znanych dzieł. W „szarej” części fotel (normalny), stolik, na nim pilot. Telewizor nie musi istnieć materialnie. Myślę, że gra aktora wystarczy. Jest to mieszkanie w „mrówkowcu”. Książki i inne przedmioty symbolizujące kulturę, służą tutaj jako podstawki, leżą pod stolikiem, zapomniane, niepotrzebne. Inaczej jest w części Kornela : tam wszystko co cenne jest na swoim miejscu. Widać intelektualizm, talent, nieprzeciętność. W drugiej części udawana ciekawość życia, pogoń za wiedzą, udawany intelektualizm. Na scenie dwóch malarzy, którzy skończyli malować pokój na zwykły kolor (fragment nie pomalowany ma zostać). Właśnie wychodzą z wiadrami i długimi pędzlami, gdy wchodzi MATKA (Zwyczajnie ubrana kobieta, która ma zwyczajną fryzurę. Jednakże gdzieniegdzie elementy, które mogłyby świadczyć o arystokracji, np. pantofle nocne na obcasie, z puszkiem. Tu śmieszne i nie pasujące).

MATKA : Panowie już skończyli ? MALARZ I (do drugiego) : Jakby nie widziała … (zwraca się do MATKI) Tak, oczywiście Droga Pani. My to raz ciach i po sprawie. (może mieć papierosa w ustach. Typowy Edek z „Tanga” Mrożka) MATKA : Ja wiem komu zaufać. Ja z mężem nie trwonimy na siłę pieniędzy, bo wiemy komu mamy zaufać ! Nie tak jak Zośka spod 6, która wydała mnóstwo pieniędzy, a i tak miała mierne wyniki. Opowiadała mi (Malarze znudzeni siadają), że jakiś dwóch przylazło, znaczy przyszło do niej i mieli pomalować sufit. Niby pomalowali, ale nie domalowali. Rozumienie? Nie wiem jak tak można. A jaka głupia ta Zośka, ze nie zauważyła. Ja weszłam i od razu spostrzegłam. HA, HA, HA (wybucha chorym śmiechem. Później wyciera usta i poważnieje. Malarze wstają i udają, że słuchali). MALARZ II : Takie życie prze pani… 300 złotych się należy. MATKA : Co? Ile? Przecież to … (milknie zaraz) to, to drobiazg panowie. Co ja będę szkodowała ? (sztucznie się uśmiecha, płaci).

Wolno, ostrożnie wchodzi KORNEL, z zeszytem w ręku.

KORNEL : Tam nikogo nie ma …

Malarze wychodzą. Przechodząc obok KORNELA dziwnie się na niego patrzą.

KORNEL (nieco głośniej) : Tu nikogo nie ma. MATKA (ostro) : Ależ jestem ! KORNEL : Tutaj nikogo nie ma !! Nikogo, nigdzie, gdzie, nie, nikogo !! Nigdy!! GŁOWA CZARNEGO CZŁOWIEKA : Ależ jest… świadomość.

Po tych słowach KORNEL idzie do swojej części pewniej. MATKA wychodzi. Wchodzi STARSZY BRAT.

BRAT : I tak starszy jestem … KORNEL (pisze coś przy biurku. Odpowiada nie podnosząc głowy) : Starszy jesteś. BRAT : Nie rozumiesz. Starszy jestem od ciebie. KORNEL (podnosi głowę) : Chciałbym nie rozumieć braciszku. Jednakże rozumiem… BRAT : A więc rozumiesz, że młodszy jestem ? KORNEL : Rozumiem, że młodszy jesteś w dorosłości swojej. BRAT : Sucho mi i tu jakoś sucho. MATKA (przechodząc z jednej na drugą stronę sceny) : Boś wylał tę wodę z placków ziemniaczanych. Wylałeś i sucho ci teraz… (znika) BRAT : Wcale nie wylałem. I co z tego, że wylałem skorom nie wylał ? (siedzi jakby nic się nie stało) KORNEL (jakby do siebie; chociaż głośno to i tak nikt nie słucha): I wiem o tym, że tak naprawdę nikt mnie nie rozumie. Że poza jestem. Poza nimi, poza wszystkim, poza niczym… Ale jestem. I mam nadzieję, że narodził się taki… GŁOWA CZARNEGO CZŁOWIEKA : Nadzieja matką głupich.

(KORNEL traktuje go jako coś normalnego. Można odbierać tę postać jak sumienie, część KORNELA)

KORNEL : A Nadzieja, jak powiadają, matka głupich jest. MATKA (wracając i przechodząc) : Wyrażaj się ! Matka nie może być głupia ! A tym bardziej mieć głupie dzieci ! (znika) KORNEL (zamyślony) : Schematycznie… Po chwili … taki, który zrozumie. O, dlaczego ja bliźniaka nie mam, klona jakiegoś przy sobie ?

(BRAT uprzednio włączył telewizor)

GŁOS Z TELEWIZORA : Naukowcy ogłosili klonowanie jako coś od dzisiaj normalnego. Adam i Kasia już o tym wiedzą. Radzimy zakładać ciepłe ubrania. Życzymy miłego dnia. Dobranoc. (gra ciszej)

Za oknem męski, okropny głos. Bohaterowie na scenie słuchają.

STRASZNY GŁOS : Mam już dość tego ! To jest zasrane życie ! Czy ty nie rozumiesz ancymonku ? Czy ty nie rozumiesz, że mogę cię zabić ? (płacz dziecka : „Mamo, proszę, Mamo”) Ja mam już dosyć. Już do matki, biegnij,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych