Wróć do katalogu

Oczownon

Niecodzienne opowiadanie o dziadku i wnuczku odkrywających pewne urządzenie.

Canneled, opublikowano , 10 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Oczownon

Ołówek w rękach chłopca obracał się coraz szybciej i szybciej. Zaczynał już manewrować nim między palcami. Blondynek zdawał się robić to bezwiednie, jednak ruchy wyglądały na wyuczone już jakiś czas temu. - Nie wiem dziadku! Naprawdę nie mam pojęcia! Wykrzyczał. - Czemu zawsze poddajesz się tak łatwo? Odparł dziadek. Starszy człowiek o niewielu już nawet siwych włosach, podniósł się lekko z fotela i sięgnęła po kubek herbaty. Młodzik jednak był szybszy, wstał podniósł kubek i podszedł do staruszka, podając mu wciąż ciepłe naczynie. Dziadek pociągnął z niego lekko i odstawił blisko siebie. - Pomyśl, pomyśl, wnuczku. - Ale dziadku, nie torturuj mnie. Wiem dobrze, że znasz odpowiedź. Senior założył okulary, sięgnął po malutką książeczkę. Przyjrzał się jej dokładnie, wytężył wzrok. Widocznie czytał jakieś małe literki. Promienie słońca wpadały przez otwarte drzwi balkonowe i okno, prosto do wnętrza pokoju, otaczając go świeżą, poranną aurą lata. Stary drewniany domek z tarasem wyglądał prześlicznie o tej porze roku. Lekko porośnięty mchem dach idealnie wpasowywał się w leśny krajobraz otoczenia. Drewniane fundamenty wpuszczone w ziemię utrzymywały chatkę w idealnej linii poziomej. Była to rzecz ważna, gdyż na nieco pochyłym zboczu wzniesienia istniało niebezpieczeństwo osunięcia się mieszkania. Młodziutka zielona trawka falowała miarowo w stronę, w którą kazał jej wiatr. To Tatry. W oddali słychać było pluskanie wąskiego strumyka przeplatane świergotem przebudzonych ptaków. Dziadek odsunął książkę od oczu i z widocznym delikatnym uśmiechem powiedział. - Tak wnuczku, znam odpowiedź. Ale zależy mi na tym, żebyś sam do niej doszedł. - Ale skąd mam wiedzieć co to jest? Z rozżaleniem spojrzał przez okno. „Dawniej zabawka dziecięca, bączek” Powtórzył z pamięci chłopiec. Na pięć liter. No, dziadku, proszę powiedz mi. Mówiąc to spojrzał na niego błagalnie. - Eh… Odpowiedź to fryga. Z wyraźnym zawodem odparł starzec. - Dzięki! Pasuje! - Wnuczku, czy ty zawsze musisz czekać aż ja ci pomogę? Nigdy nie rozwiązujesz krzyżówek sam? - Oj, przecież ty wiesz ode mnie więcej. Ta odpowiedź zdawała się nie pocieszać starca. Całe wakacje które spędzał z ze swoim potomkiem miały upływać pod znakiem ciężkiej nauki, a tymczasem wszystko płynęło całkowicie odwrotnie. A gdyby być bardziej stanowczym, pomyślał. Niestety, jego dobre serce nie pozwalało mu na jakikolwiek przejaw przymusu wobec swojej pociechy. Rozmyślania przerwał mu głos. -Dziadku, dziadku, a to znasz? „Przyrząd optycznych eksperiencji”. Przeczytał uważnie chłopiec. Starzec znieruchomiał… Zdawało się że na to pytanie nie zna odpowiedzi. Wydawało się to niemożliwe, żeby dziadek, dawniej słynny naukowiec i humanista nie potrafił rozwiązać każdej krzyżówki. Blondynek już chciał przejść do następnego pytania, kiedy dziadek zapytał. - Na ile liter? Dostał szybką odpowiedź. - Siedem. - Masz jakąś? - Pierwsza to „O” Staruszek teraz był pewien. Nie sądził że ktokolwiek to jeszcze pamięta, a tym bardziej publikuje jako hasło w krzyżówce. - Oczownon. Odpowiedział bez wahania. Wnuczek zaczął pisać. W momencie kiedy doszedł do litery „W” – przerwał. - Dziadku. Wyraźnie przeciągał to słowo nadając mu błagalny charakter. A co to jest oczownon?

Na chwilę zapanowała cisza. Po chwili przerwały ją słowa wypływające ze starych ust. - Oczownon. Hmm. Jakby ci to wytłumaczyć. - Dziadku, nie przesadzaj, jestem już duży, zrozumiem co mi powiesz! - Niech będzie. Najlepiej jak ci go pokażę. Wstał chwiejnie. Blondynek zaraz do niego podbiegł i wziął go pod ramię. - Pomogę ci. Powiedział spokojnie. - Dziękuję chłopcze. Poprowadź mnie do sypialni. Młodzik prowadził swojego opiekuna starannie, bacząc na każde zawinięcie dywanu, czy stopień. Kiedy dotarli do sypialni posadził dziadka delikatnie na łóżku, samemu czekając na instrukcje. - Pod łóżkiem jest małe drewniane pudełeczko. Możesz mi je podać? Chłopiec bez wahania schylił się po przedmiot. Znalazł. Była to drewniana skrzyneczka wielkości pięści. Nieco zbutwiała, od razu dało się poznać że musiała tu przeleżeć spory kawałek czasu. - Otwórz. Kruche wieczko lekko skrzypnęło i odpadł mały okruszek drewienka. - Nie martw się. Uśmiechnął się senior. Delikatne wieczko podnosiło się coraz wyżej, aż oczom chłopca ukazał się dziwny przedmiot. Wyglądał jak monokl. Lecz był nieco większy. Bardziej przypominał denko jakiejś szklanki, z tym że był całkiem czarny. Co dziwne, zdawało się, że ów przedmiot zasysa światło do swojego wnętrza. Chociaż mogło się wydawać, że jest to jedynie złudzenie optyczne. - Tak wiem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych