Wróć do katalogu

Oczy Topielicy

Dwóch przyjaciół odnajduje małe jeziorko, odnogę większego jeziora, miejsce, którego unikają okoliczni mieszkańcy i zwierzęta...

Losek, opublikowano , 18 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszystkie opisane poniżej wydarzenia, choć przerażające i nieprawdopodobne miały miejsce naprawdę. Przez wiele miesięcy zastanawiałem się, czy powinienem opowiedzieć o tym co się stało w czerwcu trzy lata temu nad jednym z mazurskich jezior. Początkowo postanowiliśmy zachować tamte niesamowite zdarzenia w tajemnicy. Sądziliśmy zresztą, że i tak nikt nam nie uwierzy. Jednak dłużej już nie mogę milczeć. Być może gdy wyrzucę wszystko z siebie odzyskam wreszcie spokój. Wraz z moim przyjacielem Michałem podróżowaliśmy kajakiem po jeziorach mazurskich. Jedno z jezior, którego nazwę pominę, aby nikt z czytających nie zapragnął go znaleźć, miało, jak wynikało z mapy, niewielką odnogę, o kształcie prawie dokładnie okrągłym, którą to odnogę postanowiliśmy odnaleźć. Dość długo płynęliśmy wzdłuż zachodniego brzegu jeziora pilnie wypatrując przesmyku którym oba jeziora miały być połączone. Przesmyk ten był wąski i zarośnięty szuwarami tak, że niewiele brakowało żebyśmy go ominęli. Być może gdyby tak się stało nie budziłbym się po tylu miesiącach w nocy, przerażony snami i strasznymi obrazami ukazującymi mi się ciągle we śnie. Czemu, ach czemu bystry wzrok Michała pozwolił nam odnaleźć przejście do tego okropnego świata, świata o którym mieszkający w pobliżu ludzie starali się jak mogli zapomnieć...

Przesmyk był, jak już wspomniałem wąski i zarośnięty. Kajak z trudem przeciskał się przez szuwary. W końcu jednak szuwary się skończyły i wpłynęliśmy na nieruchomą taflę wody. Dziób kajaka cicho pruł wodę, która w świetle zachodzącego słońca przypominała roztopiony metal. Jeziorko było przecudnej urody, ciche, nieruchome, otoczone nie szuwarami ale zwieszającymi się nad wodą gałęziami drzew, w większości brzóz, dębów i jesionów. Dostępu do brzegu broniły splątane tuż nad wodą korzenie drzew, a miejscami na wpół zanurzone w wodzie zwalone, obumarłe pnie, niektóre jeszcze obsypane liśćmi. Jak tylko wpłynęliśmy na jezioro odniosłem wrażenie, że coś tu jest nie tak. Michał też coś zauważył, bo przestał wiosłować i przez chwilę uważnie rozglądał się wokoło.

- Niesamowity widok, prawda ? - szepnąłem.

- Tak, ale... - Michałowi w dalszym ciągu coś nie grało - no cóż, i tak musimy tu przenocować. Płynęliśmy wzdłuż brzegu, aż natrafiliśmy na miejsce wymarzone wręcz na obóz. Brzeg w tym miejscy był płaski, piaszczysty, a tuż obok widać było niewielką polankę ze śladem po ognisku pośrodku. Szybko rozbiliśmy obóz, zjedliśmy coś na zimno i położyliśmy się pod gołym niebem. Zmęczeni natychmiast usnęliśmy. Zbudził mnie plusk wody. Nad drzewami wisiał księżyc w pełni, oświetlając zimnym światłem jezioro. Mimo zupełnie bezwietrznej pogody woda na jeziorze falowała i pluskała. Jakiś duży ciemny kształt przesunął się po wodzie pod drzewami po przeciwnej stronie jeziora. Z tej odległości i w tym świetle nie widziałem dokładnie co to było. Już chciałem zbudzić Michała, ale w tej chwili stworzenie zniknęło pod wodą i więcej się nie pokazało. Przez jakiś czas obserwowałem jezioro, ale w końcu zmęczenie wzięło górę i zasnąłem.

- Bez wątpienia w tym jeziorze żyje jakiś duży drapieżnik - powiedział rano Michał, gdy opowiedziałem mu co zdarzyło się w nocy - Popatrz , to wymarzone miejsce dla kaczek, a nie ma tu ani jednego gniazda, ani jednej kaczki z młodymi. Nie ma tu ani jednego pomostu dla wędkarzy. Coś powoduje, że ludzie i zwierzęta unikają tego miejsca. Rozejrzyj się dookoła. To stare obozowisko zostało porzucone w wielkim pośpiechu. Rzeczywiście gdy zbadaliśmy dokładnie polanę, znaleźliśmy wiele rozrzuconych przedmiotów, strzępy ubrań, stary stelaż od plecaka, szczątki namiotu. Ale najdziwniejszym znaleziskiem były zardzewiałe konserwy. Pogięte. Ze śladami zębów. Ludzkich zębów. W pewnej chwili Michał pochylił się i podniósł coś z ziemi. Był to zeszyt, oprawiony w skórę zeszyt, zawinięty dla ochrony przed wodą w folię. To co przeczytaliśmy po rozpakowaniu zeszytu z folii sprawiło, że przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w milczeniu, nie mogąc wydobyć z siebie ani słowa. Zeszyt ten okazał się pamiętnikiem. Pamiętnikiem osiemnastoletniej dziewczyny o imieniu Monika, która dwa lata wcześniej wraz ze swym chłopakiem, na swe nieszczęście, również odnalazła wąski przesmyk pomiędzy jeziorami. Pamiętnik obejmował okres od stycznia do połowy września, ja jednak przytoczę jego fragmenty począwszy od piątego września, kiedy to oboje wpłynęli kajakiem na małe i jak im się wtedy wydawało spokojne jezioro...

05.09. Rozbiliśmy obóz nad ślicznym małym jeziorkiem, odnogą większego jeziora. Jest cudownie. Jeziorko jest małe okrągłe, otoczone przez mokradła, na brzegach nie ma szuwarów tylko zwisające prawie do wody gałęzie drzew. Ale najważniejsze że nie ma tu ani jednego pomostu dla wędkarzy, co oznacza, że nikt tu nie zagląda. Wreszcie będziemy całkiem sami. Odcięci od świata. Nie mogę się doczekać wieczoru...

06.09. Wczorajszą noc zapamiętam do końca życia. Było wspaniale. Najpierw, o zmierzchu pływaliśmy nago w chłodnej wodzie. Nurkowaliśmy i całowaliśmy się pod wodą aż do utraty tchu. Później kochaliśmy się na piasku na brzegu, a potem jeszcze raz w namiocie. W nocy, około trzeciej, Maciek obudził mnie żebym zobaczyła jak pięknie świeci księżyc i znowu kochaliśmy się, przy świetle księżyca, na piasku tuż nad wodą. Maciek popłynął kajakiem na przeciwległy brzeg łowić ryby. Sama czuję się trochę nieswojo. Chciałabym żeby już wrócił.

07.09. Wczoraj wieczorem stało się coś dziwnego. Maciek wędkował na drugim brzegu jeziora i nagle przynętę chwycił duży szczupak. Jak to szczupaki próbował się uwolnić, wystawił łeb nad wodę i potrząsał nim w obie strony. Maciek mówi, że nie widział jeszcze takie sztuki. Szczupak zanurkował bardzo głęboko. Nagle coś silnie szarpnęło wędką, a następnie żyłka opadła zupełnie luźno i Maciek wyciągnął z wody zaczepiony o haczyk łeb szczupaka. Jakiś duży drapieżnik odgryzł łeb szczupaka i zostawił go na haczyku, a porwał całą resztę. Oczywiście Maciek wziął ten łeb żeby mi go pokazać. Na grzbiecie widać było ślady po zębach. Okropność.

08.09 Po zdarzeniu ze szczupakiem bałam się wchodzić do wody po zmierzchu. Nie wiem czemu, ale ta nieruchoma ciemna tafla wody, pod którą nie wiadomo co się kryje zaczęła mnie przerażać. Znowu kochaliśmy się całą noc. Nadal jest piękna pogoda. Księżyc w pełni. Maciek chce iść na ryby. Chyba pójdę z nim, choć tego nie lubię. Nie chcę siedzieć tu sama.

09.09. Stało się coś tak strasznego, że nie wiem jak to opisać. Maciek utonął. Wypłynęliśmy na jezioro kajakiem. Maciek wiosłował, a ja opalałam się siedząc z przodu. Nagle coś z dużą siłą uderzyło w dno kajaka. Odwróciłam się i zobaczyłam sterczący przez dziurę w dnie kajaka drąg. Zaczęłam krzyczeć. Maciek stanął w kajaku i zaczął walić wiosłem w wodę. Naraz coś zachybotało kajakiem, Maciek krzyknął i wpadł do wody. Jakaś siła wciągnęła go pod wodę. Jeszcze raz wypłynął, ale znów coś go pociągnęło. Próbowałam mu pomóc, krzyczałam. Więcej się już się nie pokazał. Kajak zaczął tonąć. Rzuciłam się do wody i najszybciej jak potrafiłam dopłynęłam do brzegu. Przez kilka godzin siedziałam i płakałam. Nie wiem co robić.

10.09. Cały dzień przesiedziałam w namiocie. Boże, co ja mam robić? Boję się nawet zbliżyć do wody. Co ja mam robić? W dodatku zbiera się na burzę.

11.09. Widziałam ją. Widziałam tę istotę która utopiła Maćka. W nocy była burza. Siedziałam w namiocie, drżąc ze strachu i płacząc. I wtedy w świetle błyskawicy zobaczyłam ją jak wychodzi z wody. To jest kobieta. Ma długie potargane włosy i ogromne wytrzeszczone oczy. Podchodziła coraz bliżej. Zaczęłam krzyczeć. Zapaliłam latarkę żeby ją odstraszyć. Jest niezwykle zwinna, porusza się bardzo szybko. Jej skóra jest cała pomarszczona, ale nie jak u staruszki, tylko jak rozmoczona w wodzie.

12.09. Nie wiem co robić. Do wody nie wejdę za nic. Z mapy wynika, że dookoła jeziora są same mokradła. Nie wiem czy da się przejść. Przez cała noc nie zmrużyłam oka. Ale nie pokazała się. Może wychodzi tylko w czasie deszczu?

13.09. Zbiera się na deszcz. Nie mogę dłużej czekać. Nie przeżyję następnej takiej nocy. Wolę już utopić się w bagnie. Pamiętnik zostawię, może ktoś go znajdzie...

Na tym zapisie pamiętnik się kończył. Obaj z Michałem byliśmy wstrząśnięci. Jeśli wierzyć pamiętnikowi, to w jeziorze żyła istota przypominająca kształtem kobietę, która polowała pod wodą, a w nocy w czasie deszczu wychodziła na brzeg. Czy była to ta sama istota którą widziałem w nocy? Choć nie zanosiło się na deszcz postanowiliśmy z Michałem spać na zmiany. Następnego dnia zawiadomiliśmy policję. Na miejsce po starym obozie przypłynęło motorówką kilku policjantów i lekarz sądowy.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych