ODMIEŃCY: Botoks
Zapraszam do czytania kolejnych perypetii Zo i Gwen, moich ulubionych wampirek. Mam nadzieję, że będziecie się bawić równie dobrze jak ja przy pisaniu. Czekam na uwagi i komentarze ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zapraszam do przeczytania moich poprzednich części z serii "Odmieńcy" (http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=71905), gdzie poznacie bliżej wampirki Zoyę oraz Gwen. Życzę dobej zabawy i liczę na komentarze :)
- Dłużej już tego nie zniosę - poskarżyła się Zoya. Zbliżyła swoją nieskazitelnie bladą twarz do lustra. - Spójrz tylko na moje obwisłe policzki! A te bruzdy wokół ust? Nic tego nie zamaskuje!
- Racja, już nawet podkłady niewiele ci pomagają - poparłam ją, stanąwszy obok przy toaletce. Zmarszczyłam brwi na widok moich niesymetrycznych piersi. Sięgnęłam ręką do biustonosza i poprawiłam sylikonowe wkładki, które się przekrzywiły. Doprawdy, wciąż nie rozumiem, jak kobiety mogą decydować się na noszenie czegoś tak kłopotliwego! Chwilowo zadowolona z efektu, podniosłam wzrok na swoje odbicie w lustrze. - Oh, nie! Czy to kurze łapki? - Ogarnęła mnie panika. - Jak siebie kocham, to wszystko przez tego komika, którym się ostatnio żywię! Jego krew wprawia mnie w istną euforię, te kurze łapki to pewnie kara za to, że jest mi tak dobrze… Będę musiała się go pozbyć - pomyślałam, nie bez bólu. Szybko się jednak rozpogodziłam. W wynajętym w centrum miasta magazynie przechowywałam tuzin przystojniaków gotowych w każdej chwili zastąpić Abelarda.
- Jeśli chcesz, mogę mu wymazać pamięć - zaproponowała wspaniałomyślnie Zoya, dobrze wiedząc, że ja nie posiadam takiej zdolności. Mało tego, nie posiadałam żadnej nadprzyrodzonej, charakterystycznej dla wampirów, zdolności. Potrafiłam tylko mamić swoją niepowtarzalną urodą niczego niepodejrzewających śmiertelników, by następnie wysysać z nich życiodajną krew.
O, tak, bez ludzkiej krwi jesteśmy niczym.
Dlatego też nie pojmowałam fenomenu Edwarda, który mieszkał z rodziną w Zmierzchu. Albo w Księżycu W Nowiu? Nie, nie… Przed Świtem? Świt? Swoją drogą, co to za dziwaczne wsie? W każdym razie dziwne było dla mnie to, że żywią się zwierzętami. Zwierzętami! Wampiry, litości! Wyobrażacie sobie spółkowanie z pumą? A przecież picie krwi i seks są ze sobą nierozerwalnie związane! To nasza wampirza spuścizna!
- Nie, nie, to zbędne. Wątpię, aby jakikolwiek urok zdołał wymazać z jego pamięci moją wyjątkową osobę - odparłam, wydymając seksownie usta, trzepocząc zalotnie rzęsami i jednocześnie napuszając moje bujne, blond loki. Jestem wielka!
- Kochanie, czy ja ci się jeszcze podobam? - zagruchała Zoya, na widok Maxa, który wparował jak burza do garderoby. Zignorował ją.
- Widzieliście ją? - zapytał zaaferowany.
- Miałeś jej pilnować! - uniosła się natychmiast Zo.
- Ta smarkula jest jeszcze gorsza od ciebie!
- Na wampirzą litość, ona ma zaledwie pół roku! Pół roku, a ty nie potrafisz jej upilnować nawet przez dwadzieścia minut? Pewnie znów nie włożyłeś jej bransoletki!
- Ta mała ma zęby jak szpikulce, przegryzła mi już z tuzin bransoletek!
- To dziwne, że moich nie przegryzła jeszcze ani razu!
- Rozpieszczasz ją!
Zoya aż zachłysnęła się z oburzenia.
- Ja? Ja ją rozpieszczam? Ty niedorobiony frajerze! Zapierniczam przy niej niemal dzień i noc, bez chwili przerwy, a ty mi mówisz, że ją rozpieszczam? A ty co? No co? Twierdzisz, że jesteś lepszy? Ty, który zamiast jej pilnować, gździsz się po kątach z mugolkami, a potem wielka afera, bo ci dziecko zwiało!
- Nie latałbym za nimi, gdybyś tylko zrezygnowała z tych cholernych antywampirzych pigułek! Kobieto, nawet nie wiesz, jak paskudną masz po nich krew, tego się nie da pić! Sama chemia!
- A co ty myślałeś, ty…
Wzniosłam oczy do nieba, słuchając ich bezsensownej paplaniny i zmartwiałam.
- Zo...
- Czego?! - wykrzyknęli oboje, patrząc na mnie z irytacją. Jeszcze trochę, a (jestem pewna) rzuciliby się sobie do gardeł. Wskazałam palcem sufit. Spojrzeli na
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pestka11k
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…