Wróć do katalogu

Ojcze Nasz

Nie za wszystko da się przeprosić.Nie wszystko można wybaczyć.Nie wszystko da się naprawić.Ale wszystko można zacząć od nowa.

AnneDeVill, opublikowano , 10 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pod cieniutką warstwą śnieżnego puchu miasto wydawało się niemal ładne. Witryny sklepów, które w ciągu dnia nie przyciągały uwagi zbyt wielu klientów, w nocy stawały się nieco zachęcające. Z kościoła dobiegały odgłosy kończącego się nabożeństwa, które miało przygotować wiernych do odpowiedniego przeżycia Bożego Narodzenia. Idąca ulicą dziewczyna, zdawała się nie przejmować „magią świąt” i całym zamieszaniem, które co roku powodował ten okres. Miała wiele innych, poważniejszych problemów. Pierwszym, mniej ważnym, problemem było dojście do baru PeCeKa na jej dziesięciocentymetrowych obcasach. Spodziewała się, że rynek zostanie oczyszczony ze śniegu. Niestety, myliła się. Jej uwagę zwróciła restauracja znajdująca się na rynku. Zerknęła na zegarek, aby zorientować się, która jest godzina. Wskazywał 23:12. Zdziwiła się, że pracownicy wciąż przebywają w lokalu, lecz po chwili stwierdziła, że to nie jej sprawa i ruszyła dalej. Jej długi, czarny płaszcz zasłaniał całe jej ciało, pozbawiając ją kobiecych kształtów. Długie blond włosy opadały swobodnie na jej ramiona. Była ładna, nie można było zaprzeczyć. Niejeden mężczyzna zerkał na jej piersi, czy tyłek. Podobało jej się to i wcale tego nie ukrywała, ale nigdy na stałe się z nikim nie związała. Niektórzy twierdzili, że lubi facetów na jedną noc, lecz ona po prostu bała się otworzyć się przed mężczyzną. Często też wstydziła się blizn, które przypominały o przemocy, jakiej doświadczyła w rodzinnym domu.

Minęło już czternaście lat, a wciąż pamiętała, jak jej ojca wyprowadzali policjanci. Pamiętała moment, gdy funkcjonariusze pojawili się w domu, a jej matka zawołała ją i zaczęła pokazywać siniaki i rany znajdujące się na ciele pięciolatki. Pamiętała, że jej ojciec nic nie mówił tylko delikatnie musnął ręką jej policzek, chciał jej coś powiedzieć, ale policjanci odciągnęli go od niej. Po raz ostatni widziała go na rozprawie. Przez krótką chwilę, widziała jego twarz. Uśmiechnął się do niej. Chciała do niego podbiec, przytulić się do taty, lecz sędzia poprosił ją, aby poszła z nim i panią psycholog do osobnego pokoju. Miała zeznawać bez obecności rodziców. Zeznała to, co musiała. Nie chciała, aby ktoś ją bił. Nie chciała żeby bolało. Mając siedem lat, niewiele rozumiesz. Niewiele wiesz. Wierzysz we wszystko, co powiedzą ci rodzice. Mama powiedziała Kaji, że jak powie, że tata ją bił, będzie miała spokój. Nie kłamała. Po rozprawie miała spokój przez dwa tygodnie. Potem matka znowu zaczęła ją krzywdzić. Robiła to jednak trochę słabiej, bo nie chciała żeby ktoś zauważył. Przeprowadziły się do innego miasta i zmieniły nazwisko, ponieważ matka robiła wszystko, by ojciec ich nie znalazł. Natomiast jej córka, z biegiem czasu, zrozumiała, jak bardzo skrzywdziła tatę. Przez nią trafił do więzienia. Chciała go odwiedzić, lecz bała się, że będzie zły. Nie potrafiła sobie wybaczyć, więc nie mogła tego wymagać od niego.

Wróciła do rodzinnego miasta. Wiedziała, że jej ojciec wyszedł niedawno z więzienia. Chciała go tylko zobaczyć. Wynajęła pokój w hotelu i pojechała do domu, w którym spędziła pierwsze lata swojego życia. Gdy dotarła na miejsce i zobaczyła w jakim stanie jest dom, poczuła się jeszcze gorzej. Wybite okno, zepsute ogrodzenie i zniszczony ogród były znakiem, że nikt nie dba już o to miejsce. Ruszyła w kierunku drzwi i wtedy przypomniały jej się dni, kiedy wracała do domu, a jej matka od progu na nią krzyczała. Potrafiła uderzyć ją bez powodu. Za to, że się spóźniła, za złą ocenę, za uwagę. Często zdarzało się, że od powrotu ze szkoły do wieczora nic nie jadła. Siedziała głodna w swoim pokoju i czekała, aż tata wróci i zrobi kanapki. Pamiętała dzień, kiedy sama chciała sobie coś zrobić do jedzenia. Niestety, skaleczyła się, a jej matka zamiast opatrzyć ranę, uderzyła Kaję i wysłała ją z zakrwawioną ręką do pokoju. Gdy jej ojciec, po powrocie do domu, to zobaczył, nie wytrzymał i poszedł do matki. Słyszała ich krzyki. Tata groził, że się wyprowadzi i zabierze córkę ze sobą. Następnego dnia, matka zgłosiła, że ojciec bije Kaję, a ona potwierdziła to później w sądzie.

Gdy się przeprowadziły, życie Kaji się nie poprawiło. Wciąż nie miała wielu przyjaciół, bo matka zabraniała jej wychodzić. Jednak najgorszym okresem był czas dojrzewania. Kaja zaczęła wyraźnie zauważać jak bardzo odstaje od grupy. Matka nie kupowała jej żadnych nowych ubrań, a jeśli już to robiła to kupowała używane rzeczy. Kaja nie miała własnych pieniędzy, więc nie miała żadnych markowych ubrań. Nie miała też kosmetyków. Nie miała nawet czym ogolić nóg, więc nie zakładała spódniczek i sukienek. Jako jedyna dziewczyna z klasy, ubierała zawsze spodnie. Nie jeździła na klasowe wycieczki, bo matka nie dawała jej pieniędzy. Często była zamykana w pokoju i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych