OPHELIA
Krótki opis przeżyć kogoś, kto czuje się wyobcowany z powodu BRAKU odczuwania rozpaczliwych przeżyć i wewnętrznego cierpienia. Nie ukrywam, że trochę z własnych doświadczeń...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
SCENA I
{i}Ophelia siedzi na trawiastej wysepce pomiędzy dwoma stronami kilkupasmowych ulic. Naprzeciwko niej jest drewniany krzyż, a pod nim zwiędłe kwiaty. Za nią i wokół niej wszędzie jeżdżą samochody, ona nie zwraca na nie uwagi. Wpatruje się tylko w krzyż jakby była zahipnotyzowana. {/i}
SCENA II
{i}Gabinet psychologa urządzony w starym stylu. Za dębowym biurkiem siedzi psycholog. Naprzeciwko niego Ophelia. {/i}
PSYCHOLOG: Spałaś chodź raz od czasu wypadku? OPHELIA: Czasami drzemię trochę nad ranem, ale trudno to nazwać snem. PSYCHOLOG: A co z lekami na bezsenność, które ci przypisałem? OPHELIA: Nie biorę ich. Leczą objawy, a nie przyczyny. Potrafi pan pozbyć się przyczyn? PSYCHOLOG: Być może, ale wszystko w swoim czasie. Chciałbym się teraz cofnąć do naszych pierwszych sesji, abyśmy razem mogli ustalić, co udało nam się wypracować, dobrze? OPHELIA: (wzruszając ramionami) To pan tu jest lekarzem. PSYCHOLOG: A więc opowiedz mi swoją sytuację od początku. Dlaczego tutaj jesteś? OPHELIA: Moi rodzice i brat zginęli w wypadku samochodowym, a ja zostałam sama. Mam osiemnaście lat a rodzice byli dość bogaci. Kuratorium uznało, że mogę zamieszkać sama pod warunkiem, że poddam się pod opiekę psychologa. PSYCHOLOG: No właśnie jestem ciekaw czy nadal uważasz, że te sesje są ci zupełnie nie potrzebne? OPHELIA: Są mało praktyczne, ale ja i tak nie mam nic lepszego do roboty, więc nie mam nic przeciwko nim.. PSYCHOLOG: Cieszę się. Przynajmniej tutaj widać jakiś postęp. A powiedz mi, jak jest z twoim samopoczuciem? Nie czujesz się samotna? Wiem, że właśnie skończyłaś liceum i wszyscy twoi koledzy rozeszli się po świecie... OPHELIA: (po chwili milczenia) Samotność też ma swoje dobre strony. PSYCHOLOG: Cieszę się z twojego optymizmu. Rozwiniesz ten temat?
{i}Ophelia mówi, a na tle jej słów widać przebitki na to co opisuje.{/i}
OPHELIA: Mogę wracać do domu bardzo późno i nikt na mnie nie krzyczy... Nikt nie czeka. Nikt się nie martwi...
{i}Ophelia wchodzi do mieszkania. Na dworze jest już bardzo ciemno. Wchodzi no ogromnego salonu, gdzie stoi między innymi stół bilardowy. Pali się tam tylko jedna lampka. Rozgląda się po tym pokoju i wzdycha ciężko.{/i}
Mogę pić mleko prosto z butelki...
{i}Ophelia podchodzi nonszalancko do lodówki i wypija mleko prosto z kartonu. Natychmiast wypluwa je do zlewu.{/i}
..i kupować tylko takie jedzenie jakie jest mi potrzebne. Gdy w lodówce jest za dużo rzeczy trudniej jest utrzymać dobrą linię.
{i}Ophelia podchodzi do lodówki z dużą torbą z zakupami. Otwiera ją- jest zupełnie pusta. Kładzie tam pięć bloczków sera topionego. Przygląda im się przez chwilę, znów wzdycha głęboko i zamyka lodówkę.{/i}
Poza tym mogę zostawiać swoje rzeczy tam gdzie chcę i nikt się o nie, nie potyka.
{i}Ophelia wchodzi do mieszkania i rzuca swoją torbę na podłogę. Wychodzi z kadru, po chwili znów wraca...{/i}
Oprócz mnie rzecz jasna...
{i}Spada w dół znikając z kadru.{/i}
PSYCHOLOG: Ophelio nie zrozum mnie źle, ale muszę ci zadać to pytanie. Widzisz, często pracuję z młodzieżą, która straciła kogoś bliskiego. Ty straciłaś rodzinę zaledwie pół roku temu, a nie widzę w tobie typowych oznak załamania. Możesz mi coś o tym opowiedzieć? OPHELIA: Chodzi panu o to, że nie płaczę i nie wpadam w histerię? PSYCHOLOG: Może nie dosłownie, ale sama rozumiesz, że można spodziewać się po tobie innych reakcji. OPHELIA: Rozumiem, co ma pan na myśli... Niegdyś zdarzało mi się płakać w najdziwniejszych momentach mojego życia. Na przykład wtedy, gdy usłyszałam w wiadomościach jakąś bardzo złą informację... Kiedyś rozpłakałam się, bo napotkałam w podręczniku od historii takie zdanie: „II wojna światowa zabrała ze sobą 6 850 000 ofiar śmiertelnych”. W czasie II wojny światowej zmarło 6 850 000 osób, zostawiając po sobie miliony wdów, wdowców, sierot, matek bez synów... Pomyślałam sobie, że to całe cierpienie wygląda bardzo okrutnie, streszczone w jednym krótkim zdaniu. W jednej kilkucyfrowej liczbie... Czasami są z kolei sytuacje zupełnie odwrotne. Słyszę o czymś bardzo złym i okrutnym, a w ogóle mnie to nie obchodzi. Gdy słyszę o bezrobotnych, myślę, żeby poszukali sobie pracy. Gdy widzę żebrzących pod kościołem myślę, że ktoś powinien ich aresztować za zakłócanie porządku publicznego. Podobnie jest w doświadczeniach osobistych. Kiedy kończyłam szkołę zorganizowali nam bal pożegnalny. Pod koniec tej imprezy wszyscy płakali. Wszyscy oprócz mnie. Ja stałam z boku i patrzyłam jak wszyscy rzucają się sobie w ramiona i łkają. Myślałam sobie wtedy- „No i co z tego, że nigdy więcej ich już nie zobaczę? Przecież na świecie są miliony innych ludzi, co w nich miałoby być takiego wyjątkowego?”. Pamiętam wzrok tamtych żegnających się ze sobą osób. Uważali, że jestem okrutna i nie mam uczuć. Ja też tak się wtedy czułam- „okrutna i bez uczuć” PSYCHOLOG: Przeszkadza ci to jak o tobie myśleli? OPHELIA: Rzecz polega na tym, że nic mnie nie obchodzą inni ludzie.
SCENA III
{i}To samo miejsce. Ophelia jest ubrana inaczej siedzi na fotelu bokiem, tak, że nogi zwisają jej zza oparcia. Wpatruje się w okno ze znudzoną miną.{/i}
PSYCHOLOG: W związku z twoją samotnością, to nie myślałaś o tym żeby kupić sobie jakieś zwierzątko? OPHELIA: Nie. Jestem zbyta mało odpowiedzialna, żeby mieć zwierzątko. To zbyt duża odpowiedzialność. Trzeba pamiętać, żeby je karmić i sprzątać po nim... PSYCHOLOG: I kochać je? OPHELIA: No właśnie. Ja bym go nie kochała. PSYCHOLOG: Skąd ta pewność? OPHELIA: Z doświadczenia. Nie potrafię przywiązywać się do ludzi, jak więc mogłabym przywiązać się do małego i nic nie znaczącego zwierzątka? PSYCHOLOG: Myślę że powinnaś spróbować. OPHELIA: Nie. Tylko bym potem miała wyrzuty sumienia jakbym go zapomniała nakarmić i by zdechło. PSYCHOLOG: Rozumiem twoje obawy, ale mam dla ciebie wspaniałe rozwiązanie. OPHELIA: Tak? Jakie? PSYCHOLOG: Zwierzątko, które jest bardzo odporne na brak opieki. Możesz zapomnieć go karmić nawet przez tydzień a i tak będzie żyć dalej. Czekaj, zaraz ci go pokażę...
Psycholog zaczyna szukać czegoś w biurku. Wzbudza to lekkie zainteresowanie Opheli.
OPHELIA: Proszę pana, ja tutaj przychodzę, bo postawiono mi taki warunek. Naprawdę nie jestem stuknięta... PSYCHOLOG: Ja nie żartuję. Zobacz.
Psycholog wyciąga z szuflady żółwia, który ospale wyciąga łepek spod skorupy i rozgląda się bez większego zainteresowania...
OPHELIA: żółw? PSYCHOLOG: Aha. Podoba ci się? OPHELIA: (z uśmiechem) A ma pan tam jeszcze jakieś inne kolory? PSYCHOLOG: Nie, mam tylko jednego i nie mam co z nim zrobić. OPHELIA: Znalazł go pan i nie chcę zatrzymać? PSYCHOLOG: Niezupełnie. To jest żółw mojego syna... Widzisz te spękania na jego skorupie? OPHELIA: Jej! Faktycznie. Co mu się stało? PSYCHOLOG: Spadł z balkonu na piątym piętrze... Na beton. OPHELIA: Au... PSYCHOLOG: No właśnie. OPHELIA: I co, pana syn już nie chcę takiego „zepsutego” żółwia? PSYCHOLOG: To nie zupełnie tak... Widzisz ten żółw spadł trochę z mojej winy. Zapomniałem go przypilnować. Kiedy się już…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Małga
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…